Rozdział I: Johnny Cage

Destroyed City

Destroyed City, Earthrealm

(Zniszczone Miasto, Królestwo Ziemskie)

Dwadzieścia lat temu

Walki na ulicy miasta. Biegają żołnierze, a nad nimi unoszą się chmary demonów Netherrealm. Nad tym wszystkim leci śmigłowiec, a w nim garstka komandosów, pilot, Sonya Blade na miejscu drugiego pilota, Johnny Cage i Kenshi. Johnny podchodzi do pilotów.

Pilot: Cel naprzeciw.

Johnny Cage: Posadź go mi ładnie.

Pilot: Jak zawsze?

Johnny Cage: Jeśli przez "zawsze" masz na myśli "ani razu". (do Sonyi) Majorze?

Sonya wstaje i przechodzi razem z Johnnym do tyłu.

Sonya Blade: Sonya Blade: Dobra. Macie współrzędne. Lądujemy w lesie. Stamtąd wchodzimy do portalu prowadzącego do Świątyni w Chmurach Raydena.

Johnny Cage: Gdzie już na nas czeka zły, były Stary Bóg i jego diabły.

Żołnierz: Bogowie, portale, latające demony.

Johnny Cage: (zerkając na Kenshi'ego) Ślepi goście z magicznymi mieczami...

Kenshi: Świat się zmienił. Na gorsze, jeśli nie wygnamy Shinnoka ze świątyni Raydena. Zamierze zatruć siłę życiową Ziemi, Jinsei.

Sonya Blade: Nie możemy na to pozwolić.

Johnny Cage: Kenshi i ja jesteśmy wdzięczni pani major za pozwolenie nam towarzyszenia wam. Z chęcią wykopiemy kościsty zad Shinnoka z powrotem do Netherrealm.

Słychać wybuchy. Sonya, Johnny i Kenshi idą do przodu i widzą jak inne helikoptery w ich jednostce zostają zestrzelone.

Johnny Cage: Musimy go posadzić.

Pilot ginie z łańcuchem Scorpiona wbitym w twarz. Potem zostaje wyciągnięty przez przednią szybę, a w środku pojawia się Scorpion, który zabija komandosów, ogłusza Kenshi'ego i rzuca się na Johnny'ego. Wtedy Kenshi rzuca się na Scorpiona i obaj wypadają na zewnątrz, choć ciągle trzymają się maszyny. Wtedy na pokładzie pojawia się nieumarły Sub-Zero, który zabija ostatnich dwóch komandosów, a głowa jednego z nich turla się do Johnny'ego. Ten wypycha ją na zewnątrz ze stwierzeniem "obrzydliwe", a potem walczy z Sub-Zero. Do walki wraca Scorpion, ale i Kenshi, który wyrzuca Sub-Zero z pokładu, a Johnny rzuca się na Scorpiona i obaj wypadają z maszyny i kontynuują walkę już na ziemi.

W środku Sonya próbuje posadzić maszynę, ale jedyne co jej się udaje, to rozbić ją, by ta się nie rozleciała na kawałki.

Scorpion: Koniec jest bliski.

Johnny Cage: Trochę się pospieszyłeś, co? (po wygranej) Muszę wracać do śmigłowca. (podbiegając) Sonya, musisz stamtąd uciekać!

Sub-Zero zamraża Johnny'ego i ten nie dobiega do maszyny. Zamiast tego kontynuują walkę.

Johnny Cage: To było nieprzyjemnie zimne. (po wygranej) Bardziej mi się podobało, jak walczyliśmy po tej samej stronie. (podbiegając do wysiadających Sonyi i Kenshi'ego) Wszystko w porządku?

Kenshi: Lepiej niż z innymi.

Johnny Cage: Dopisze się ich do listy rzeczy, za które Shinnok odpowie.

Cała trójka biegnie do lasu przy świątyni Raydena.

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Rayden i Fujin we dwójkę stawiają czoła hordzie demonów.

Fujin: Raydenie, musimy wzmocnić ochronę portalu na dole.

Rayden: Nie, Fujinie, na to już za późno.

Pośród demonów pojawia się Quan Chi.

Quan Chi: Potężni bogowie Królestwa Ziemskiego.

Rayden: Kalasz tą świętą ziemię, Quan Chi. Odejdź.

Quan Chi: Z pewnością ucieszy cię widok przyjaciół.

Obok czarnoksiężnika pojawiają się nieumarli Kurtis Stryker, Sindel oraz Kabal.

Quan Chi: Zostawiłeś ich na śmierć - ja przywróciłem ich do życia.

Rayden: Gorszego niż śmierć.

Quan Chi: Które wkrótce podzielisz. A mój pan będzie świadkiem twego upadku.

Nieumarli i demony ponownie ruszają do ataku.

Dead Forest

Dead Forest, Earthrealm

(Martwy Las, Królestwo Ziemskie)

Drużyna pod wodzą Sonyi, Johnny'ego i Kenshiego przekrada się w pobliże wejścia do świątyni. Natykają się na ognisko, wokół którego demony rzucają martwych mnichów. Po chwili zauważają dowodzących nimi nieumarłych Smoke'a i Jaxa.

Jax: Wykonał zadanie?

Smoke: Oczekuję go wkrótce.

Johnny Cage: (do siebie) Jax...?

Drużyna już ma na nich ruszać, gdy za ich plecami otwiera się portal, z którego wychodzą kolejne demony i dowodzący nimi nieumarły Nightwolf.

Kenshi: Nightwolf!

Rozpoczyna się zbiorowa walka, w której Kenshi walczy z Nightwolfem, Sonya z Jaxem, a Johnny ze Smokem.

Johnny Cage: Smoke...

Smoke: Smoke nie żyje. Jestem Enenra.

Johnny szybko powala Smoke'a i rusza na pomoc Sonyi, która przegrała z Jaxem, który teraz nad nią staje

Jax: To twoja ostatnia misja, Sonyu.

Johnny Cage: (odciągnąszy Jaxa od Sonyi) Prawdziwy Jax nie uderzyłby swojej najlepszej przyjaciółki. (po wygranej walce) Kiedyś cię uratujemy...

Wszyscy nieumarli i demony zostali pokonani. Drużyna zbiera się przy wejściu do jaskini.

Johnny Cage: (do Sonyi) Cóż. Miło było ich znowu zobaczyć... (Sonya wzdycha) Sonyu, to nie jest on.

Wbiegają do środka, gdzie Sonyę zatrzymuje jeden z komandosów, a Johnny podbiega do Kenshiego trzymającego przed sobą świecącego Sento.

Johnny Cage: To winda?

Kenshi: Tak. "Winda". Sento zawiera dusze mych przodków. Prowadzą mnie.

Johnny Cage: (słysząc za sobą wybuch) A nie mogliby się, do diabła, pospieszyć?

Johnny podbiega so Sonyi i widzą, jak komandosi cały czas strzelają i wycofują się coraz bardziej w głąd jaskini.

Kenshi: Anata ga hirakimasu...

Ściana obok Kenshiego jarzy się magicznymi symbolami i otwiera się portal.

Johnny Cage: Jedziemy w górę!

Sonya Blade: (do komandosów) Wycofać się! Natychmiast!

Johnny Cage: (do Sonyi) Idź!

Sonya i część komandosów znika w portalu, a Johnny podbiega do pozostałej reszty.

Johnny Cage: Wy zostańcie tutaj. Zamknijcie wejście.

Johnny znika w portalu, a żołnierze szykują C-4, by wysadzić wejście do jaskini.

Jinsei Chamber

Jinsei Chamber, Earthrealm

(Komnata Jinsei, Królestwo Ziemskie)

Reyden i Fujin są coraz bardziej spychani ku komnacie Jinsei, ponieważ nie mogą sobie poradzić z naporem nieumarłych, za którymi podąża zadowolony Quan Chi. W końcu udaje im się ich powalić, ale Quan Chi nie reguje na to. Wtedy spod ziemi wyrastają dwie kościane ręce, które się rozkładają ujawniając Shinnoka.

Shinnok: Czy w końcu dostrzegasz, Raydenie... swe dziedzictwo? Zatruwasz ich serca nadzieją.

Rayden: A cóż ty oferujesz? To samo, co milenia temu, gdy zdradziłeś innych Starych Bogów i zaatakowałeś Królestwo Ziemskie. Powstrzymaliśmy cię wtedy. Uwięziliśmy w Netherrealm. I zrobimy to ponownie.

Shinnok: Odseparuj cień od światła, a urośnie. Dziedzictwem życia jest śmierć, Raydenie. Moi zwolennicy akceptują to i żyją. Walczą dla mnie.

Zza pleców Shinnoka biegną nieumarli wraz z Quan Chi i atakują Raydena i Fujina, ale ci szybko ich powalają. Wtedy Shinnok wystrzeliwuje ze swojego amuletu wiązkę energii, która trafia w bogów. Ci lecą do tyłu i z impetem rozbijają wrota do Komnaty Jinsei. Shinnok podchodzi do nich.

Fujin: Nie waż się tknąć Jinsei.

Shinnok: Ależ odważę się. A całe Królestwo Ziemskie pozna prawdę... śmierci.

Shinnok zaczyna wciągac obu bogów do Amuletu, jednak w ostatniej chwili zostaje kopnięty od tyłu przez Johnny'ego. Amulet wypada mu z rąk, czar pryska, Shinnok wali się na ziemię, a do komnaty wkraczają Johnny, Kenshi i Sonya.

Johnny Cage: (do Shinnoka) Przepraszam panią. Nie zauważyłem pani.

Shinnok: Żałosny nędzniku! Nic nieznacząca drobino śmiecia! Jak śmiesz...!

Shinnok podnosi się i strzela wiązką w Kenshiego, który chciał podnieść amulet. Bogowie również się podnoszą i patrzą w stronę amuletu.

Shinnok: To należy do mnie!

Shinnok ponownie powala bogów. Sonya strzela do niego z karabinu, ale kule nie sięgają celu, zatrzymując się na energerycznej tarczy. W końcu kończą jej się naboje.

Sonya Blade: (do Johnny'ego) Gotów?

Johnny Cage: Jak zawsze.

Ruszają walki, ale Shinnok szybko ich pokonuje, po czym atakuje Sonyę kolejną wiązką magii.

Shinnok: Ona pierwsza do mnie dołączy.

Johnny Cage: Nie!

Johnny biegnie w ich stronę i bierze na siebie magię Shinnoka, która nie robi mu krzywdy, ponieważ otacza go zielona poświata.

Johnny Cage: Nie jestem pewien, co mi się właśnie przytrafiło, ale jednego pewien jestem: (do Shinnoka) nawet nie myśl o skrzywdzeniu jej. (po wygranej walce) Naprawdę jesteś upadłym Starym Bogiem.

Rayden: Johnny Cage! Amulet!

Cage spogląda pod nogi, widzi amulet i szura go w kierunku Raydena.

Shinnok: Nie!

Rayden więzi Shinnoka w amulecie.

Johnny Cage: (do Shinnoka) Powodzenia na nowym mieszkanku, dziadku. (podibegając do Sonyi) Sonyu?

Sonya Blade: Johnny... Czy...

Johnny Cage: Taa. Dorwaliśmy go.

Rayden: (podchodząc) Zostańcie tutaj. Właściwości komnaty w niedługim czasie uleczą Sonyę Blade.

Kenshi: (podbiagając wraz z Fujinem) Quan Chi i reszta... zniknęli. Przypływ mocy w komnacie przytłoczył me zmysły-

Fujin: Później policzymy się z Quan Chi, Kenshi.

Rayden: (wyciągając amulet) Zdobyliśmy dziś większą nagrodę.

Kenshi: Amulet Shinnoka... a w nim...

Johnny Cage: Rybiogęby we własnej osobie.

Fujin: Zabierzmy amulet do Starych Bogów.

Rayden: Nie mogą go zniszczyć. Nikt nie może.

Fujin: Mogą coś doradzić. Shinnok nigdy nie może uciec.

Rayden i Fujin wychodzą, a Kenshi odwraca się do Johnny'ego wciąż tulącego w ramionach Sonyę.

Kenshi: Wojna się nie skończyła. Quan Chi uciekł. Dlaczego się uśmiechasz?

Johnny Cage: Nazwała mnie "Johnny".

Lin Kuei Temple

Lin Kuei Temple, Earthrealm

(Świątynie Lin Kuei, Królestwo Ziemskie)

Na pokładzie samolotu Johnny kończy opowiadać historię uwięzienia Shinnoka swoim podopiecznym - Cassie Cage, Jacqui Briggs, Kung Jinowi i Takedzie Takahashi.

Johnny Cage: Później Rayden powiedział mi, że jestem potomkiem jakiegoś śródziemnomorskiego kultu. "Wojowników zrodzonych dla bogów". Już nigdy więcej nie byłem w stanie przywołać tamtej zielonej poświaty. Rayden myśli, że pojawiła się, gdy zobaczyłem ukochaną osobę zagrożoną utratą życia...

Kung Jin: A co z tobą, Cassie? Możesz przywołać coś takiego? Czy może przeskoczyło to o pokolenie?

Takeda: Zluzuj, Jin...

Cassie Cage: Nie potzebowaliśmy poświaty w Darfurze... albo Iraku, albo Kurdystanie. Prawda, Jacqui?

Jacqui: Nie, nie potrzebowaliśmy. Mnisi Shaolin kiedykolwiek cię tam wysłali, Jin?

Kung Jin: Widziałem mnóstwo akcji. Takeda też. Rzeczy, które nie mieszczą się w głowach Sił Specjalnych-

Cassie Cage: Wal-

Johnny Cage: Spocznij. Wszyscy jesteście tutaj, ponieważ na to zasługujecie. Piękni i niepowtarzalni niczym płatki śniegu. A więc... jak zapewne nie wiecie, sądząc z braku kart podarunkowych... dziś mija szósty tydzień od założenia naszej drużyny. A Sekretarz Blake mówi, że jest zadowolony z naszych wyników.

Kung Jin: Moglibyśmy napluć mu na łeb i też byłby "zadowolony z naszych wyników".

Jacqui: Był na tyle mądry, by pozwolić panu Cage'owi utworzyć tą drużynę...

Takeda: Ja się cieszę, że Shirai Ryu pozwolili mi się przyłączyć. Nowe miejsca... (spoglądając na Jacqui) nowe twarze...

Johnny Cage: Jak zauważył sekretarz, my starzy kiedyś odejdziemy na emeryturę. A więc nadszedł najwyższ czas, by wasze pokolenie przejęło pałeczkę. Shaolin, Shirai Ryu, Siły Specjalne. Wspólnie. Pierwszą misją waszej drużyny będzie udanie się do Świątyni Lin Kuei. Od jakiegoś czasu nie mieliśmy wieści od Wielkiego Mistrza... więc musicie się upewnić, że wciąż jest po naszej stronie. Że będzie z nami, gdyby znów zaogniła się sytuacja z Outworld. Musicie go tu sprowadzić. Ale nie zdziwcie się, jeśli Sub-Zero nie będzie chciał współpracować.

Cassie Cage: Po co martwić się o Outworld? Myślałam, że Kotal Kahn przestrzega Porozumienia Reiko...

Johnny Cage: Bo przestrzega. Ale stoi w obliczu wojny domowej. Jeśli Rebelianci wygrają, Porozumienie przejdzie do historii.

Rozdział II: Kotal Kahn

Outworld Marketplace

Outworld Marketplace, Outworld

(Bazar, Outworld)

W stolicy główną ulicą w powozie jadą Kotal Kahn, Kano i D'Vorah. Przed nimi idzie oddział wojska prowadzony przez Ermaca i Errona Blacka. Nikt prócz Kano nie wie, że po dachach w ślad za nimi biegnie Mileena, Rain i Tarkatanie.

Kotal Kahn: Dwadzieścia milionów.

Kano: Cesarzu. Jak to się mówi: niewarte kurzu na moich butach.

D'Vorah: Kotal Kahn zawsze uczciwie dobijał z tobą targu, Kano.

Kano: Jasne, jasne. Tylko mówię. (do Kotala) Ulepszona broń, mój wywiad i puf - długa wojna domowa w Outworld skończona. Byłoby dobrze mieć trochę spokoju, nie?

Kotal Kahn: Wiesz, gdzie jest Mileena.

Kano: I cała jej rebeliancka armia. To musi być warte co najmniej... pięćdziesiąt.

Kotal Kahn: Muszę ją natychmiast zaatakować. Zakończyć ten konflikt. Jak mówisz: on nas wykańcza.

Kano: Racja. Więc umowa stoi?

Kotal Kahn: (do rozglądającej się podejrzliwie D'Vorah) O co chodzi, D'Vorah?

D'Vorah: Cesarz nie powinien się niepokoić. Z przodu jest wypadek. Ta go posprząta.

Dvorah podchodzi do blokady z wozów, przy której już uwijają się żołnierze Kotala.

D'Vorah: Zrobić przejście dla Kotal Kahna. Z Drogi!

Na dachu.

Tanya: Tarkatanie są na pozycjach. Czekamy na twój rozkaz.

Mileena: Właśnie został wydany, droga Tanyo.

Tanya odbiga do innych buntowników.

Rain: Zatrzymanie powozu nic nie znaczy. Zabicie cesarza-

Mileena: Fałszywego cesarza!

Rain: ... wymaga mocy. Którą posiadasz, Mileeno. I nie chcesz użyć.

Mileena: Z bólem jej używam, Rainie. Potrzebuję więcej czasu. Wyprawa uzurpatora nadeszła zbyt szybko...

Rain: Deszcz pada, gdy chce.

Mileena: Nieważne - jeśli Kano zrobi to, za co mu zapłaciłam.

Na dole D'Vorah pogania żołnierzy.

D'Vorah: Teraż! Zróbcie to!

Z bocznego zaułka wypadają Tarkatanie. Ermac, Erron i D'Vorah ruszają do walki. W powozie Kotal Kahn patrzy na rzeź na zewnątrz.

Kotal Kahn: Akta... Tok Norei...!

Kano: Dosyć już powiedziałeś.

Kano atakuje Kotala i w ferworze walki wypadają z powozu na ulicę.

Kotal Kahn: Ranisz mnie, Kano. Twa oferta pomocy była słowami rzuconymi na wiatr?

Kano: Zatrzymaj sobie te pięćdziesiąt milionów. Za zabicie cię Mileena zapłaci mi dwa razy tyle.

Walka gore na nowo i tym razem Kotal wygrywa.

Kotal Kahn: Nie jesteś wart kurzu na mych butach.

Kotal godzi leżącego Kano w plecy, ale nim zadaje ostateczny cios, dosięga go magiczny pocisk Tanyi.

Kotal Kahn: Jesteś tą Edenianką, Tanyą.

Tanya: Miło, że mnie pamiętasz, Kotal.

Kotal Kahn: Nigdy nie zapomnę tych, którzy uwolnili Mileenę.

Tanya: Przysięgła utworzyć wolną Edenię. Coś, czego ty odmówiłeś.

Kotal Kahn: Zjednoczone Outworld to siła przeciw jego wrogom.

Tanya: Pod twoimi rządami nigdy się nie zjednoczy.

Kotal Kahn: Twa rebelia to jedyne, co stoi temu na przeszkodzie. (po wygranej walce) Niemądrze postępujesz ufając Mileenie.

Kotala atakują Tarkatanie, ale łatwo ich pokonuje. Potem rozgląda się i widzi na dachu Mileenę, Raina i resztę Tarkatan.

Kotal Kahn: Daje mi niewdzięczną pracę. Po raz ostatni... (teleportując się na dach) Mileena...

Mileena: Kano miał cię zabić, nędzny wężu! (do Tarkatan) Rrgo na-TAY!

Tarktanie rzucają się na Kotal Kahna, ale ten szybko ich pokonuje. Potem atakuje go Mileena, ale Kotal pociskiem strąca ja z dachu. Potem zwraca się do Raina.

Kotal Kahn: Kolejny Edenianin. Domniemany półbóg.

Rain: koh GAH tya! (więżąc Kotala w wodnej bańce) Jestem synem Argusa. Nie zostałem jedynie obwołany bogiem przez zamroczonych wieśniaków, Buluc.

Kotal Kahn: (uwolniwszy się z bańki) Mileena z pewnością podejrzewa jakie są twe prawdziwe zamiary, synu Argusa.

Kotal biegnie w stronę Raina, ale ten teleportuje się za niego i kopniakiem posyła go z dachu na ulicę. Potem sam się tam teleportuje.

Rain: Mym zamiarem... jest pokazanie ci różnicy pomiędzy udawaniem, a boskością.

Kotal Kahn: (po wygranej walce) To powinno cię uciszyć.

Do Kotala podbiega Erron Black i na znak dany przez niego, podchodzi do Raina.

Erron Black: Już nigdy go nie tkniesz.

Wymierza w głowę Raina lufę pistoletu, ale w ostatniej chwili jego rękę przebija sai Mileeny i Erron zatacza się na bok.

Mileena: (podchodząc) Lecz ja tak. (Rain znika, a Mileena mówi do Kotala) Jako spadkobierczyni mego ojca, Shao Kahna, ja, Mileena, Kahnum Outworld nakazuję twą egzekucję.

Kotal Kahn: (po wygranej walce) Będzie egzekucja tego dnia. Odpowiesz za swe odstępstwo, Mileeno. Twa krew je naprawi. Po schodach... na krawedź ognia...

Kotal atakuje Mileenę swą mocą, ale ta ją kontruje mocą Amuletu Shinnoka. Nie może jednak utrzymać jej pod kontrolą i sama zostaje ranna. Pojawia się Rain i oboje teleportują się z pola walki. Kotalowi pomaga podnieść się D'Vorah.

D'Vorah: Co widział mój cesarz?

Kotal Kahn: Ledwie kociaka... z którego wyrósł jaguar.

Lin Kuei Temple

Lin Kuei Temple, Earthrealm

(Świątynie Lin Kuei, Królestwo Ziemskie)

Na pokładzie śmigłowca Johnny obserwuje ostatnią odprawę swoich młodych podopiecznych.

Cassie Cage: Jak wylądujemy, rozdzielamy się. Jacqui i ja podejdziemy od południa. Wy dwaj od zachodu.

Jacqui Briggs: (wskazując na mapę) Zbiórka tutaj. Północne wejście.

Kung Jin: A potem co? Po prostu zabieramy i odchodzimy?

Cassie Cage: Zwiążemy go, jeśli będzie się opierał.

Takeda: Opór jest bardziej prawdopodobny niż ci się wydaje...

Cassie Cage: Nie panikuj. Jak dojdzie co do czego, Sub-Zero nawet nie będzie wiedział, co go pokonało.

Rozdział III: Sub-Zero

Wewnątrz świątyni do Sub-Zero przybiegają dwaj ninja.

Ninja I: Przednie straże nie patrolują jak rozkazałeś, Wielki Mistrzu.

Ninja II: To potwierdzone. Czterech intruzów.

Sub-Zero: (uśmiechając się) Czas zabawić naszych gości.

Na zewnątrz Cassie, Takeda, Jin i Jacqui podkradają się do głównych wrót.

Cassie Cage: Dobra. Ja zostaję tutaj. Ty i Jin, ta strona. Ruchy!

Jin i Takeda przebiegają na drugą stronę.

Cassie Cage: (do Jacqui) Gotowa?

Jacqui kiwa głową i już mają wychodzić z kryjówki, ale wrota się otwierają i wychodzi z nich Sub-Zero i inni Lin Kuei. Klękają przez pomnikiem na dziedzińcu. Jin chce do nich podejść, Cassie mu zabrania, ale ten nie słucha.

Cassie Cage: Do cholery, Jin...

Kung Jin: (do Sub-Zero) Ty. Muszę-

Sub-Zero: Nie jesteście tu mile widziani. Opowiedzcie się ze swoich zamiarów.

Cassie Cage: Wielki Mistrzu. Musisz pójść z nami. Jestem sierżant-

W tej chwili otaczają ich Lin Kuei.

Sub-Zero: (podnosząc się z kolan) Żądacie mej współpracy, pomimo iż jesteście odcięci. Co teraz zrobicie?

Cassie Cage: Mój ojciec zawsze mówił o tobie dobrze, Sub-Zero. Chce porozmawiać.

Sub-Zero: Słowa. Jego wieczny pierwszy wybór.

Kung Jin: Okej. To może spróbujemy spuszczenia łomotu. Teraz!

Cassie Cage: Czekajcie!

Ale wszyscy ruszają już do walki i Sub-Zero atakuje Cassie.

Sub-Zero: Cassandra Cage. Dowodzisz tą grupą, lecz cię nie słuchają. Co zrobiłaby twoja matka?

Cassie Cage: Przestała marnować czas i cię pokonała.

Sub-Zero: (po wygranej walce) Jesteś bardziej podobna do matki niż ci się wydaje. (po krótkiej wymianie ciosów z Takedą) Twe moce powinny ujawnić me zamiary, Takedo Takahashi. Kenshi z pewnością nauczył cię z nich korzystać.

Takeda: Ojciec nauczył mnie wielu rzeczy, Wielki Mistrzu.

Sub-Zero: Przekonajmy się. (po wygranej walce) Nie jesteś twoim ojcem. Jeszcze.

Od tyłu atakuje Jacqui, ale Sub-Zero atwo paruje cios.

Jacqui Briggs: Cholera!

Sub-Zero: Obwieściłaś swe przybycie, Jacqueline Briggs.

Jacqui Briggs: Specjalisto Briggs.

Sub-Zero: Tak. Honory wojskowe są bardzo ważne w twej rodzinie.

Jacqui Briggs: (po krótkiej wymianie ciosów) Jeśli znasz mojego ojca, znasz i mnie. Myślałam, że byliście przyjaciółmi.

Sub-Zero: Nasza historia ma też mroczny rozdział. (po wygranej walce) Nie oceniaj się zbyt surowo, Specjalisto Briggs.

Jackqui ponownie atakuje Sub-Zero, ale rozdziela ich jeden z Lin Kuei. Wtedy szansę widzi Jin.

Kung Jin:  Udawałeś. Brawo.

Sub-Zero: Kung Jin. Powinieneś  jednoczyć swych kompanów, aniżeli drwić z przełożonych.

Kung Jin: Będę o tym pamiętał... jak już jakiegoś spotkam.

Sub-Zero: (po wygranej walce) Udawana brawura ci nie przystoi.

Wszyscy intruzi zostali związani  i klęczą przed Sub-Zero.

Takeda: Jakieś pomysły?

Cassie Cage: Sub-Zero... porozmawiajmy.

Sub-Zero: Utraciliście tą szansę.

Kung Jin: Masz jakiś nowy plan, Cage?

Jacqui Briggs: Mogłeś działać zgodnie ze starym, Jin.

Cassie Cage: Jeśli nas zabijesz, rozpętasz wokół siebie piekło...

Sub-Zero: Tak przypuszczam. (do Lin Kuei) Chuo! Dangjin!

Jeden z Lin Kuei ich rozwiązuje.

Jacqui Briggs: Podziałało?

Od wrót słychać gwizd. Młodzi się odwracają i widzą johnny'ego, który im macha.

Jacqui Briggs: To wszystko to był...

Sub-Zero: Trening.

Cassie Cage: Cholera. Powinnam się domyśleć...

Sub-Zero: Wraz z przyjaciółmi bardzo dobrze się zapowiadacie, Cassandro Cage. Lecz dopóki nie będziecie funkcjonować jako grupa, zawsze przegracie.

Z powrotem w śmigłowcu Johnny próbuje pocieszyć grupę.

Johnny Cage: Ale poza tym, to wizyta wam się podobała...

Cassie Cage: Lin Kuei nas zmasakrowali.

Kung Jin: Może ciebie...

Jacqui Briggs: Na twoim tyłku też widzę mnóstwo zamarzniętych odcisków podeszw.

Johnny Cage: Dajcie spokój... dla mnie wszyscy wygraliście. (odczytuje wiadomość na komunikatorze i mina mu rzednie) Nowe rozkazy. Od generał Blade. (podchodzi do monitorów) Priorytet pierwszy: mieszkańcy Outworld. Tu, na Ziemi.

Takeda: Kolejna inwazja?

Jacqui Briggs: Niemożliwe...

Kung Jin: Chyba się pan nie boi, panie Cage?

Johnny Cage: Z tymi z Outworld dam radę...

Refugee Camp

Refugee Camp, Earthrealm

(Obóz Uchodźców, Królestwo Ziemskie)

Śmigłowiec ląduje w obozie uchodźców, gdzie czeka już na nich Kenshi.

Johnny Cage: To kiedy się pojawili?

Kenshi: Portal otworzył się kilka godzin temu w dokach. Jest ich niemal 5000. Uchodźcy - przed wojną domową w Outworld.

Kung Jin: Musi być naprawdę źle, jeśli ryzykowali przybycie na Ziemię.

Kenshi: (do Jina) Idziemy za tobą.

Wszyscy idą dalej, a Kenshi czeka na takedę.

Kenshi V.O.: Nie rozpamiętuj starcia z Lin Kuei, synu.

Takeda: Ciężko nie rozpamiętywać...

Ojciec i syn dołączają do reszty w sztabie, gdzie są też Sonya, Li Mei oraz Rayden.

Sonya Blade: Dzięki, Kenshi. Czy mógłbyś dołączyć do nas z panem Cagem? (Johnny i Kenshi zbliżają się do stołu, przy którym siedzi Li Mei i stoi Rayden) Sierżancie Cage, dla was i waszej grupy nic się nie zmienia.

Cassie wymienia spojrzenie z Johnnym i odchodzi na bok.

Rayden: To jest Li Mei. Szuka w Królestwie Ziemskim azylu dla swoich ludzi.

Li Mei: Masza wioska, Sun Do, stała się epicentrum zażartej bitwy. Ledwie uszliśmy z życiem.

Johnny Cage: Jak to na wojnie. (Sonya posyła mu spojrzenie) Znaczy, bez obrazy, ale... wy z Outworld żyjecie dla wojny, nie?

Li Mei: To było coś innego. Rebelianci, Mileena miała nieprzypominającą niczego broń... Całe bataliony zostały zmiecione z powierzchni ziemi. To nie było honorowe. To nie była walka.

Rayden: Powiedz mi więcej o tej broni.

Li Mei: Talizman. Złoty, z klejnotem pośrodku. Mileena włada jego karmazynową energią bez precyzji.

Cassie Cage: Ty chyba dobrze-

Sonya Blade: Nie teraz, sierżancie Cage-

Cassie milknie.

Li Mei: Wystarczy, że go posiada. Przechyla szalę na jej stronę. Cesarz staje się zdesperowany. A ci pomiędzy... płacą cenę.

Rayden: Jeśli ten "talizman" jest tym, czym przypuszczam, że jest, to wszyscy możemy ją zapłacić.

Kung Jin: Mówimy o Amulecie Shinnoka?

Sonya Blade: Niemożliwe. (do Raydena) Baza, skarbiec, twoja straż? Siły Specjalne, Shaolin... Niemożliwe, by ktoś się przez to przedostał...

Rayden: Muszę się upewnić.

Rayden odchodzi.

Johnny Cage: Cóż. Robi się przytulnie.

Teraz Cage'a Sonya obdarza zimnym spojrzeniem. Li Mei to widzi.

Li Mei: Przypominasz mi ziemianina, który z nami podróżował. Też wszystko obracał w żart.

Johnny Cage: Przystojniak, tak?

Li Mei: Był ziemianinem. Jedno z jego oczu... jarzyło się czerwienią.

Johnny i Sonya patrzą po sobie.

Kung Jin: (do Jacqui) Co ona ma na myśli? (Jacqui kręci głową)

Sonya Blade: Kenshi, kontynuuj z Li Mei. Ja idę do obozu. Dorwę go, nim znajdzie drogę ucieczki.

Johnny Cage: Pójdę z tobą.

Sonya Blade: Idź i dowiedz się o ochronie obozu od generała Flagga.

Johnny Cage: Czemu?

Sonya Blade: Bo wtedy cię tu nie będzie.

Cassie chce do nich podejść, ale Cage ją powstrzymuje, po czym odchodzi.

Cassie Cage: (do Sonyi) Mamy iść z tobą.

Sonya Blade: Nie. Muszę potwierdzić u Kotal Kahna, że historia Li Mei jest prawdziwa. Ty i twoja drużyna idziecie do Outworld.

Sonya wychodzi, a młodzi patrzą po sobie.

Rozdział IV: Kung Jin

Outworld Marketplace

Outworld Marketplace, Outworld

(Bazar, Outworld)

Drużyna Cassie idzie ulicą prowadzącą na rynek w stolicy Outworld.

Cassie Cage: Sama nie wiem. Spodziewałam się, że niebo będzie purpurowe albo coś...

Kung Jin: Nie wierz we wszystko, co zobaczysz online.

Cassie Cage: A co czyni cię ekspertem?

Kung Jin: Archiwa Shaolin. Wiele się uczyłem o Outworld.

Cassie Cage: Nic nie zastąpi doświadczenia.

Kung Jin: Więc co czyni cię dowódcą?

Takeda: (pojednawczo) Trzymajmy się misji.

Jacqui Briggs: Li Mei musiała mówić prawdę. Inwazja naruszałaby Porozumienie Reiko.

Kung Jin: Bo zawsze można zaufać  komuś z Outworld...

Takeda: Ale jeśli Outworld jest naszym sojusznikiem, dlaczego nie pomogli nam w czasie Wojny Netherrealm? Przeciw Quan Chi i jego drużynie...

Kung Jin: Nieumarłych? Jak ojciec Jacqui?

Jacqui Briggs: Dupek...

Kung Jin: To nie sojusz. Pakt o nieagresji. Outworld nie jest naszym sojusznikiem.

Erron Black: (podchodząc z grupą żołnierzy Kotala) Opinie, którą mógłbyś wygłaszać z większą subtelnością, z uwagi na to, gdzie jesteś... A teraz powiedzcie, po co tu jesteście. Włączając powód, dla którego nie powinniśmy was zabić.

Takeda: (zdziwiony) Mogę cię odczytać... Nie jesteś z Outworld.

Erron Black: Pochodzę z Ziemi, jak i ty. Ale mój pracodawca, Kotal Kahn, pochodzi z Outworld, więc teraz i ja stąd pochodzę. Powiedzcie, po co tu jesteście.

Cassie Cage: Jesteśmy emisariuszami. Musimy pomówić z Kotal Kahnem. Mamy oficjalną pieczęć Raydena. (wyciąga w stronę Blacka złoty dysk)

Erron Black: Mogę taką kupić na tamtym straganie...

Kung Jin: Posłuchaj... Możesz nas aresztować, nawet zabić... Ale jeśli mówimy prawdę, to najprawdopodobniej czeka cię obniżka płacy - albo gorzej. Zabierzesz nas do Kahna, to powiem mu, że nas schwytałeś. Może dostaniesz jakiś bonus. Nie przegrasz na tym.

Erron Black: Chodźcie za mną.

Podchodzą do podwyższenia, gdzie znajduje się kilku żołnierzy, a jeden z nich odczytuje wyrok.

Żołnierz: W czasach wojny wszystkie dostępne środki musimy uważać za broń, której nasz cesarz może użyć wedle swej woli. Wyłudzenie to okradanie samego Kotal Kahna. Dlatego też, uznawszy cię za winnego kradzieży, zostajesz skazany na śmierć.

Więzień: Byłem głodny-

Żołnierz: Wyrok zostanie wykonany... bezzwłocznie!

Kung Jin: (niedowierzając) Śmierć? Za drobną kradzież?

Erron Black: Pamiętaj, gdzie jesteś.

Jin jednak nie słucha. Rozpychając ludzi biegnie w kierunku podwyższenia. Black chce do niego strzelić, ale Cassie łapie go za rękę i ten pudłuje. Jin strzela w ramię żołnierza, który już zamierzał odciąć głowę skazańcowi. Potem uwalnia więźnia.

Kung Jin: (do uwolnionego i drugiego, stojącego obok niego) Uciekajcie stąd - dalej!

Erron Black: Wiedziałem, że nie powinienem był cię słuchać.

Kung Jin: Lekcja zaufania... od najemnika.

Erron Black: A tu kolejna szansa na naukę.

Kung Jin: (po wygranej walce) Szybko się uczę.

Reszta drużyny walczy z żołnierzami, ale przestają, gdy czują drżenie ziemi - nadchodzi Ferra/Torr.

Ferra: Havitamaah! otayGAH! Zabawmy się, Torr! (Torr ryczy)

Cassie Cage: Nie mogła poprosić o kucyka, jak inne dziewczynki?

Kung Jin: W archiwach nigdy nie było wzmianki o symbiontach...

Drużyna go atakuje wręcz, a Jin sieje w Torra strzałami.

Ferra: Chcesz robić tu kłopoty, chudzielcu? Kłopoty zrobią ciebie!

Kung Jin: (po wygranej walce) Bardzo chciałbym dowiedzieć się o was więcej. Szkoda, że jesteście szaleni. (podchodząc do reszty grupy) Nic wam nie jest?

Na plac wbiegają kolejni żołnierze wraz z D'Vorah.

D'Vorah: Ziemianie, tak? Ta musi nauczyć się więcej o waszych technikach negocjacyjnych.

Cassie Cage: Jesteśmy tu, by zobaczyć się z Kotal Kahnem. Generał Blade-

D'Vorah: Wtrącacie się w sprawy Outworld. Karą jest śmierć.

Cassie Cage: (cicho do Jina) Dostrzegam szablon...

D'Vorah: Lecz ponieważ przestrzegamy Porozumienia Reiko... skonsultujemy to z cesarzem. Poczekacie na niego tutaj.

D'Vorah odchodzi, a żołnierze otaczają grupkę.

Cassie Cage: (do Jina) Chcesz wykorzystać tą szansę i wyjaśnić mi, co, do cholery, sobie myślałeś?!

Takeda: Dziwie mnie, że ryzykujesz międzywymiarową wojnę dla złodzieja chleba...

Kung Jin: Ponieważ nie wszyscy złodzieje są niereformowalni.

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Pięć lat temu

Jin przekrada się do Świątyni Raydena i kradnie mały posążek. Po wyjściu na zewnątrz pojawia się Rayden i zagradza mu drogę.

Rayden: Ma raczej wartość sentymentalną, niż materialną... pomimo to wolałbym, byś go nie kradł.

Kung Jin: To rodzinna pamiątka. Która nie powinna zostać podarowana tobie!

Rayden teleportuje posążek z dłoni Jina do swojej.

Rayden: Twa rodzina uhonorowała mnie tą pamiątką twego kuzyna, Lao. Po jego śmierci.

Kung Jin: Którą ty spowodowałeś! Zmusiłeś go do walki z Shao Kahnem i tam stałeś, gdy drań skręcił mu kark!

Rayden: Posuwasz się zbyt daleko, Kung Jin.

Kung Jin: Nie. Nie dość daleko. (po wygranej walce) Po prostu pozwól mi odejść.

Jin odchodzi, ale Rayden po raz drugi teleportuje się i zastawia mu drogę.

Rayden: Krew Kung Lao, potomek Wielkiego Kung Lao - pospolity złodziej. Myślałeś, że tak po prostu sobie wejdziesz do mej świątyni i wyjdziesz? Bez mojej interwencji?

Kung Jin: Chciałeś, bym cię zaatakował. Dlaczego?

Rayden: By uwolnić twój gniew. Uczynić otwartym na argumenty.

Kung Jin: I sprawić, bym poczuł się jak gówno.

Rayden: Pogarda do własnej osoby zawsze była niefortunną częścią twego charakteru. Lecz dalej jest jasna ścieżka, która naprawdę uhonoruje twych przodków. Której jesteś godzien. Idź do Wu Shi Academy. Wstąp do Shaolin. Jak Kung Lao przed tobą.

Kung Jin: Nie mogę. Oni... nie zaakceptują...

Rayden: Obchodzi ich jedynie, co masz w sercu... nie kogo ono pożąda.

Kung Jin: Dla mnie jest już za późno.

Rayden oddaje posążek Jinowi.

Rayden: Nigdy nie jest zbyt późno, Kung Jin.

Outworld Marketplace

Outworld Marketplace, Outworld

(Bazar, Outworld)

Na bazar przybył Kotal Kahn, jak zapowiedziała D'Vorah.

Kotal Kahn: Wasze nowiny o uchodźcach są niepokojące. O ich eksodusie do Królestwa Ziemskiego nie wiedziałem. Wiem jednak, że nie zapraszałem żadnych gości z Królestwa Ziemskiego. A zwłaszcza takich, którzy przeszkodziliby w egzekwowaniu sprawiedliwości. Skąd mam wiedzieć, że nie jesteście sprzymierzeni z Mileeną? Być może jej nowa moc, zjednała jej nowych przyjaciół.

Cassie Cage: (lekko spanikowana) Przyjaciół? Nie. Nie. Nawet nie jesteśmy, że to, co posiada, to Amulet Shinnoka-

Kotal Kahn: Używa przeciw mnie Amuletu Shinnoka?! Tej samej rzeczy, co do której Królestwo Ziemskie przysięgło, że jest bezpieczna pod jego opieką? Podczas, gdy Outworld nie zaoferowano udziału-

Cassie Cage: To nas zaatakowano, nie Outworld-

Kung Jin: (przerywając) Kotal Kahnie... Ogniu, który pali słońce... Jesteśmy tu, ponieważ podzielamy twe obawy co do zaginionej rzeczy. Nie mamy złych zamiarów wobec twej władzy.

Kotal Kahn: Przynajmniej dla jednego ziemianina mowa jest srebrem. Lecz przypominam sobie ziemskie porzekadło: "złodzieje mają więcej honoru, aniżeli dyplomaci".

Kung Jin: Miałem wątpliwy honor bycia oboma, cesarzu. Mówię prawdę.

Kotal Kahn: Jesteście sprzymierzeni z Mileeną. (do D'Vorah) Możecie wykonać wyrok.

Kung Jin: Kotal Kahnie, wedle prawa Outworld, roszczę sobie prawo do obrony... poprzez walkę.

Takeda: Że co?

Jacqui Briggs: Będziecie... się pojedynkować?

Kung Jin: By oczyścić nas z wszelkich zarzutów. Odmowa spełnienia tej prośby sprowadza dyshonor na oskarżyciela.

Kotal Kahn: Sporo wiesz o Outworld.

D'Vorah: Wiedz również, że pojedynek kończy się śmiercią.

Kotal Kahn: Nie wygrałeś niczego prócz kilku dodatkowych oddechów.

Kung Jin: (po wygranej walce) A teraz, cesarzu?

Kotal Kahn: Zarzuty przeciw wam straciły wagę. Obwieszczam wszystkim, że Królestwo Ziemskie nie chce krzywdy Outworld. (do Jina, klękając przed nim) A teraz zabij mnie i miejmy to za sobą.

Cassie Cage: Chyba nie zamierzasz...

Kung Jin: Zamiast twego życia, chcę twych usług. Mileena istotnie ma Amulet. Łatwiej jej go odbierzemy, jeśli będziemy współpracować.

Kotal Kahn się podnosi i wtedy podchodzi do niego D'Vorah.

D'Vorah: Cesarzu. Im nie można ufać.

Kotal Kahn: D'Vorah... czy nie widzisz, że mam wobec nich dług?

Kung Jin: (ściskając rękę Kotal Kahna) Sprawiasz nam zaszczyt, Kotal Kahnie. Nasza wdzięczność jest wielka niczym ocean.

Cassie Cage: Pomówię z generał Blade. Opowiem o naszej nowej... umowie.

Rozdział V: Sonya Blade

Refugee Camp

Refugee Camp, Earthrealm

(Obóz Uchodźców, Królestwo Ziemskie)

Sonya Blade: (do komunikatora) Dziękuję za wiadomości, sierżancie. Zostańcie w Kotal Kahnem. Postanowimy, co dalej, jak już zamkniemy Kano.

Cassie Cage V.O.: Tak jest. Cage bez odbioru.

Sonya Blade: (do siebie) On wciąż tu jest. Czuję to.

Sonya wraz z kilkoma żołnierzami podchodzi do dwóch żołnierzy niosących zapakowane w plastikowy worek ciało.

Sonya Blade: Meldujcie.

Żołnierz: Jeden z uchodźców. Znaleziona blisko północnego ogrodzenia.

Sonya rozsuwa worek i widzi poderżnięte gardło i wyciągnięty przez nie język ofiary.

Sonya Blade: To jeden z "krawatów" Kano. (Do żołnierzy) Poinformujcie Li Mei. Powiedzcie, że prowadzimy śledztwo.

Żołnierze odchodzą, a Sonya wyjmuje magiczny komunikator.

Sonya Blade: Rayden? Co znalazłeś?

Rayden: Amulat Shinnoka został skradziony. Zastąpiony kunsztownie wykonaną kopią.

Sonya Blade: Cholera...

Rayden: (odwracając się) Coś jest nie tak. Porozmawiamy, jak tylko- (połączenie zostaje zerwane)

Sonya Blade: Rayden? Rayden! (odwracając się do żołnierzy) Poruczniku, zabierzecie grupę do Fortu Charles. Sprawdzicie, co z Raydenem, wrócicie i złożycie meldunek.

Żołnierze kiwają głowami i odchodzą. Podchodzi Johnny.

Johnny Cage: Co się dzieje?

Sonya Blade: Jakie masz wieści od pułkownika Flagga?

Johnny Cage: Powiedział: "Czemu zawracasz mi głowę?", a ja na to: "Bo moja była żona jest jak wrzód na-"

Sonya odchodzi. Johnny idzie za nią.

Johnny Cage: Dokąd idziesz? Nie możesz tak po prostu odejść. Ja też w tym siedzę.

Sonya Blade: Nie moja decyzja. Podziękuj swojemu koleżce, sekretarzowi Blake.

Johnny Cage: Właśnie to nas podzieliło. Znikasz w pracy. Nigdy nie miałaś czasu dla mnie i Cassie.

Sonya Blade: Miałam obowiązki. Przykro mi, że nie mogłeś być pępkiem świata.

Johnny Cage: Był taki czas, kiedy bardziej zależało ci na rodzinie, niż na pracy... Generale.

Johnny odchodzi.

Quan Chi's Fortress

Quan Chi's Fortress, Netherrealm

(Forteca Quan Chi, Netherrealm)

Dwadzieścia lat temu

Sonya, Johnny i grupa żołnierzy wchodzą do głownej komnaty twierdzy.

Johnny Cage: Nic... Żadnych złych czarnoksiężników...

Sonya Blade: Spoważniejesz kiedyś…?

Johnny Cage: Quan Chi musi posprzątać swoją jaskinię.

Sonya Blade: Jest czystrza od twojej...

Johnny Cage: Porównujesz mnie do Quan Chi?

Sonya Blade: Tylko jeśli idzie o czystość.

Johnny Cage: (podchodząc do sadzawki wypełnionej burą cieczą): A to co?

Sonya Blade: Na twoim miejscu nie robiłabym tego.

Johnny Cage: Daj spokój… a gdzie twoja żyłka... (chce zanurzyć rękę, ale wtedy ciecz zaczyna się burzyć i zmienia kolor na purpurowy) przygody.

Otwiera się portal i wychodzi z niego Quan Chi oraz niumarli Sub-Zero, Jax oraz Scorpion.

Quan Chi: Szukacie przygody? Znajdziecie ją.

Sonya Blade: Strzelać.

Żołnierze stają w szyku i otwierają ogień.

Quan Chi: Ni Shuo Wu Shing KWO!

Pojawia się ściana z czaszek blokująca kule. Żołnierze przestają strzelać, a wtedy Sub-Zero ich zamraża.

Quan Chi: Nie potrzebuję twych żołnierzy. Lecz ty i pan Cage dobrze mi się przysłużycie… Kiedy już umrzecie.

Sonya i Johnny rzucają się na czarnoksiężnika i jego nieumarłych.

Sonya Blade: (do Scorpiona) Nie wiesz, kiedy skończyć, co? (po wygranej walce) Nie taki twardy, na jakiego wyglądasz.

Po Scorpionie na Sonyę rzuca się Sub-Zero. Cage, poradziwczy sobie na chwilę z Jaxem, idzie jej na ratunek, ale ta go nie potrzebuje. Oboje więc ruszają w stronę Quan Chi i nie widzą podnoszącego się Jaxa.

Sonya Blade: Quan Chi... Przegrałeś.

Quan Chi: Opóźnienie, panno Blade. Nieuniknione wciąż nadchodzi.

Jax podchodzi do Johnny'ego od tyłu i przebija go na wylot nożem.Cage krzyczy.

Sonya Blade: Johnny!

Sonya chce go ratować, ale Quan Chi jej przeszkadza. Jax wyciąga nóż i Cage pada na ziemię. Jego krew rozlewa się po posadzce, a z sadzawki poczyna się wyłaniać jego nieumarła wersja. Sonya w końcu pozbywa się Quan Chi.

Jax: Długo martwy nie zostaniesz.

Sonya Blade: Tak się nie stanie. (po wygranej walce) Przykro mi, Jax. (podbiegłszy do Johnny'ego) Zabiorę cię stąd. Wyzdrowiejesz.

Johnny Cage: (słabo) No nie wiem... Krew... po-winna być... W środku...

Nieumarły w sadzawce coraz bardziej się z niej wyłania. Pojawia się Rayden.

Sonya Blade: Rayden!

Rayden: Muszę odwrócić jego zaklęcie... Cha taah... Rahmalaykorh... Esaltika... Bahr fentikah... (błyskawice Raydena dosięgają tworu, który zaczyna umierać) Cha taah... rahmalayga...

Sonya Blade: Działa!

Rayden: Essensalta... Beh fentah...

Quan Chi: Nie zdołasz go ocalić. (strzela w Rayden pociskiem, błyskwice znikają i stwór znów nabiera mocy) Jesteś słaby, Boże Gromu. Johnny Cage należy do mnie.

Sonya Blade: (podnosząc się) Nie. Mój. (do Raydena) Uratuj go. Ja się zajmę tym sukinsynem. (po wygranej walce) Nawet nie zbliżyłam się do tego, na co zasługujesz.

Rayden: (wciąż rażąc twór błyskawicami) Sonyu Blade! Łącznik z Quan Chi nie został całkowicie zerwany!

Sonya Blade: Nie ma problemu...

Sonya podchodzi do klęczącego Quan Chi i zaczyna okładać go bić i kopać. Na sam koniec zamierza zmiażdżyć jego męskość, na co czarnoksiężnik słabo protestuje, ale ta nie słucha. Po tym zabiegu Quan Chi traci przytomność, a Raydenowi udaje się zniszczyć twór, przy okazji przywracając życie Sub-Zero, Jaxowi i Scorpionowi. Potem klęka przy Johnnym i próbuje go uleczyć.

Rayden: Narala fetar. (do podchodzącej Sonyi) Reszta wróciła do świata żywych. Poprzez sprzężenie mrocznej magii Quan Chi z mą własną, byłem w stanie odrodzić ich dusze.

Sonya Blade: (do Raydena, pochylając się nad Johnnym) Przeżyje?

Johnny Cage: A nie mówiłem? Jest bogiem.

Sonya Blade: (pomagając mu wstać) Wystraszyłeś mnie prawie na śmierć.

Johnny Cage: A mówili, że nie nadaję się do horrorów...

Sonya Blade: (odwracając się do światła po znikającym portalu, którym uciekł Quan Chi) Uciekł? Jak...?

Johnny Cage: Musimy za nim iść...

Sonya Blade: Poczeka. Teraz musimy zabrać ciebie i resztę z powrotem na Ziemię.

Refugee Camp

Refugee Camp, Earthrealm

(Obóz Uchodźców, Królestwo Ziemskie)

Żołnieże spisują uchodźców. Ci nie są zadowoleni przedłużającym się czekaniem.

Żołnierz: Imię.

Uchidźca: Re'em Adu Kaire.

Żołnierz: Dzięki... Dobra, drugi rząd po twojej lewej.

Na przodzie kolejki stoi Li Mei, Sonya i Kenshi, obserwujący pracę wojskowych.

Li Mei: Wydajesz się być blisko z tym "Kano".

Sonya Blade: Niedokładnie tego słowa bym użyła, ale tak. Ścigałam go przez lata, aż zbiegł do Outworld po inwazji Shinnoka.

Kenshi: Po co miałby teraz wracać?

Sonya Blade: Ważne jest tylko to, żeby… (dostrzega w kolejce widzianą wcześniej matrwą kobietę i nikłe przebicie twarzy Kano spod hologramu) go złapać. (do siebie) Mam cię.

Okrążają z Kenshim "kobietę", która widząc ich chce się wycofać.

Kenshi: Zgubiłaś się?

Oszust nie widzi szans ucieczki, więc zrzuca kamuflaż.

Kano: (do Sonyi) Witaj, ukochana. Minęło trochę czasu!

Sonya Blade: Nie dość. (do komunikatora) Tu generał Blade. Natychmiast potrzebuję policji wojskowej w mojej lokacji.

Kano: Och, załatwmy to między przyjaciółmi. Wymiana! Info za wolność.

Sonya Blade: Nie negocjuję z kanaliami.

Kano: No cóż… skoro mamuśka nie chce grzecznie się bawić… może córusia zechce.

Sonya Blade: Jeśli kiedykolwiek…

Kano: Odstąpię… i wszystko będzie cacy. Wkurz mnie… a Cassie spotka wójka Kano.

Sonya Blade: Jak mi bóg miły - zabiję cię. (po wygranej walce) Jeszcze z tobą nie skończyłam.

Sonya zaczyna bić i kopać Kano. Potem zaczyna go dusić.

Kano: Dobra… Dobra! Złaź ze mnie!

Johnny Cage: (przecisnąwszy się przez zbiegowisko) Sonya! Wyluzuj…!

Kano: Zabijesz mnie... nigdy nie znajdziesz... amulatu...!

Na plac wbiegają policjanci, ale Johnny ich powstrzymuje.

Johnny Cage: Sonyu, potrzebujemy tych informacji... Nie rób kolejnej rzeczy, której będziesz później żałować.

Sonya Blade: (przestając dusić Kano i podnosząc się) Gadaj!

Kotal Kahn's Palace

Kotal Kahn's Palace, Outworld

(Pałac Kotal Kahna, Outworld)

Cassie i Jacqui słuchają Sonyi przez komunikator. Podchodzą do nich Jin i Takeda.

Cassie Cage: Dżungla Kuatanu?

Sonya Blade V.O.: Razem z co najmniej dwoma oddziałami Tarkatan. Wciąż się przemieszczają, by uniknąć wykrycia.

Jacqui Briggs: To niedaleko. Może dwieście kilometrów.

Sonya Blade V.O.: Wiecie, co robić.

Cassie Cage: Tak jest.

Sonya Blade V.O.: Powodzenia. Blade bez odbioru.

Kotal Kahn: (podchodząc wraz z D'Vorah) Macie nowe wiadomości? Z Królestwa Ziemskiego?

Cassie Cage: Kano zaczął gadać. Podał dokładną lokalizację obozu Mileeny. Ma Amulet, ale i sporą ochronę.

Kotal Kahn: Uderzymy natychmiast.

D'Vorah: Być może dwustronne podejście. Armia zwiąże Mileenę… odwróci jej uwagę… podczas, gdy ta odzyska Amulet.

Cassie Cage: Nie sama. Ta też idzie.

D'Vorah: Liczy się skrytość...

Cassie Cage: Nie słyszałaś, co mówiłam?

D'Vorah: Możesz asystować w głównym uderzeniu-

Kotal Kahn: D'Voro. Spełnimy ich prośbę... i w końcu pozbędę się Mileeny.

D'Vorah's Apartment

D'Vorah's Apartment, Outworld

(Apartament D'Vorah, Outworld)

Pięć lat temu

W jednej z rezydencji w stolicy spotykają się D'Vorah, Kotal Kahn i Reptile.

D'Vorah: Ta rozumie twą logikę, lecz nie dochodzi to tego samego wniosku. Podobnie jak inni, ta nie jest zadowolona z Mileeny jako Kahnum, lecz nie jest powiedziane, że twój przewrót się powiedzie.

Kotal Kahn: Dlatego zaprosiłem tu naszego zaterrańskiego przyjaciela.

Reptile: Posłuchaj i przyłącz się do nas. Wiem co nieco o Mileenie. Jej burzliwe rządy niedługo upadną i utorują drogę Ko'atalowi.

D'Vorah: Co takiego wiesz o niej, że może doprowadzić do-

Słychać hałas wyważanych drzwi i do środka wpada Mileena, Ermac, Baraka i zgraja Tarkatan.

Mileena: (do Ermaca) Ach, tutaj są... Trójka doradców, jak i ty... szepczących niczym pokojówki. Zastanawiam się tylko, oczym…?

Kotal Kahn: Gdybyś tylko posłuchała naszych rad. Nalegałem na ocieplenie stosunków z Któlestwem Ziemskim, ponieważ wisi nad nami groźba wojny z Netherrealm.

Mileena: A ja powiedziałam ci, że prędzej zginę, niż będę paktować z mordercami mego ojca!

Kotal Kahn: Odrzucasz praktyczne rozwiązania na rzecz wiarygodnych zagrożeń. Narażasz ten świat…

Mileena: A nawoływanie do buntu go nie naraża? Wypowiedz ostatnie słowa, nim obetnę ci język.

Reptile: Nie jesteś prawdziwą dziedziczką Shao Kahna! To konstrukt. Uformowany w Jamach z Ciałami Shang Tsunga. Widziałem to. Twe prawo do tronu jest dyskusyjne.

Mileena: Jak śmiesz?! Objęłam tron po Shao Kahnie wedle jego dekretu!

Kotal Kahn: Owszem - objęłaś. Lecz Outworld wymaga nowego przywódcy.

Mileena: Ciebie?! Głupca Osh-Tekk?! Zabić go!

Jeden z Tarkatan chce zaatakować Kotal Kahna, ale D'Vorah staje mu na drodze.

D'Vorah: (atakując Tarkatana) Ta nie służy już Mileenie.

Mileena: Będziecie bronić swej cesarzowej!

Ermac: Nasz stwórca, Shao Kahn, nie żyje. Będziemy służyć, komu zechcemy.

Rozpętuje się walka. Ermac atakuje Mileenę, Tarkatanie resztę spiskowców. D'Vorah spycha Barakę z balkonu i stają do walki na ulicy.

D'Vorah: Wciąż jesteś wierny Mileenie?

Baraka: Shao Kahn podbił mój świat. Winien mu jestem ojalność. Oddaję hołd jego woli.

Baraka przegrywa walkę i D'Vorah go zabija na rozkaz Kotala, który z balkonu pokazuje jej, że ma zabić Tarkatana. W środku walka również dobiegła końca.

D'Vorah: (wlatując do środka, do Mileeny) Baraka nie żyje. Twój ostatni sojusznik cię opuścił.

Kotal Kahn: Zabrać ją.

Reptile wyprowadza Mileenę.

Ermac: Będziemy służyć nowemu władcy Outworld.

D'Vorah: Więc będziecie służyć... Kotal Kahnowi.

Ermac i D'Vorah klękają przez Kotalem.

Kuatan Jungle

Kuatan Jungle, Outworld

(Dżungla Kuatanu, Outworld)

D'Vorah i Cassie przekradają się przez Tarkatański obóz.

D'Vorah: Tam...

Widzą Raina wychodzącego z jednego z namiotów i posyłającego gdzieś Tarkatana. Podbiegają do niego.

Rain: Przyszłaś się poddać, zdrajczyni?

D'Vorah: Ty mówisz o zdradzie? Ta wie, że pożądasz tronu. Po cóż służysz Mileenie?

Rain: Doradzam jej. Kradzież Amuletu to mój geniusz. Za każdym razem, gdy go używa, zabija ja to po trosze.

D'Vorah: Podczas, gdy obie strony słabną, ty wypełniasz powstałą po niuch pustkę.

Rain: Taki jest mój plan.

Cassie znienacka zostaje zaatakowana przez Tanyę, a Rain rzuca się na D'Vorah.

Rain: Szkoda, że nie ujrzysz jego spełnienia.

D'Vorah: Tu kończą się twe knowania.

Tanya wciąż okłada pięściami Cassie. D'Vorah chce przejść obok, ale Edenianka ją zatrzymuje.

Tanya: Odchodzisz bez przyjaciółki, D'Voro? Twój lud wierzy, że unikaliśmy twej wyspy z szacunku dla waszej samotniczej natury... Po prostu was nie lubiliśmy.

D'Vorah: Kytinn istotnie lubię samotność. Którą za chwilę osiągnę. (po wygranej walce) Teraz zginie dwójka Edenian.

D'Vorah chce zabić Rain i Tanyę, ale Cassie jej przeszkadza.

Cassie Cage: Wiem, że mówiłaś, że nie jesteście przyjaciółmi... Ale ich nie zabijesz. A głowę mam całą - tak przy okazji.

D'Vorah: Dobrze więc. Chodźmy.

Wchodzą do namiotu i D'Vorah próbuje otworzyć skrzynię wpuszczając do dziurki od klucza małe robaki.

Cassie Cage: To... nieco dziwne.

Nakrywa ich Mileena.

Mileena: D'Vorah!

D'Vorah: (uwalniając rój owadów na Mileenę) MtakuFA! (wychodząc na zewnątrz za oganiającą się od owadów Mileeną) Ta wiedziała, że nie jesteś daleko od amuletu.

Mileena: Zabrałaś mój tron. Teraz chcesz zabrać mój środek do jego odzyskania?!

D'Vorah: Żadne nie było przeznaczone dla ciebie.

Mileena: Kim jesteś, by to osądzać?! Zabiorę coś tobie... Życie!

D'Vorah: (po wygranej walce) Tą ucieszy twa śmierć.

Kotal Kahn's Tent

Kotal Kahn's Tent, Outworld

(Namiot Kotal Kahna, Outworld)

Mileena klęczy przed Osh-Tekkiem siedzącym na tronie.

Mileena: Dość twego gadania. Skończ ze mną, bym mogła dołączyć do mego ojca.

Kotal Kahn: Nie zasługujesz na śmierć z ręki cesarza. Zamiast tego obdarzam tym zaszczytem mego godnego, pierwszego ministra.

Kotal wskazuje na D'Vorah. Ta podchodzi do Mileeny, "całuje" ją, a do jej gardła wpadają robaki i jedzą ją od środka. Za kilka sekund pada martwa ze zjedzoną twarzą i wygryzioną dziurą na brzuchu.

Kotal Kahn: (do drużyny Cassie przebywającej w namiocie) Rebelia się skończyła.

Cassie Cage: Cóż... dzięki za to... Teraz wiem, że już nigdy nic nie przełknę... (do Kotala) Za pozwolenie, wrócimy na Ziemię. Zabierzemy amulet na miejsce.

Kotal magicznie wiąże drużynę.

Cassie Cage: Cholera, co robisz?!

Kotal Kahn: (podchodząc) Królestwu Ziemskiemu nie można ufać co do ochrony amuletu. Pozostanie więc ze mną. (zabiera amulet z ręki Cassie)

Kung Jin: Porozumienie Reiko wymaga od ciebie-

Kotal Kahn: Porozumienie już mnie nie obchodzi. Lecz wy możecie okazać się użyteczni - gdy Rayden przyjdzie po to.

Kotal ogląda z tryumfem amulet, a straże wyprowadzają więźniów.

Kuatan Jungle

Kuatan Jungle, Outworld

(Dżungla Kuatanu, Outworld)

D'Vorah rozmawia z widmem Quan Chi.

D'Vorah: Ta ich oszukała. Amulet znajduje się w rękach Kotal Kahna.

Quan Chi: Możesz go odzyskać?

D'Vorah: Tylko mnie ufa na tyle, by powierzyć mi jego transport.

Quan Chi: Zatrzymacie cię blisko tronu Outworld przez tyle lat okazało się bardzo owocne, D'Voro. Nigdy nie przyszło im do głowy, że jedno z nich jest zwolennikiem naszego pana.

D'Vorah: Ta żyje, by służyć Shinnokowi.

Quan Chi: Dobrze się spisałaś. Teraz przynieś mi to.

D'Vorah: Bezzwłocznie, Quan Chi.

Krossroads

Krossroads, Netherrealm

(Rozdroże, Netherrealm)

Quan Chi wychodzi z transu i podchodzi do nieumarłych czekających z końmi.

Kung Lao: Panie.

Liu Kang: Jakie wieści z Outworld?

Quan Chi: Shinnok wkrótce odzyska wolność. Jedziemy do mej fortecy.

Wszyscy spinają konie i odjeżdżają.

Kove

Kove, Outworld

(Zatoka, Outworld)

Dwóch strażników niesie skrzynię, a przed nimi idzie D'Vorah. W pewnym momencie staje i odwraca się do nich.

Strażnik: Jakiś problem?

D'Vorah: Dwa problemy...

Zabija strażników, otwiera skrzynię, zabiera Amulet i odchodzi.

Briggs' Farm

Briggs' Farm, Earthrealm

(Farma Briggsów, Ziemia)

W szopie Jax majstruje przy traktorze, gdy wchodzi Sonya.

Sonya Blade: Twoja żona powiedziała, że cię tu znajdę.

Jax: Uciełyście sobie z Verą miłą pogawędkę?

Sonya Blade: Jak zawsze. (wskazując na traktor) To National? Nie widziałam żadnego od-

Jax: Nie przyszłaś dyskutować tu o rolnictwie.

Sonya Blade: Dobra. Przejdę do rzeczy. Potrzebuję twojej pomocy.

Jax: Mojej?

Sonya Blade: Wiem. Nie mam prawda-

Jax: Wiedziałaś, czego chciałem.

Sonya Blade: Jacqui sama się zgłosiła. To ona przyszła do mnie.

Jax: Wiem...

Sonya Blade: Posłuchaj... wiem, dlaczego nie chciałeś, żeby Jacqui wstąpiła do Sił Specjalnych. Dlaczego sam odszedłeś. Znaczy... Gdybym ja miała żyć ze wspomnieniami bycia zbirem Quan Chi, już dawno strzeliłabym sobie w łeb.

Jax: Znasz Verę. Nigdy by na to nie pozwoliła. (Sonya się śmieje) No to z czym potrzebujesz pomocy? Uchodźcami z Outworld?

Sonya Blade: Gorzej. Amuletem Shinnoka. Mileena go ma.

Jax: Cholera.

Sonya Blade: I otrzymaliśmy cynk od Sareeny, że Quan Chi wypłynął w Netherrealm.

Jax: Pokazuje swoją gębę po dwudziestu pięciu latach... akurat jak w stawce jest Amulet Shinnoka. To nie jest przypadek.

Sonya Blade: I dlatego cię potrzebuję. Twojego... doświadczenia z Quan Chi. Nie powołamy się z powrotem. Będziesz obserwatorem.

Do szopy wchodzi Johnny Cage.

Jax: Cage.

Johnny Cage: Jax.

Sonya Blade: O co chodzi?

Johnny Cage: Po prostu chciałem sprawdzić, czy-

Jax: Mógłbyś pomóc przybić umowę? Taa, bo poprzednio tak dobrze ci poszło.

Johnny Cage: Nie możesz mnie obwiniać o brak chęci.

Sonya Blade: Potrzebujemy cię, Jax. Pomóż mi schwytać Quan Chi. Nikt nie będzie bezpieczny, jeśli zbliży się do tego amuletu.

Jax: A gdzie w tym wszystkim jest Jacqui?

Sonya Blade: W Outworld. Z drużyną Cassie odzyskują amulet.

Johnny Cage: Nic jej nie będzie. Lada chwila oczekujemy od nich meldunku: "misja wykonana".

Ghost Ship

Ghost Ship, Outworld

(Statek Widmo, Outworld)

Drużyna Cassie została uwięziona na statku, każde w osobnej celi.

Jacqui: I co myślicie? Zabiją nas?

Takeda: Już by to zrobili.

Kung Jin: Chyba, że Kotal Kahn planuje zrobić z nas "gości" w Koloseum.

Cassie Cage: Cóż... Jeśli oni nas nie zabiją, zrobi to moja matka. A przynajmniej zabije mnie.

Takeda: Ciężko być córką generał?

Cassie Cage: Nawet sobie nie wyobrażasz.

Kung Jin: A ja tak. Mój pra-ileś-dziadek pokonał Shang Tsunga. Uratował Królestwo Ziemskie. Jak często, myślicie, ten temat wypływa na rodzinnych spędach?

Cassie Cage: To było jakieś sześćset lat temu.

Kung Jin: A wydaje się jakby to było wczoraj.

Jacqui: Żadnej presji...

Cassie Cage: Trenowałam całe życie... Mogę sobie wywalczyć drogę z prawie wszystkiego... a mimo to, wciąż czuję się jak Cage drugiej kategorii.

Takeda: Ty przynajmniej dorosłaś z ludźmi, którzy mieli wobec ciebie jakieś oczekiwania.

Jacqui: Myślałam, że jesteście z ojcem najlepszymi kumplami.

Takeda: Teraz. Ale nie pokazywał się przez długi czas.

Jacqui: Wiem coś o tym.

Kung Jin: I jak się z tym dorasta? Mając byłego nieumarłego za ojca?

Takeda: Jin...

Kung Jin: Nie, naprawdę pytam. Pewnie nie było łatwo?

Jacqui: Był tylko troszę nadopiekuńczy. Kiedy zaciągnęłam się do Sił Specjalnych, pan Cage nalegał, by być tym, który powie o tym mojemu ojcu. Myślał, że łatwiej to przełknie.

Cassie Cage: Nigdy nie zapomnę tamtego dnia. Tata wrócił do domu ze złamaną szczęką.

Wszyscy się śmieją, ale radosną atmosferę przerywa hałas dochodzący z pokładu.

Takeda: Dobra. Ja to załatwię.

Cassie Cage: Co, dokładnie, załatwisz?

Takeda: Zaufaj mi.

Luk się otwiera i wchodzi strażnik z wiaderkiem z jedzeniem.

Strażnik: Odsunąć się od krat!

Wszyscy się odsuwają. Strażnik rzuca każdemu po kawałku jedzenia. Przy Takedzie jego oczy wywracają się w głąb czaszki i pada na ziemię. Takeda zabiera mu klucze i uwalnia pozostałych.

Jacqui: Jak to zrobiłeś?

Takeda: Przeładowałem jego zmysły. Działa na krótki dystans.

Jacqui: Bycie synem telepaty ma swoje zalety.

Takeda: Kiedyś tak nie myślałem.

Rozdział VII: Takeda Takahashi

Destroyed City

Destroyed City, Earthrealm

(Zniszczone Miasto, Królestwo Ziemskie)

Pięć lat temu

Takeda idzie ulicą, wygląda za róg. Wtedy zaraz obok jego twarzy wbija się łańcuch Scorpiona. Takeda biegnie w jego stronę i zaczynają walczyć. Chłopak powala Hanzo. Obaj się uśmiechają.

Takeda: Poddaj się.

Hanzo Hasashi: Dobra robota. (wstawszy) Jesteś teraz Chujin.

Takeda: Sprawiasz mi wielki zaszczyt, Mistrzu Hasashi... Teraz, gdy jestem Chujin, jak mam służyć klanowi?

Hanzo Hasashi: Twa przyszłość nie jest związana z Shirai Ryu.

Takeda: Ale... klan to ma rodzina.

Hanzo Hasashi: Gdy cię przyjąłem, obiecałem twemu ojcu-

Takeda: Nie mam ojca.

Kenshi: (podchodząc) Ależ masz. I ten jest z ciebie dumny. Chujin w rekordowym czasie. (kłaniając się)

Takeda: Wiedziałeś, że przyjdzie?! I nic nie powiedziałeś?

Hanzo Hasashi: Wiedząc, że taka będzie twa reakcja - tak. Takedo, twój ojciec nie jest twoim wrogiem.

Takeda: (do Kenshiego) Dziesięć lat. Żadnych odwiedzin, nic. Porzuciłeś mnie.

Kenshi: Nie porzuciłem cię-

Takeda: Miałem osiem lat! Dopiero co zmarła moja matka! A teraz sobie wracasz? Myślisz, że wskoczysz sobie w buty dumnego ojca?

Kenshi: Synu, ja...

Takeda: Do diabła z tobą! Nie jestem twoim synem. (po wygranej walce) Wstawaj! Chcę cię znowu powalić.

Takeda podchodzi do klęczącego Kenshiego, by znów go uderzyć, ale powstrzymuje go Hanzo.

Hanzo Hasashi: Takeda, odstąp! Kenshi cię nie porzucił. Przyprowadził cię tu, by cię chronić.

Takeda: Przed czym?!

Hanzo Hasashi: Przed tymi, którzy zamordowali twą matkę.

Takeda: Ona... zmarła w wypadku.

Kenshi: (podnosząc się) To historia, którą na moją prośbę opowiedział ci Mistrz Hasashi. Prawda jest taka, że twoja matka została zabita przez skrytobójców Czerwonego Smoka. Ja byłem celem. Suchin ofiarą.

Takeda: (łapiąc go za poły ubrania) Sukinsynu! To była twoja wina!

Hanzo Hasashi: Twój ojciec poświęcił życie walce ze zwierzętami pokroju Czerwonego Smoka. To oni nie mają honoru.

Takeda: (puszczając Kenshiego) Nie powinieneś był ukrywać prawdy.

Kenshi: Ruszyłbyś za zabójcami matki nieprzygotowany. Nie mogłem ryzykować. Mistrz Hasashi udoskonalił twe umiejętności walki. (telepatycznie) Teraz nadszedł czas, by dopełnić twego szkolenia.

Takeda: Jak to zrobiłeś?

Kenshi: (telepatycznie) Jesteśmy telepatami. Rodzinny dar.

Takeda: Potrafię czytać w umysłach innych?

Kenshi: (telepatycznie) Poprzez trening zbadamy pełnię twych możliwości. (na głos) A później wytropimy Czerwonego Smoka. Razem.

Kove

Kove, Outworld

(Zatoka, Outworld)

Drużyna Cassie podkrada się do przystani, na której są już Erron Black, Reptile i Ermac badający dwa trupy pozostawione przez D'Vorah.

Reptile: To robota D'Vorah.

Erron Black: Bezsprzecznie. Tylko ona moża zadać takie rany.

Takeda: (do reszty drużyny) Ta D'Vorah jest pełna niespodzianek.

Erron Black: Pytanie brzmi: czy z kimś współpracuje?

Reptile zaczyna węszyć.

Erron Black: Co jest?

Takeda: Cholera. Wyczuł nas.

Cassie Cage: Dobra, ludzie, standardowa formacja diamentu. Takeda, ty pierwszy. Jacqui z tyłu. Kung Jin, osłona z powietrza.

Kung Jin: Już się robi.

Reptile: Ziemianie! D'Vorah ich uwolniła.

Takeda, Cassie i Jacqui wybiegają z kryjówki, Kung Jin zostaje na pozycji. Takeda podbiega do Reptile'a, który znika i niewidzialny próbuje pokonać chłopaka. Gdy to się nie udaje, staje do otwartej walki.

Takeda: (po wygranej walce) Jeden z głowy. Zostało dwóch.

Erron Black walczy z Kung Jinem, ale wkracza Takeda, odciąga najemnika i pomaga wstać Jinowi.

Kung Jin: Jak wrócimy, nauczysz mnie tego.

Takeda: Zgoda. Idź pomóc z Ermacem. Ja to załatwię.

Jin odbiega, a Takeda walczy z Erronem.

Erron Black: Myślisz, że sam sobie ze mną poradzisz? Jesteś albo odważny, albo głupi.

Takeda: (po wygranej walce) Odważny, czy głupi, ale na pewno żywy.

Takeda odbiega do reszty, która walczy z Ermacem. Łapie go za szyję i chce przeczytać jego myśli.

Takeda: Zobaczmy, czy jest tam coś wartego nauki. (okazuje się to złym pomysłem i Takeda się zatacza) Tak wiele umysłów... Uwięzionych w środku...

Ermac: Istniejemy, by służyć. Zespoleni magią Shao Kahna.

Takeda: Ten chaos... głosy...

Ermac: Jest nas wielu... Ty jesteś jeden... Twe umiejętności bledną przed naszymi.

Takeda: (po wygranej walce) Myślę, że mam dość Outworld.

Drużyna się podnosi.

Jacqui: Zaczynam rozumieć, dlaczego mój ojciec odszedł na emeryturę.

Cassie Cage: Musimy odnaleść D'Vorah. Odzyskać amulet.

Kung Jin: Chodźmy. Niedługo się ockną.

Kotal Kahn's Palace

Kotal Kahn's Palace, Outworld

(Pałac Kotal Kahna, Outworld)

Pokonani przez drużynę Cassie wrócili do Kotal Kahna i składają raport.

Kotal Kahn: D'Vorah? I Ziemianie?

Erron Black: Ukradła amulet, a potem pomogła im uciec.

Reptile: Zdradziła nas dla Boga Gromu.

Kotal Kahn: Ranisz mnie, D'Voro... Przygotować legiony. Ruszamy do Królestwa Ziemskiego. Wydrzemy amulet z rąk tego diabelnego Raydena.

Kuatan Jungle

Kuatan Jungle, Outworld

(Dżungla Kuatanu, Outworld)

Drużyna rozmawia przez komunikator.

Takeda: Jesteśmy cali. Wydaje się, że nikt nas nie śledzi.

Kenshi V.O.: Zdołaliście ustalić, dokąd udała się D'Vorah?

Takeda: Wydaje nam się, że kieruje się na Morze Krwi.

Jax V.O.: Cholera...

Jacqui: Tata?

Jax V.O.: Idzie tutaj. Do Quan Chi. Niedaleko Morze Krwi znajduje się sekretny portal. Quan Chi zbudował go, gdy przygotowywaliśmy się do inwazji na Outworld.

Cassie Cage: Świetnie.

Jacqui: Tato, co ty robisz? Dlaczego jesteś w Netherrealm?

Jax V.O.: I kto tu jest nadopiekuńczy?

Rozdział VIII: Jackson 'Jax' Briggs

Krossroads

Krossroads, Netherrealm

(Rozdroże, Netherrealm)

Jacqui V.O.: Wiem, że myślisz, że musisz odpokutować za pewne rzeczt, ale-

Jax: Robię to dla Sonyi. Należy do rodziny.

Jacqui V.O.: I dlatego się martwię.

Jax: Nic mi nie będzie. Dbaj o siebie, słyszysz?

Jacqui V.O.: Ty też. Kocham cię. Briggs bez odbioru.

Jax: Briggs bez odbioru.

Kenshi: Czujesz się lepiej? Czy gorzej?

Jax: Nie jestem pewien. Może jedno i drugie.

Kenshi: Nic im nie będzie.

Jax: Pytanie brzmi: czy mi nic nie będzie?

Kenshi: Mamy dobrą pozycję strzelecką. Lecz dlaczego Quan Chi podróżuje metodą konwencjonalną?

Sareena: (podchodząc) Wydaje się, że nie może w pełni wykorzystać swej magii. Jest słabszy niż, gdy byłam... w jego służbie...

Jax: Sareena ma świętą rację. Nie ma Shinnoka jako źródła mocy. Mimo to, to wciąż Quan Chi.

Kenshi: Rozumiem, że zgodziłeś się prowadzić i obserwować. Lecz z radością przyjmiemy każdą rolę, jaką będziesz chciał przyjąć.

Jax: Za bardzo zardzewiałem. Nie chcę narażać misji.

Sareena: Nadjeżdża.

Żołnierze obecni wraz z Jaxem, Kenshim i Sareeną zajmują pozycję. Do rozdroża dojeżdża Quan Chi i jego nieumarli na piekielnych rumakach.

Kenshi: Teraz.

Żołnierze otwierają ogień, ale nieumarli się nie poddają i rozpoczyna się regularna bitwa.

Jax: Cholera...

Quan Chi jest odeskortowywany z pola walki przez Liu Kanga i Kung Lao. Jax rusza za nimi, ale Kung go zauważa.

Kung Lao: Nie wtrącaj się, Jacksonie Briggs. Wróć do ukrycia.

Jax: Ukrywanie... chyba rzeczywiście to robiłem. (po wygranej walce) To zbiło nieco mojej rdzy...

Jax ponownie rusza za Quan Chi i Liu Kangiem, ale na jego drodze staje Sindel.

Sindel: Witaj w domu, Jacksonie Briggs.

Jax: To piekło to nie mój dom.

Sindel: Więc dlaczego byłeś na tyle głupi, by wracać?

Jax: Mam rodzinę, którą muszę chronić.

Sindel: Quan Chi połączył mnie z mą rodziną. Zrobi to samo dla ciebie.

Jax: (po wygranej walce) Quan Chi ci nie pomaga.

Jax rusza na pomoc swojej drużynie, którą zaatakowali pozostali nieumarli czarnoksiężnika.

Sareena: Ucieczka od Quan Chi jest możliwa, Kitano. Mogę ci pomóc tak, jak Bi-Han pomógł mnie.

Kitana: Nazbyt spoufaliłaś się z Bi-Hanem. Pozwoliłaś, by emocje cię skorumpowały.

Sareena: Emocje mnie uwolniły!

Kitana powala Sareenę, ale przed zadaniem ostatecznego ciosu powstrzymuje ją Jax.

Jax: Nie rozumiem, Kitano. Znaczy, nienawidzę rzeczy, których się tu dopuściłem. Ale tobie podoba się bycie nieumarłą.

Kitana: Odpowiada mi. Już nie jestem ofiarą.

Jax: Taa, wiem, o czym mówisz... Ale to nie jest sposób na podbudowanie się. (po wygranej walce) Muszę wierzyć, że jest dla ciebie nadzieja.

Jax wraca do reszty ocalałych.

Jax: Matko boska...

Kenshi: Utraciliśmy wielu. Reszta jest ranna.

Jax: A nasi "przyjaciele"?

Sareena: Szczęście odwróciło się od nich. Uciekli.

Jax: A jak wy dwoje?

Kenshi: Nic mi nie jest...

Kenshi próbuje przejść kawałek, ale zmasakrowana noga mu na to nie pozwala.

Jax: (odwracając się i odchodząc) Tak myślałem.

Sareena: Dokąd idziesz?

Jax: Dorwać jednego czarnoksiężnika.

Kenshi: Sam?

Sareena: Zginiesz!

Jax: Nie pierwszy raz.

Quan Chi's Fortress

Quan Chi's Fortress, Netherrealm

(Forteca Quan Chi, Netherrealm)

Liu Kang: Czy w twym osłabionym stanie, będziesz mógł uwolnić Shinnoka?

Quan Chi: Z pewnością będę w stanie to zrobić.

Liu Kang: A D'Vorah? Jesteś pewien, że da sobie radę?

Quan Chi: Przyniesie mi amulet.

Jax: (podchodząc) A ja będę na nią czekał.

Quan Chi: Jackson Briggs. Miła niespodzianka.

Jax: Nie ma w tym nic miłego.

Liu Kang: Więc wróciłeś do Raydena. Głupcy podążają za głupcami.

Jax: Rayden zrobił, co mógł. Ocalił Ziemię.

Liu Kang: Zamordował mnie!

Jax: To nieprawda.

Liu Kang: Nie było cię tam! Ukradł mi wszystko! Nie zasługujesz, by ponownie do nas dołączyć. Zamiast tego nauczysz się... że są rzeczy gorsze od śmierci.

Jax: (po wygranej walce) Chciałbym móc ci pomóc, Liu Kangu.

Quan Chi: (do podchodzącego Jaxa) Jax... naprawdę, taka wrogość nie jest potrzebna-

Jax: Po prostu przestań gadać.

Jax wymierza cios Quan Chi iten ląduje na ścianie.

Jax: Dobrze jest wrócić. (do komunikatora) Kenshi. Mam go.

Kenshi V.O.: Doskonała robota.

Jax: Zostaję tutaj. D'Vorah jest w drodze. Musisz przetransportować Quan Chi do Sonyi. Zmusi go do mówienia.

Rozdział IX: Scorpion

Refugee Camp

Refugee Camp, Earthrealm

(Obóz Uchodźców, Królestwo Ziemskie)

Quan Chi w kajdanach jest eskortowany do tymczasowego więzienia (wielkiego kontenera) przez Cage'a i Kenshiego.

Kenshi: Siadaj!

Johnny Cage: Zgaduję, że to nie twój pierwszy raz w kajdankach. A jakie masz hasło?

Quan Chi nie odpowiada i obaj wychodzą, a drzwi kontenera zamykają się. Potem podchodzą do Sonyi, która rozmawia z jednym z komandosów.

Sonya Blade: Powiadomcie sekretarza Blake'a, że schwytaliśmy Quan Chi. W ciągu godziny będziemy go przenosić do placówki o najwyższym poziomie bezpieczeństwa w Forcie Charles.

Żołnierz: (odchodząc) Tak jest.

Sonya Blade: Wy dwaj będziecie pilnować. Transfer więzienny będzie tu za dwadzieścia minut.

Johnny Cage: (do Kenshiego) Och, teraz to ufa moim umiejętnościom niańczenia.

Sonya Blade: (odbiera dzwoniący komunikator) Cage, raportuj.

Cassie Cage V.O.: Jeszcze nie znaleźliśmy D'Vorah. Tropiliśmy ją do klifów Makeba, ale potem jej ślad się urwał.

Sonya Blade: Cholera.

Cassie Cage V.O.: Jacqui myśli, że jej niezwykła fizjologia może nam pozwolić ustalić jej pozycję. Przerabia swój smart-kom, by móc śledzić jej feromony.

Na tyłach obozu zbierają się ninja Shirai Ryu pod dwództwem Scorpiona.

Hanzo Hasashi: (do swoich ludzi) Tylko na mój znak. Ranić. Nie zabijać.

Cassie Cage V.O.: Pewnie zajmie nam to... Ze dwie godziny?

Sonya Blade: Sierżancie, wasza drużyna nie ma dwóch godzin. Trzeba ją znaleźćnatychmiast.

Johnny Cage: (upominającym tonem) Sonya!

Sonya Blade: (wzdychając) Cassie... doceniam to, co starasz się zrobić, ale nie ma na to czasu. Przyprowadź grupę z powrotem tutaj. Musimy się przegrupować i przemieścić.

Cassie Cage V.O.: Tak jest.

Johnny Cage: Robią, co mogą.

Sonya Blade: (wyłączywszy komunikator) Wiem.

Kenshi: Generale. Mamy gościa.

Ludzie zaczynają uciekać, a trójka odwraca się do Scorpiona wychodzącego zza kontenerów.

Sonya Blade: Jesteście przyjaciółmi, tak? Powiedział ci, że przyjdzie?

Kenshi: Ani słowa.

Hanzo Hasashi: (kłaniając się podchodzącej Sonyi) Generale.

Sonya Blade: Mistrzu Hasashi. Nie powiadomiono mnie, że trzyjdziesz.

Hanzo Hasashi: Zabiorę Quan Chi.

Sonya Blade: Mamy wszystko pod kontrolą. Możesz-

Hanzo Hasashi: Musi zginąć.

Sonya Blade: Rayden go potrzebuje. Bez niego nie będziemy mogli przywrócić Liu Kanga innych nieumarłych. Chcesz zostawić ich uwięzionych? Tak jak ty kiedyś?

Hanzo Hasashi: Obchodzi mnie jedynie Quan Chi.

Hanzo chce przejść, ale Sonya łapie go za ramię. Żołnierze ruszają w ich kierunku, podobnie jak Cage i Kenshi, który wyjmuje też miecz.

Sonya Blade: Nie rób tego, Hanzo. Załatwię cię.

Hanzo Hasashi: Więc mamy impas. Semeru!

Zza kontenerów wypadają ninja i rozpoczyna się walka pomiędzy nimi, a wojskowymi. Hanzo atakuje Sonyę.

Hanzo Hasashi: Quan Chi jest mój. (po wygranej walce) Nie chcę twej krzywdy, generale Blade.

Dwaj ninja zabierają Sonyę na bok, a Hanzo idzie w kierunku kontenera z Quan Chi w środku. Wtedy Kenshi za pomocą miecza telekinetycznie łapie go i unosi w powietrze.

Kenshi: Odwołaj swoich ludzi, Hanzo!

Hanzo Hasashi: Jeśli cenisz naszą przyjaźń - oddasz mi Quan Chi.

Kenshi odrzuca go od kontenerai Hanzo wali plecami o jeepa, po czym ciężko obok niego pada. Kenshi rusza w jego stronę, by go zaatakować, ale Hanzo go łapie i Sento wypada z dłoni szermierza. Hanzo podnosi się, a Kenshi bezskutecznie rozgląda się w poszukiwanu miecza.

Hanzo Hasashi: Odstąp. Bez Sento jesteś bezbronny.

Wtedy Cage atakuje Hanzo

Johnny Cage: Jak za dawnych czasów...

Hanzo Hasashi: (po wygranej walce) Jedynie śmierć Quan Chi ukoi mój gniew.

Kenshi: (do przechodzącego Hanzo) Hanzo, nie! Shirai Ryu zyskał dzięki tobie wielkie zaufanie. Nie roztrwoń go mordując zwiędłego czarnoksiężnika!

Hanzo Hasashi: Ten zwiędły czarnoksiężnik jest architektem mego cierpienia.

Lin Kuei Temple

Lin Kuei Temple, Earthrealm

(Świątynia Lin Kuei, Królestwo Ziemskie)

Pięć lat temu

Hanzo i Quai Liang spotykają się na dziedzińcu Świątyni Lin Kuei. Zaraz obok stołu zastawionego utensyliami do parzenia herbaty.

Quai Liang: (kłaniając się) Mistrzu Hasashi. Jestem wdzięczny, że przybyłeś.

Hanzo Hasashi: Mów, o co chodzi. Nie chcę tu przebywać.

Quai Liang wskazuje mu miejsce przy stole, ale Hanzo nie siada. Niebieski wojownik siada więc sam i zaczyna parzyć herbatę.

Quai Liang: Odbudowałeś Shirai Ryu, podczas, gdy ja zreformowałem Lin Kuei. Obaj chcemy odciąć się od mrocznej przeszłości naszych klanów. Poświęcić je ochronie Ziemi. Nasz wspólny cel daje nam szansę zakończenia starych waśni. Zaczęcia na nowo.

Hanzo Hasashi: Przyznasz się do tego, czemu od dawna zaprzeczałeś? Że ręce twego klanu unurzane są we krwi Shirai Ryu? We krwi mej rodziny?

Quai Liang: Nasz honor istotnie został splamiony. Proszę. Usiądź. (Hanzo siada) Po naszym uwolnieniu spod kontroli Quan Chi, odszukałem mój klan. Miałem nadzieję, że wewnętrzna rebelia położy kres planom Wialkiego Mistrza. Lecz Sektor ziścił już wizję swego ojca. Lin Kuei zostali w pełni zcybernetyzowani. Przysiągłem zabić Sektora i jego popleczników. Zreformować Lin Kuei i przywrócić nasz honor.

Hanzo Hasashi: Nie interesuje mnie polityka Lin Kuei, Sub-Zero.

Quai Liang: Gdy w końcu zabiłem Sektora, odkryłem, że Lin Kuei nie pświęciło honoru wraz z wprowadzeniem Cyber Inicjatywy. Porzuciliśmy go o wiele wcześniej.

Quai Liang wyciąga do Hanzo ręce z kubkiem herbaty, ale zamiast go wziąć, Hanzoodskakuje od stołu, gdy uderza w niego lodowy pocisk wystrzelony przez podchodzącą do obu Frost.

Frost: Nie będzie pokoju, Scorpionie!

Hanzo Hasashi: Frost! (do Sub-Zero) Lin Kuei wciąż nie mają honoru!

Hanzo szybko pokonuje Frost i odwraca się do Quai Lianga.

Quai Liang: Mistrzu Hasashi, poczekaj!

Hanzo Hasashi: Na co?! Więcej zdrad?! Obetnę ci łeb! (po wygranej walce) Tu kończy się nasza historia, Sub-Zero.

Hanzo zdejmuje jeden z mieczy z pleców i zamierza zadać ostateczny cios, gdy z tyłu ponownie atakuje go Frost. Odwraca się w jej strone w momencie, gdy Quali Liang ją zamraża. Hanzo odwraca się do niego.

Hanzo Hasashi: Co to ma być?

Quai Liang: Nie sprowadziłem cię tu dla zdrady. Frost jest silna, lecz brak jej umiejętności oceny sytuacji. Nie dostrzega mądrości w pokoju. Sam się z nią policzę.

Lin Kuei Temple

W środku świątyni podchodzą do stołu z resztkami jakie pozostały z Sektora.

Hanzo Hasashi: Mówiłeś o utraconym przez Lin Kuei honorze.

Quai Liang: Przez lata myślałem, że niesłusznie winiłeś Lin Kuei za śmierć twego klanu i rodziny. Lecz cybernetyczna pamięć Sekrota wyjawiła prawdę.

Quai Liang włącza przekaz i ukazuje się hologram Quan Chi.

Quan Chi: Lin Kuei zobowiązani są wypełnić umowę, Sektorze. Wielki Mistrz dał Shinnokowi słowo.

Sektor: Jego walutą jest kłamstwo. Twoją również.

Quan Chi: Już dawno minął termin zapłaty. Jak obiecałem - zniszczyłem Shirai Ryu.

Sektor: Hanzo Hasashi wciąż żyje. Jest twoim widmem, Scorpionem.

Quan Chi: Stworzyłem Scorpiona z duszy Hasashiego po jego śmierci. Dotrzymaliśmy warunków umowy.

Sektor: Litery, lecz nie ducha. Nic nie jesteśmy ci winni.

Przekaz się kończy.

Hanzo Hasashi: Harumi... Satoshi...

Quai Liang: Gdybym wiedział o współudziale mego klanu w zagładzie Shirai Ryu, nasza historia potoczyłaby się inaczej.

Hanzo Hasashi: Zabiłem twego brata, ponieważ myślałem, że on...

Quai Liang: To Quan Chi jest odpowiedzialny za śmierć Bi Hana.

Hanzo Hasashi: Sektor się mylił. Jest dług do spłacenia; i zapłaci go Quan Chi.

Obaj mężczyźni kłaniają się sobie z szacunkiem.

Refugee Camp

Refugee Camp, Earthrealm

(Obóz Uchodźców, Królestwo Ziemskie)

Dwaj ninja przyprowadzają Quan Chi przed oblicze Hanzo i rzucają go na ziemię. Całej scenie przyglądają się związani Sonya, Cage i Kenshi.

Hanzo Hasashi: Rozwiązać go.

Ninja go rozkuwają.

Quan Chi: Scorpionie, możemy-

Hanzo Hasashi: (uderzając Chi na odlew) Na imię mi Hanzo Hasashi! Zabiłeś mi żonę! Syna! A potem wszedłeś do mej głowy! Skierowałeś zemstę w złym kierunku! Kosztowałeś mnie jedyną szansę, by ich odzyskać!

Quan Chi: Twa rodzina... Ja...

Hanzo Hasashi: Milcz, czarnoksiężniku! Teraz nic ci nie pomoże. (po wygranej walce) W końcu czujesz mój ból.

Hanzo ponownie zaczyna kopać i bić Quan Chi.

Sonya Blade: Scorpionie, przestań!

Otwiera się portal i pojawia się D'Vorah.

D'Vorah: Quan Chi!

Hanzo rusza w jej stronę i ją atakuje. Odcina jedno z jej odnóży, ale drugie wbija się w jego pierś i ninja pada na kolana. D'Vorah podbiega do czarnoksiężnika.

Quan Chi: Amulet...

W tej chwili w jego plecy wbija się kunei Hanzo i odciąga go od D'Vorah prosto pod nogi Hanzo.

D'Vorah: Nie!

Quan Chi: noh ri noh... I ti stoh day... meezdik nykoma... nikon I ay... koda... humh...

D'Vorah rzuca amulet do Quan Chi i ten łapie go w tej samej chwili, w której jego głowa spada z karku, odcięta mieczem Hanzo.

Hanzo Hasashi: Krew za krew. Twój dług został spłacony.

Amulet wypada z dłoni bezgłowego ciała, toczy się po ziemi i bucha różnokolorowym światłem, z którego formuje się Shinnok.

Johnny Cage: O cholera...

Sonya Blade: Uwolnijcie nas! Już!

Ninja zaczynają ich uwalniać, ale już jest za późno. Światło znika, a uwolniony Shinnok podnosi amulet.

D'Vorah: Shinnok.

Hanzo atakuje Shinnoka, ale ten powala go jednym, magicznym pociskiem. Potem w jego stronę biegną Sonya, Kenshi i Cage, ale spotyka ich ten sam los.

Shinnok: Jakże są mali.

D'Vorah: (podchodząc i kłaniając się) Ta wita lorda Shinnoka.

Shinnok: Quan Chi dobrze dobierał sobie sługi. Mądrze zrobił uwalniając mnie w Królestwie Ziemskim, poza linią ich obrony.

D'Vorah: Oszukał ich. Pozwolił się schwytać. Wiedział, że go tu przyprowadzą.

Shinnok: Szkoda, że nie dożył zakończenia swej pracy. (do leżącego na ziemi Cage'a) Z pańskiej strony nie będzie już żadnych niespodzianek, panie Cage. (do D'Vorah) Zabierz go.

D'Vorah podchodzi do Cage'a, by go podnieść, a z portalu wyłaniają się nieumarli - Smoke, Kung Lao, Liu Kang, Kitana i Sindel.

Liu Kang: Chwała lordowi Shinnokowi.

Shinnok: Ruszajmy w drogę.

Liu Kang: W Netherrealm znajduje się ziemska potęga.

Shinnok: Wiem o niej. Zostaną zneutralizowani.

Wszyscy najeźdźcy wraz z Cagem jako zakładnikiem znikają w portalu. Po chwili otwiera się kolejny i z niego wychodzi drużyna Cassie.

Cassie Cage: O, cholera...

Rozbiegają się po rannych.

Cassie Cage: (podbiegłszy do Sonyi) Mamo! Gdzie tata?

Sonya Blade: Shinnok...

Cassie Cage: Mamo, mamo... Dokąd poszli? (Sonya traci przytomność) Mamo?!

Hanzo Hasashi: Twój ojciec... więźniem Shinnoka... w Świątyni w Chmurach...

Rozdział X: Rayden

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Na dziedzińcu Bo'Rai Cho przysiada przy wyjściu i raczy się zawartością piersiówki. Po chwili pojawia się Rayden.

Bo'Rai Cho: (podchodząc) Rayden! Raydenie, stary przyjacielu!

Rayden: (podając mu rękę) Mistrzu Bo'Rai Cho. Miło mi się widzieć. Minęło wiele lat.

Bo'Rai Cho: Zbyt wiele, tak, zbyt wiele. My, starzy wojownicy, musimy trzymać się razem, nie?

Rayden: Jak najbardziej. Domyślam się, że ostatnie wydarzenia mają związek z twym przybyciem?

Bo'Rai Cho: Tak, tak. Obawiam się, że Shinnok może powrócić. Próbowałem się z tobą skontaktować. Bałem się najgorszego.

Rayden: Gdy Kano podmienił Amulet Shinnoka, zastawił też sidła. Unieszkodliwienie ich wymagało ode mnie podróży do wielu dziwnych światów... Muszę udać się na spoczynek do Komnaty Jinsei. Odzyskać siły.

Bo'Rai Cho: Więc jesteś bliski odzyskania go? Amuletu Shinnoka?

Rayden: Nie wiem. Unieszkodliwienie sideł Kano wymagało całej mej uwagi. Gdy odzyskam siły, porozmawiam z generał Blade.

Bo'Rai Cho: Gdybyśmy tylko zniszczyli Shinnoka w ostatniej wojnie. Gdyby był śmiertelny.

Podczas wymiany zdań obaj weszli do świątyni, a teraz Rayden otwiera drzwi Komnaty Jinsei i obaj wchodzą do środka. Bo'Rai Cho zachwyca się Jinsei.

Bo'Rai Cho: Cóż za piękno. Niczym patrzenie na samych Starych Bogów.

Rayden: Żywiłem nadzieję, że uda nam się obrócić ten kryzys na naszą korzyść.

Bo'Rai Cho: W jaki sposób?

Rayden: Magia Quan Chi więzi dusze wielu drogich nam osób. Schwytawszy go, będziemy mogli go zmusić do uwolnienia ich.

Bo'Rai Cho: Liu Kang i Kung Lao przywróceni do życia? Wydaje mi się, że jest to możliwe...

Rayden: Tak długo, jak Quan Chi żyje. Od dawna ubolewam nad wydaniem dusz naszych kamratów na pastwę zła Netherrealm. Kung Lao i Liu Kang... Byli dla mnie niczym synowie. Poruszyłbym niebiosa, by z powrotem sprowadzić ich do światła.

Kove

Kove, Outworld

(Zatoka, Outworld)

Dwadzieścia pięć lat temu

Po pomoście Tarkatanie prowadzą schwytanych wcześniej w Świątyni Światła mnichów. Całe zajście z ukrycia obserwują Rayden, Kung Lao i Liu Kang.

Kung Lao: Dokładnie jak mówił misrz Bo'Rai Cho. Mistrzowie Shaolin są na pokładzie tego statku.

Liu Kang: Bo'Rai Cho mówił o dwóch statkach.

Rayden: Drugi odpłynął. Musimy ustalić jego port docelowy.

Kung Lao: Będą mówić. Dopilnuję tego.

Liu Kang: Żadnych wyskoków, Kung Lao.

Kung Lao: Najechali Wu Shi Academy! Zabili mistrza Wena!

Rayden: Są granice, których nie przekraczamy, nawet jeśli idzie o Tarkatan.

Kung Lao: Tak, lordzie Rayden.

Liu Kang: Wciąż nie mogę uwierzyć, że Shao Kahn nakazałby tak zuchwały atak.

Rayden: Miał zademonstrować bezbronność Królestwa Ziemskiego. Shao Kahn wiedział, że nie będziemy mieli innego wyjścia jak zgodzić się na kolejny turniej.

Kung Lao: Liu Kang pokonał Shang Tsunga. Pokona i Shao Kahna.

Rayden: W swoim czasie, Kung Lao. Wpierw uwolnimy Shaolin.

Cała trójka opuszcza kryjówkę i kieruje się na pomost, na którym Tarkatanie znęcają się nad mnichami, jednocześnie prowadząc ich na pokład statku. Wszystkiemu przyglądają się Baraka i D'Vorah.

D'Vorah: Wszyscy na pokładzie? Ta odpływa wraz z odpływem.

Baraka: Jesteśmy gotowi.

D'Vorah: Shao Kahn wymaga, by więźniowie byli cali i zdrowi.

Baraka: Ich rany nie są śmiertelne.

D'Vorah: Mam taką nadzieję, Barako. Dla twojego dobra.

Rayden: (podchodząc wraz z Kungiem i Liu) Dla twego również. Jeśli ich skrzywdzicie, będziecie odpowiadać przede mną.

Baraka: hak dohRAH!

Na rozkaz Baraki Tarkatanie atakują Raydena i jego przybocznych, ale ci szybko się z nimi rozprawiają.

D'Vorah: Czyżby Tarkatan dało się tak łatwo pobić?

Nadbiegają kolejni Tarkatanie, ale Kung i Liu wychodzą im naprzeciw. Raydena atakuje wtedy sam Baraka.

Rayden: Ehm pala hey, Ba' rah kuh!

Baraka: Puste groźby, Raydenie. Nie ujrszysz turnieju!

Rayden: (po wygranej walce) Powrócisz na Pustkowia bez nagrody. (podchodząc do D'Vorah) Z drogi.

D'Vorah jednak nie słucha i atakuje go.

D'Vorah: Watoo wong giaa! (Rayden blokuje atak) Cóż za moc... Czym jesteś, Raydenie?

Rayden: Zrodzony z prawdy i światła. Chronię Królestwo Ziemskie.

D'Vorah: Tej nie obchodzi Królestwo Ziemskie... i nie czci żadnych bogów.

Rayden: (po wygranej walce) Gdy bóg przemawia - słuchaj go.

Kung Lao: (podszedłszy wraz z Liu) Nie byli nazbyt dokuczliwi. Więcej warczeli niż walczyli.

Rayden: Uwolnijmy znajdujących się na pokładzie tego statku. Potem odnajdziecie drugi statek.

Kung Lao: A dokąd ty się udasz, lordzie Rayden?

Rayden: Wkrótce rozpocznie się turniej. Dołączcie do mnie najszybciej jak będziecie mogli.

Liu Kang: Uda nam się, lordzie Rayden.

Rayden: Tego jestem pewien.

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Rayden unosi się w Jinsei, gdy dach komnaty zaczyna się walić. Bóg otwiera oczy i przez dziurę w górze widzi Bo'Rai Cho, który zostaje wciągnięty na górę, a potem słyszy śmiech Shinnoka.

Rayden: Bo'Rai Cho!

Gdy Rayden wybiega na dziedziniec widzi Shinnoka atakującego Bo'Rai Cho amuletem, a zaraz potem otaczających go nieumarłych.

Shinnok: Twój kolejny sojusznik pada przede mną. Gdy umrze, zabiorę jego duszę.

Rayden: Nic znasz jego mocy. Jego duszy nie da się podporządkować.

Liu Kang: Mamy go zabić, lordzie Shinnok?

Shinnok: Jeszcze nie. Będzie świadkiem mego podboju jego świata. A potem ja uwiężę go tak samo, jak on uwięził mnie.

Rayden: Nie świętowałbym zwycięstwa przedwcześnie.

Shinnok: Ja już wygrałem, Raydenie.

Rayden: Kung Lao... zaprzestań.

Kung Lao: Służę Shinnokowi i Netherrealm.

Rayden: Ponieważ Shao Kahn cię zamordował!

Kung Lao: Na co pozwoliłeś! Ja nie będę tak pasywny jeśli idzie o twą zgubę.

Rayden: (po wygranej walce) Zasługiwałeś na lepszy los.

Rayden podchodzi do Kung Lao, ale wtedy atakuje go Liu Kang.

Rayden: To nie jest twoim przeznaczeniem, Liu Kangu.

Liu Kang: Więcej wizji, Raydenie? Wciąż widzisz przyszłość?

Rayden: Wizje zniknęły. Lecz wiem, co być powinno.

Liu Kang: Jestem tu, gdzie jestem przez ciebie.

Rayden: Wypadek. Który ciąży mi do dziś dnia.

Liu Kang: Powinienem ci podziękować. Uwolniłeś mnie. A Starzy Bogowie, którym ślepo służysz? Pomogę Shinnokowi zakończyć ich panowanie!

Rayden: (po wygranej walce) Żałuję, że nasze drogi nas tu zaprowadziły.

Rayden odwraca się i chce wejść do świątyni, gdy potyka się i zauważa, że krwawi - znak, że coś jest nie tak z Jinsei. A w samej komnacie D'Vorah oplata Cage'a czymś na kształt pajęczyny, a Shinnok podchodzi do Jinsei, zanurza w niej rękę, co zaczyna ją korumpować.

Rayden: (wchodząc) Nie zbezcześcisz Jinsei, Shinnoku!

Rayden idzie w stronę Shinnoka, ale ten przywołuje kościaną rękę spod ziemi, ta chwyta Raydena i ściska go, wywołując czarnomagiczne oparzenia w miejscach zetknięcia z Raydenem.

Shinnok: Wojujemy od eonów, Raydenie. Teraz w końcu się to skończy.

Shinnok wchodzi do Jinsei i korumpuje ją, wywołując jednocześnie wybuch skorumpowanej mocy, która wysadza dach i zaczyna się rozprzestrzeniać na cały świat. D'Vorah zaprzestaje owijania Cage'a kokonem i patrzy na Shinnoka, którego skorumpowana Jinsei zmieniła w humanoidalnego demona.

Shinnok: Tak... Drżyjcie przede mną, Starzy Bogowie, podczas gdy wchłonę moc Któlestwa Ziemskiego.

Rayden: (wciąż uwięziony) Nie, Shinnoku... Nawet teraz... przybywają inni, by cię pokonać.

Rozdział XI: Jacqui Briggs

Dead Forest

Dead Forest, Earthrealm

(Martwy Las, Królestwo Ziemskie)

Na pokładzie samolotu Takeda i Jacqui siedzą w fotelach pilotów, a Cassie i Jin na tylnych i patrzą w przyżądy.

Cassie Cage: Lądujemy za piętnaście minut. Wejdziemy do Świątyni w Chmurach przez wejście na ziemi.

Takeda: Dlaczego nie udać się tam od razu?

Kung Jin: Świątynia istnieje w innej przestrzeni, nieco obok naszej rzeczywistości. Nie można się do niej dostać konwencjonalnymi metodami.

Jacqui: Co?

Takeda: Zostaliśmy tylko my. Nikt nie przybędzie z pomocą. Albo damy radę, albo-

Cassie Cage: Wykonamy zadanie.

Wszyscy dostrzegają skorumpowaną chmurę Jinsei po wybuchu w świątyni.

Kung Jin: Na- co to jest?!

Takeda: Nie wiem. Ale zmierza wprost na nas.

Kung Jin: Niech Starzy Bogowie się zmiłują...

Jacqui: Zapnijcie pasy, ludzie. Muszę go posadzić.

Po wylądowaniu i wyjściu z samolotu.

Jacqui: Wygląda na to, że wejście do świątyni znajduje się piętnaście kilometrów stąd w tą stronę.

Takeda: Przechadzka w lesie w świetle księżyca. W innych okolicznościach, byłby to relaks.

Jacqui: Nie przyczepiłabym ci etykiety lubiącego przebywać na dworze.

Takeda: Razem z matką mieszkaliśmy blisko lasu bardzo podobnego do tego tutaj. To przywołuje wspomnienia.

Jacqui: Jak się z tym uporamy - powinniśmy się przejść.

Oboje słyszą hałas i odwracają się do Jina i Cassie stojącego na skrzydle i próbujących naprawić samolot.

Cassie Cage: (rzucając narzędzia) A niech mnie... Jesteśmy uziemieni. Ta fala uderzeniowa sfajczyła przewody.

Jacqui: Więc ruszajmy. Prawie skończył nam się czas.

Otwiera się portal i wychodzi z niego Kotal Kahn, jego żołnierze, a także Ferra/Torr, Eramac, Reptile i Erron Black.

Takeda: Co oni tu robią?

Jacqui: Stawiam, że szukają amuletu.

Takeda: Musimy im powiedzieć o Shinnoku. Ogłosić rozejm.

Kotal Kahn: (wskazując na drużynę Cassie) Przyprowadzić ich do mnie!

Żołnierze ruszają w ich stronę.

Cassie Cage: Albo i nie.

Jacqui: Las... chodźmy!

Drużyna ucieka i chowa się w lesie. Kotal Kahn ze swoimi ludźmi zaczyna ich szukać.

Ferra: Są cicho. Podstępni.

Kotal Kahn: Ermac?

Ermac: Wyczuwamy ich. Lecz ten las pełen jest dusz.

Reptile: Tak... Tak blisko...

Dwa wybuchy i dwa drzewa walą się na żołnierzu Kotala. Cassie rzuca kolejne granaty i kolejne drzewa padają. Jin strzela z łuku, Jacquie ze swoich rękawic.

Kotal Kahn: Święta ziemia i ogień!

Reptile szybko wspina się na drzewo i dostrzega Jacqui.

Reptile: Widzę cię...

Takeda: (zauważając Reptile'a) Jacqui, uważaj!

Reptile zeskakuje na Jacqui i przewraca ją, a nadbiegającemu Takedzie pluje w oczy. Chłopak pada na ziemię i zwija się z bólu. Jacqui udaje się wyzwolić od Raptile'a i wstać.

Jacqui: Skrzywdzisz go... a będziesz odpowiadał przede mną. (po wygranej walce) Wracaj pod kamień, spod którego wypełznąłeś, gadzie. (podbiegłszy do trącego oczy Takedy) Przestań! Potrzebujesz wody. Odchyl głowę. (przemywszy mu oczy) Widzisz?

Takeda: Taa, tak. Niewyraźnie, ale...

Jacqui: (ponownie lejąc wodę) Lepiej?

Takeda: (patrząc na Jacqui) Pięknie.

Drzewo przy którym siedzą unosi się do góry za sprawą mocy Ermaca. Oboje odwracają się do niego.

Jacqui: Poczekaj z tym chwilę.

Zaczynają uciekać, a Ermac ich gonić. W końcu otaczają ich Kotal Kahn i jego żołnierze.

Takeda: Panie przodem.

Jacqui: Ja biorę Ermaca.

Takeda rusza w stronę Kotala i żołnierzy, a Jacqui do Ermaca.

Ermac: Jesteś tworem Jacksona Briggsa.

Jacqui: I jestem z tego cholernie dumna. Wiem, co mu zrobiłeś.

Ermac: Wzięliśmy ręce twego ojca. Weźmiemy was wszystkich.

Jacqui: (po wygranej walce) To za ciebie, tato.

Jacqui biegnie w stronę Takedy, ale na jej srodze staje Ferra/Torr.

Ferra: Chaka! (Torr chwyta Jacqui) Ściskaj! Ściskaj, Torr! (do Jacqui) Twoje oczy, takie świecące. Wytniemy ci je. (Jacqui uwalnia się) Sztuczki! Oczustwo!

Jacqui: Żadnych więcej sztuczek. Tylko proste bęcki. (po wygranej walce) Dwa za jedną. Biorę.

Reszta drużyny walczy z Kotalem i żołnierzami.

Kotal Kahn: Wiemy, że D'Vorah tu jest. Gdzie jest amulet?

Takeda: Kotal Kahnie, sytuacja się zmieniła.

Kotal Kahn: Nie waż się pluć na mnie.

Jacqui: (podbiegłszy) Powieziałeś mu?

Takeda: Jeszcze nie.

Jacqui: Musi się dowiedzieć-

Takeda: Jestem zajęty.

Kotal Kahn: Zabiję was oboje.

Jacqui: Shinnok został uwolniony. Jest w Świątyni w Chmurach Raydena. Zdążył już zatruć siłę życiową Ziemi.

Kotal Kahn: (spoglądając na krwistoczerwone niebo) Niebiosa wrą... Królestwo Ziemskie jest stracone.

Jacqui: Nie, jeśli będziemy trzymać się razem.

Kotal Kahn: Uładzę Shinnoka. Przyniosę u wasze głowy. Zyskam czas na wzmocnienie obrony Outworld.

Kotal atakuje Jacqui, a Takedę Ferra/Torr, którzy właśnie przybiegli.

Jacqui: Musisz nam pomóc, Kotal Kahnie!

Kotal Kahn: Dla Królestwa Ziemskiego jest już za późno. Shinnok jest teraz jego panem.

Jacqui: (po wygranej walce) Powinieneś był być z nami.

Erron Black: (chroniąc Kotala) Dość tego.

Żołnierze otaczają drużynę. Cassie próbuje strzelać, ale skończyły jej się naboje.

Cassie Cage: Niech mnie szlag...

Jacqui: Nie wiem, jak wy, ale ja śnię na jawie...

Takeda: Masz dziwne sny.

Kotal Kahn: Chattel. Zginiecie dzisiejszej nocy. Nitah!

Wszyscy, którzy chcą się rzucić na drużynę zostają zamrożeni, a na pole bitwy wbiegają Lin Kuei i wchodzi Quai Liang. Drużyna podbiega do niego, podczas, gdy Lin Kuei rozprawiają się z najeźdźcami.

Quai Liang: Wspólnie stawiliście czoła wielkim przeciwnościom. Gorsi wojownicy od was nie poradziliby sobie tak dobrze jak wy.

Cassie Cage: Dziękujemy, Wielki Mistrzu.

Quai Liang: Zostanę tutaj, by zepchnąć Kotal Kahna z powrotem do Outworld. Wy idźcie do Świątyni w Chmurach. Od was zależy los Królestwa Ziemskiego.

Drużyna odbiega w kierunku świątyni.

Rozdział XII: Cassie Cage

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Na dziedzińcu nieumarli Liu Kang, Kitana, Sindel dyskutują z D'Vorah, a drużyna Cassie przekrada się gzymsem biegnącym pod poziomem dziedzińca i podsłuchuje, o czym mowa wyżej.

D'Vorah: Lord Shinnok już niemal skończył. Wkrótce zepsucie Jinsei będzie nieodwracalne.

Kitana: Wtedy inwazja będzie mogła posunąć się naprzód. Rayden i jego sprzymierzeńcy nie będą w stanie stawić oporu.

Liu Kang: Gdy świat upadnie, oczyści się nasza droga ku zwycięstwu. Powiadom Lorda Shinnoka, że Oni i Orochi są w gotowości. Na jego rozkaz wypuścimy je na Królestwo Ziemskie.

D'Vorah odchodzi, a do grupy dołączają Kung Lao i Smoke.

Liu Kang: (do nowoprzybyłych) Odnaleźliście portal Raydena do Niebios?

Kung Lao: Tak. Lecz nałożył na niego zabezpieczenia. Nie możemy się przedostać.

Kitana: Nie do zaakceptowania. Gdy Królestwo Ziemskie zostanie zniszczone, musimy dokończyć zemsty Lorda Shinnoka - najechać Niebiosa i zniszczyć Starych Bogów.

Liu Kang: Chodźcie.

Liu, Lao i Smoke odchodzą.

Takeda: Rozpętać w Niebiosach wojnę? Jeśli Shinnok pokona Starych Bogów...

Jacqui: Koniec świata. Kapuję.

Kung Jin: Kung Lao... Widzieć go takim...

Cassie Cage: Jak nie damy rady tego odkręcić, to niedługo będziemy sobie tak plotkować w Netherrealm. Jazda.

Drużyna rusza, ale Takedzie gzyms osuwa się spod nóg, zaczyna spadać i łapie się rękoma za gzyms.

Jacqui: (próbując go wciągnąć) Takeda!

Na dziedzińcu Kitana i Sindel najwyraźniej uzłyszały hałas i odwracają się w tamtą stronę. Cassie i Jin wychodzą z ukrycia i stawiają im czoła.

Sindel: (do Cassie) Matka nigdy nie opowiadała ci, co zrobiłam jej przyjaciołom? Zabiłam wszystkich w mgnieniu oka.

Cassie Cage: Własną córkę też. Jesteś z tego dumna?

Sindel: Połączyłyśmy się w śmierci. Dołączysz do nas... i odpowiednio cię wychowam.

Cassie Cage: (po wygranej walce) Niezła oferta, droga mamuśku... Ale spasuję.

Jacqui w końcu wciąga Takedę z powrotem na gzyms.

Takeda: Jestem twoim łużnikiem.

Jacqui: Zapamiętam to sobie.

Oboje wdrapują się na dziedzinieć, gdzie Kitana właśnie pokonała Jina, ale podchodzi do niej Cassie.

Cassie Cage: Wycofaj się, księżniczko.

Kitana: Myślisz, że zatrzymają mnie same słowa?

Od tyłu podbiegają do nieumarłej Takeda i Jacqui.

Cassie Cage: (do drużyny) Dzięki za asystę.

Jacqui: Zawsze do usług.

Takeda: Tik-tak, moje panie...

Cała trójka atakuje Kitanę, ale ta rani wachlarzami Takedę i Jacqui.

Cassie Cage: Nie.

Kitana: Chcesz umrzeć pierwsza? Niech i tak będzie.

Cassie Cage: (po wygranej walce) Nikogo nie zabijesz. (do podnoszącego się Jina) Pomóż Jacqui.

Cassie pomaga wstać Takedzie, a Jin Jacqui.

Cassie Cage: (do Takedy) Trochę cię zmałatała.

Takeda: Profesjonalna diagnoza. Mogę walczyć.

Cassie Cage: Jacqui?

Jacqui: To nic. Zupełnie jak w Kurdystanie.

Wracają nieobecni nieumarli i widząc drużynę, zaczynają biec w ich stronę.

Takeda: Wy dwoje idźcie. Ja i Jacqui ich zatrzymamy.

Cassie Cage: Co?

Jacqui: Będziemy was tylko spowalniać.

Kung Jin: Zapomnijcie!

Cassie Cage: Cholera... Uważajcie tutaj. Zobaczymy się po drugiej stronie.

Cassie i Jin wbiegają do świątyni.

Jinsei Chamber

Jinsei Chamber, Earthrealm

(Komnata Jinsei, Królestwo Ziemskie)

Shinnok wciąż lewituje w Jinsei, Rayden jest uwięziony, a D'Vorah podchodzi do oplecionego "pajęczyną" Johnny'ego, którego zaczynają jeść jej owady.

D'Vorah: Smakują twego ciała. Wgryzają się w nie głęboko. Urosną wewnątrz. Pożrą narządy.

Do komnaty wbiegają Cassie i Jin.

Kung Jin: (widząc Shinnoka) Na bogów...

Cassie Cage: Tato!

D'Vorah atakuje nowoprzybyłych i udaje jej się zranić Jina.

D'Vorah: Wpierw ojciec, teraz córka... Czy będą smakować tak samo?

Cassie Cage: (po wygranej walce) Ty jesteś robalem, a ja szybą.

Cassie podbiega do Johnny'ego i zaczyna obdzierać go z "pajęczyny".

Johnny Cage: Hej... maleńka...

Cassie Cage: Trochę już jestem za stara na "maleńką".

Johnny Cage: Nie... dorwij... Shinnoka.

Cassie Cage: Ale...

Johnny Cage: (tracąc przytomność) Kocham cię...

Cassie Cage: Tato?

Shinnok: A więc to ty jesteś potomstwem Johnny'ego Cage'a. Bardzo dobrze - wyeliminuję całą jego linię.

Cassie Cage: Chcesz go - będziesz musiał pokonać mnie.

Cassie atakuje Shinnoka, ale ten z łatwością ją powala.

Shinnok: Tak, teraz lepiej. Przypatrz się, panno Cage, jak rozdzieram ciało twego ojca. (atakuje Johnny'ego magicznym promieniem) To czeka tych, którzy mi się sprzeciwią: potworna, wyrafinowana śmierć.

Cassie Cage: (podnosząc się) Ty sukinsynu!

Wokół Cassie pojawia się ta sama poświata, która kiedyś pojawiła się wokół Johnny'ego. Dziewczyna biegnie w kierunku Shinnoka, więc ten zamiast razić johnny'ego, kieruje wiązkę na nią. Po chwili jednak przestaje, ponieważ magia nie odnosi żadnego efektu.

Cassie Cage: (zdziwiona) A niech mnie! To rzeczywiście rodzinne.

Shinnok: Moc twego ojca cię nie ocali. Nie łudź się, że przeżyjesz.

Cassie Cage: (po wygranej walce) Zostałeś zapuszkowany.

Kung Jin: (stanąwszy przy Cassie) Twoja robota? Nieźle.

Rayden: Cassandro Cage... umieśćcie mnie... W Jinsei.

Cassie Cage: (podbiegłszy wraz z Jinem) Co?

Kung Jin: Ale jesteś... To cię zabije!

Rayden: Trzeba ją oczyścić. Szybko.

Uwalniają Raydena i prowadzą do Jinsei, w które ten wnika.

Rayden: Eruni no... kami wa, watashi wa chi... joka shimasu... wa joka shimasu...

Rayden oczyszcza jinsei i wyrywa amulet z ciała demonicznego Shinnoka, co czyni niweluje demoniczną postać Starego Boga.

Sky Temple

Sky Temple, Earthrealm

(Świątynia w Chmurach, Królestwo Ziemskie)

Na dziedzińcu do tej pory trwała walka, ale wraz z oczyszczeniem Jinsei i rozjaśnieniem nieba ustaje. Wszyscy patrzą na dach świątyni.

Liu Kang: Musimy się wycofać.

Nieumarli znikają w portalu, a Takeda i Cassie ciężko siadają.

Takeda: Ten specer przy świetle księżyca... Może poczekać?

Jacqui: Żadnych spacerów. Basen. Drinki z parasolkami.

Takeda: Zgoda.

Jinsei Chamber

Jinsei Chamber, Earthrealm

(Komnata Jinsei, Królestwo Ziemskie)

Cassie i Jin kładą Raydena na ziemi.

Cassie Cage: Żyje?

Kung Jin: Ledwie. Ja mu pomogę. Pomóż swojemu ojcu.

Cassie podbiega do Johnny'ego.

Johnny Cage: I pomyśleć... że martwiłem się, gdy zaczęłaś randkować...

Cassie Cage: Bałeś się, że przyprowadzę do domu kogoś takiego jak ty?

Johnny Cage: Zabawna... Piękna... Ratuje świat... Wykonałem swoją robotę.

Sonya Blade V.O.: Tędy! Tutaj!

Do komnaty wpada Sonya i komandosi.

Sonya Blade: Odizolować Shinnoka i D'Vorah. I sprowadzić medyka. (podbiegłszy do Johnny'ego) Zajmiemy się tobą. Pomoc jest w drodze.

Johnny Cage: Powinnaś była widzieć Cass. Przetarła Shinnokiem podłogę.

Sonya Blade: Wierzę. A ty... odwaliłeś kawał dobrej roboty ze swoją drużyną, Johnny.

Johnny Cage: Słyszałaś to, Cass. Nazwała mnie "Johnny".

Cassie Cage: Przypuszczałam, że może to zrobić.

Epilog

Throneroom

Throneroom, Netherrealm

(Sala Tronowa, Netherrealm)

Na końcu komnaty, na podwyższeniu stoją Liu Kang i Kitana, a Rayden przemawia do nich ze środka sali.

Rayden: Zbyt długo pozwalałem, by Królestwo Ziemskie doświadczało horroru wojen. Raz po raz pokonywaliśmy naszych wrogów. Lecz nie wymierzaliśmy im kary. Nie żądaliśmy zadośćuczynienia. I cóżeśmy zyskali na naszym miłosierdziu? Więcej intryg. I bezsensownej przemocy. Jako nowi władcy Netherrealm baczcie na me słowa - już nie będę jedynie bronił Królestwa Ziemskiego. Odszukam i zniszczę wszystkich, którzy mu zagrożą. Nie okażę litości. Ani zmiłowania.

Otwiera torbę przytroczoną do pasa i wyjmuje z niej odciętą głowę Shinnoka, która wciąż żyje, po czym rzuca ją pod nogi stojącej przed nim dwójki.

Rayden: Shinnok był Starym Bogiem. Niemożliwością było go zabić. Są jednak rzeczy gorsze od śmierci.

Rayden znika w błysku pioruna, a Liu Kang i Kitana patrzą po sobie.