Konqeust Mode Mortal Kombat: Armageddon

EDENIA

Historia zaczyna się, gdy Stary Bóg Argus i jego żona Delia rozmawiają o jej wizji zagłady, wieki przed zajęciem Edeni przez Shao Kahna.

Argus: Dokonało się. Taven i Daegon zostali ukryci. Smoki Orin i Caro będą przy nich czuwać.

Delia: Wierzę, że w jaskiniach będą bezpieczni. Mam tylko nadzieję, że Shao Kahn nie okaże zainteresowania Królestwem Ziemskim.

Argus: Mało prawdopodobne. Wydaje się, że jego uwaga jest skupiona jedynie na Edeni. Piramida została ukończona. Jesteś pewna, Delio, że bitwa rozegra się właśnie tutaj?

Delia: Jestem. Posłałam Blaze'a, by monitorował światy. Gdy czas nadejdzie, da znak smokom i misja się rozpocznie. Argusie, czy robimy dobrze?

Argus: Twe wizje zadecydowały o obrocie spraw. Potężni wojownicy, którzy się pojawią... zepsucie Mortal Kombat... łańcuch przepowiedzianych przez ciebie zdarzeń doprowadzi do konfliktu, który zniszczy nas wszystkich. Z tymi wojownikami trzeba się rozprawić!

Delia: Mówiłam o Tavenie i Daegonie. Czy muszą być w to zamieszani?

Argus: Nasi synowie są jedynymi, którym możemy zaufać. Co więcej, dowiodą swej wartości przed Starymi Bogami. Przyniosą Edeni honor.

Delia: I tobie również... jeśli przeżyją.

Argus: Dobrze ich wyposażyliśmy, a monolity podniosą ich umiejętności. Tak być musi... Daegon i Taven pozostaną w uśpieniu. Gdy się przebudzą wyruszą na wyprawę, która ocali światy przed Zagładą (Armageddon). Niech Starzy Bogowie nad nimi czuwają.

ZIEMIA

JASKINIA

Wieki później, w jednej z jaskiń pęka magiczny monolit i wypada z niego jeden z braci bliźniaków, Taven. Podnosi się i zostaje przywitany przez swego smoka, Orina.

Orin: Tavenie! Dobrze widzieć, że się zbudziłeś. Nie martw się - twa siła niebawem powróci.

Taven: Orin? Co się stało?

Orin: Zostałeś zamknięty w kamieniu; by uchronić cię od krzywdy do czasu aż otrzymam sygnał do przebudzenia cię. Nie jesteś już w Edeni, Tavenie, ale w Królestwie Ziemskim.

Taven: Nie rozumiem. Dlaczego jestem na Ziemi?

Orin: Twój ojciec ma tu dla ciebie bardzo ważne zadanie. Twój brat, Daegon, także będzie w nim uczestniczył. Z tego co rozumiem to coś w rodzaju rywalizacji pomiędzy wami.

Taven: Rywalizacji? Ostatnie co pamiętam, to że zostaliśmy z Daegonem przywołani do sali tronowej ojca i...

Orin: ... obu was pozbawiono przytomności. Nie znam szczegółów waszej wyprawy, miałem jedynie za zadanie ukrycie cię w Królestwie Ziemskim i zbudzenie, gdy czas nadejdzie. A czas właśnie nadszedł.

Taven: Nie... to wszystko jest nazbyt dziwne. Gdzie jest mój ojciec? Chcę z nim mówić.

Orin: Przeniosę cię do jego świątyni. Odnajdź główną komnatę i połóż dłoń na ołtarzu. Twój ojciec do ciebie przemówi oraz da ci broń potrzebną na wyprawie. Bez wątpienia twój brat został obudzony przez Caro i niedługo również zostanie tam posłany.

Taven: Do czego potrzebna mi broń? Dobrze więc, Orinie, prowadź.

Taven przechodzi przez otwarty przez Orina portal i wyłania się koło mostu, który prowadzi do świątyni Argusa. Pech chce, że przy moście wartę pełnią Kira i Kobra.

ŚWIĄTYNIA ARGUSA

Taven: Kim jesteście?

Kobra: Nazywam się Kobra. Nikt nie przechodzi przez most, nikt!

Taven: Zobaczymy...

Kira: Kobra! Właśnie otrzymałam sygnał od Kabala. Rozpoczęto zasadzkę.

Kobra: Jeśli nie jesteś członkiem Klanu Czarnego Smoka, będę musiał cię wykończyć!

Rozpoczyna się walka, która Taven wygrywa... Upokorzony porażką oraz zdając sobie sprawę z faktu, że Kira go opuściła, Kobra krzyczy: "Nie popełnij błędu, nieznajomy! Już niedługo poczujesz ukąszenie Czarnego Smoka!" uciekając do dżungli.

Taven kontynuuje swoją wędrówkę i w końcu dociera do jarzącego się zielonymi runami obelisku.

Argus V.O.: Tavenie, połóż dłoń na monolicie.

Taven: Ojcze?

Taven robi jak podpowiada mu głos. Czas się wtedy zatrzymuje, a Taven przenosi się w inne miejsce, gdzie widzi swego ojca, wokół którego migotają niebieskie, magiczne iskierki.

Taven: Gdzie jestem?

Argus: To pole do ćwiczeń.

Taven: Ojcze, to ty?

Argus: Nie, Tavenie, jestem ledwie odbiciem twego ojca. Moim tu celem jest wyszkolenie cię do czekającego cię celu.

Taven: Nie powiesz mi o co w tym wszystkim chodzi?

Argus: Odpowiedzi znajdziesz w głębi świątyni. Ten monolit został stworzony, by pomóc ci doskonalić twe umiejętności. Ale są też inne, rozrzucone po światach i mogą zostać aktywowane tylko przez ciebie lub twego brata... A teraz, rozpocznijmy twe szkolenie.

Rozpoczyna się trening. Po jego ukończeniu Taven z powrotem przenosi się przez obelisk, a czas znów rusza.

Taven: Czy ja byłem w monolicie? Jak to możliwe? Może ojciec mi to wyjaśni, gdy już go odnajdę w świątyni.

Taven idzie dalej i w przedsionku świątyni natyka się na Tarkatan. Po ich pokonaniu staje naprzeciw Kabala.

Kabal: Dobrze walczysz. Nie wiem kim jesteś, ale zawsze znajdzie się w Klanie Czarnego Smoka miejsce dla kolejnego bezlitosnego wojownika.

Taven: Nie mam zamiaru przyłączać się do ciebie i twoich zbirów.

Kabal: Pożałujesz swej decyzji, walcz!

Rozpoczyna się walka, którą Taven wygrywa i staje nad leżącym Kabalem.

Taven: Dziwnie wyglądający wojownik. Przynajmniej nie będę musiał się już stykać z jego klanem. Wygląda na to, że w końcu dotarłem do świątyni mego ojca. Nie wiedziałem, że miał jakąś w Królestwie Ziemskim. Jestem pewien, że wszystko mi wytłumaczy, jak tylko odnajdę go w głównej komnacie.

Taven wchodzi do świątyni i w głównej komnacie odnajduje płaskorzeźby przedstawiające wizje Delii o Zagładzie, które bardzo go niepokoją.

Taven: Co mają przedstawiać te obrazy? Ten wygląda jak matka mająca jedną ze swych wizji... a ten to musi być ojciec rozmawiający ze Starymi Bogami. Te śpiące postaci to możemy być mój brat i ja. Jak długo byłem nieprzytomny? I co to jest? Wygląda jakby mój brat i ja atakowali jakiegoś... demona. Nie przypominam sobie niczego podobnego. Co to znaczy? Gdzie są wszyscy? Wygląda to jakby od wieków nikt tu nikogo nie czcił.

Taven dociera w końcu do serca świątyni, niewielkiego podwyższenia przypominającego piramidę. Kładzie dłoń na obelisku obok i na szczycie pojawia się odbicie Argusa.

Argus: Tavenie, nadszedł czas byś ty i Daegon dowiedli swej wartości dla Edeni. Muszę wybrać mego następcę jako Obrońcę Królestwa... Pozostawiłem każdemu z was broń wielkiej mocy. Znajdziesz ją na ścianie za ołtarzem. Twoja matka również pozostawiła wam rzeczy wielkiej wagi. Znajdziesz je w jej świątyni na północy.

Taven: A czymże one są? Jaki jest ich cel?

Argus: Musisz odnaleźć Blaze'a - ucieleśnienie żywiołu ognia stworzone przez waszą matkę. Użyj podarowanych przez nas rzeczy do pokonania go. Zwycięzca nie tylko zostanie mym następcą jako Obrońca Królestwa, ale też otrzyma dar godny samych bogów... Teraz idź, i niech Starzy Bogowie nad tobą czuwają.

Taven już ma odejść, gdy trafia w niego pocisk i traci przytomność. W komnacie pojawia się za to Sektor, który zrzucił swój kamuflaż, dzięki któremu przez całą rozmowę był niewidzialny.

Sektor: Sektor do okrętu wojennego. Zbiórka i natychmiastowy odwrót.

TEKUNIN WARSHIP

Do Sektora podchodzi jeden z jego podwładnych.

Tekunin I: Wielki Mistrzu Sektorze, więzień się obudził.

Sektor: Dobrze. Teraz będę mógł uzyskać potrzebne informacje.

Sektor podchodzi do unieruchomionego i zawieszonego w powietrzu Tavena.

Taven: (Patrząc na Sektora) Czym ty jesteś?

Sektor: To ja zadaję pytania! Chcę wiedzieć czego dowiedziałeś się na ołtarzu w świątyni?! Jaką otrzymałeś informację?! Odpowiadaj!

Taven: Pożałujesz, że mnie-

Sektor: Zwiększyć moc!

Sektor daje znak stojącemu dalej podwładnemu i ten uruchamia mechanizm, który najwyraźniej poraził Tavena prądem.

Sektor: Jaką informację uzyskałeś na ołtarzu?

W tym momencie światło zaczyna przygasać, a cały statek się zatrząsł.

Tekunin I: Wielki Mistrzu Sektorze! Statek został zaatakowany!

Tekunin II: Nadlatują myśliwce! To Siły Specjalne!

Sonya Blade V.O.: (Z głośników) Do statku wojennego Tekunin, tu Sonya Blade! Naruszacie Porozumienie Ziemskie! Poddajcie się natychmiast lub liczcie się z unicestwieniem!

Sektor: Zostać na pozycjach! Zainicjować kod K0NN1H5!

Tekunin I: Przyjąłem!

Statek ponownie się trzęsie, a Sektor na chwilę zostawia Tavena samego. W chwilę potem podtrzymujące go pole siłowe przestaje działać i jest wolny. Podnosi się i zaczyna szukać wyjścia.

Taven: Muszę znaleźć wyjście z tego statku i wrócić do portalu...

W tym momencie ponownie pojawia się Sektor.

Sektor: Nie odejdziesz dopóki nie dostanę potrzebnych mi informacji... nawet jeśli będę musiał je z ciebie wydobyć siłą. Walcz!

Rozpoczyna się walka, którą Taven wygrywa i w końcu może odejść ze statku Tekunin.

Taven V.O.: W końcu odnalazłem wyjście ze statku. Muszę wrócić do portalu, a potem do jaskini. Być może Orin wie czym są ci dziwni wojownicy? Nie mogę przestać się zastanawiać czy i mój brat, Daegon, spotkał tych samych przeciwników co ja?

JASKINIA

Orin: Witaj z powrotem, Tavenie. Nie było cię przez dość długi czas.

Taven: Zostałem napadnięty, więcej niż raz...

Orin: Przez świętych mężów twego ojca?

Taven: Nie. Jego akolici najwyraźniej porzucili świątynię dawno temu. Teraz zamieszkana jest przez wojowników w czerwieni.

Orin: To niedobrze. Coś jest nie tak. Czy dowiedziałeś się czegoś więcej o wyprawie? Gdzie jest broń, którą zostawił ci twój ojciec?

Taven: Nie było żadnej broni. Przypuszczam, że skradziono ją dawno temu. Co do wyprawy, to najwyraźniej jest to wyścig do walki z ucieleśnionym żywiołem ognia zwanym Blaze. Kto go pokona zajmie miejsce ojca jako Obrońca Edeni.

Orin: Tak... Blaze! To obserwator, który dał sygnał do zbudzenia cię. Ale jak pokonanie go w walce może dać ci tytuł Obrońcy? Twa matka była śmiertelniczką. Jesteś tylko pół-bogiem. Przemiana cię w prawdziwego boga wymagałaby...

Taven: Czego?

Orin: (Porzucając myśl) Czego jeszcze się dowiedziałeś?

Taven: Muszę udać się na północ. Matka pozostawiła coś dla mnie w jej świątyni. Mam nadzieję, że to coś wciąż tam jest.

Orin: Przeniosę cię tam teraz.

Orin otwiera Tavenowi portal i ten przez niego przechodzi.

PÓŁNOC

Taven wyłania się z portalu I od razu zostaje zaatakowany przez wielkie włochate bestie. Jedną udaje mu się pokonać, drugą unieszkodliwia strzał w głowę oddany przez Sonyę Blade.

Sonya Blade: Nazywam się Sonya Blade, z Sił Specjalnych Królestwa Ziemskiego. Masz co nieco do wyjaśnienia. Co planują Tekunin?

Taven: Dlaczego uważasz, że posiadam jakieś informacje?

Sonya Blade: Masz jakieś powiązanie z Sektorem. Umieścił na tobie nadajnik, za którym podążam odkąd teleportowałeś się ze statku wojennego Tekunin; najpierw do serca góry, a potem do tej mroźniej dziczy. Wszędzie cię znajdę. A teraz odpowiadaj! Co planuje Sektor?!

Taven: Doceniam twą pomoc przy bestii, ale obawiam się, że nie mogę ci pomóc. Nic nie wiem o Sektorze.

Sonya Blade: Coś ukrywasz. Albo będziesz współpracował albo aresztuję w celu dalszego przesłuchania!

Taven: Jestem synem Argusa! Nie masz nade mną władzy!

Sonya Blade: Mam pełnię władzy!

Rozpoczyna się walka, którą Taven wygrywa. Sonya Blade wycofała się, pomna siły Tavena. "Strzeż się, nieznajomy, będę cię obserwować!"

Taven kontynuuje swą wędrówkę aż natyka się na kolejny obelisk, przed którym modli się kilku mężczyzn.

Mnich: Bogowie musieli cię zesłać!

Taven: Można tak powiedzieć.

Mnich: Musisz nam pomóc! Nasz przeor został schwytany przez Tangu! Musisz go uwolnić!

Taven: Nie jestem tu po to, by kogokolwiek ratować. Szukam świątyni, wiesz może o jakiejś?

Mnich: Posłaniec Bogów szukający świątyni! Tylko przeor wiedziałby o takim miejscu. Mógłby ci o nim opowiedzieć, ale jeśli zostanie zamordowany przez Tengu, możesz nigdy jej nie odnaleźć. Musisz go uratować!

Taven: Dobrze więc, gdzie znajdę tego... przeora?

Mnich: Jest przetrzymywany w ich obozowisku. Tam, na północy.

Taven: Dziękuję, doceniam waszą pomoc. A teraz proszę mi wybaczyć.

Taven wyrusza na poszukiwania przeora i w końcu go odnajduje.

Przeor: Jestem wdzięczy Bogom, że posłali herosa, by mnie uwolnił.

Taven: Nie przybyłem tylko po to, by cię uwolnić. Potrzebuję informacji. Powiedziano mi, że znasz lokalizację pewnej świątyni.

Przeor: Musisz mówić o świątyni Delii! Zabierz mnie z powrotem do mych braci, a wyjawię ci gdzie się znajduje.

Taven: Na Starych Bogów... dobrze, prowadź zatem, starcze.

Taven i przeor powracają do mnichów.

Przeor: W końcu dotarliśmy. Nasze miejsce kultu: święty obelisk. Raz jeszcze zaszczycony jestem, że Bogowie uchronili mnie od zguby.

Taven: Tak, bogowie są świetni. A teraz mógłbyś skierować mnie do świątyni...

Przeor: W rzeczy samej! Świątyni Delii, Pani Ognia! Zbudowana na cześć edeńskiej czarodziejki, która przepowiedziała Wielką Bitwę. Legenda głosi, że...

Taven: (Przerywając) Proszę, spieszę się!

Przeor: Świątynia jest na końcu tej drogi.

Taven: Dziękuję za pomoc.

Przeor: Życzę ci powodzenia. Ach, widzę, że obelisk zaczyna jarzyć się mocą modlitw moich braci. Mam tylko nadzieję, że Tengu nie zbezcześcili go swym dotykiem.

Kładzie na nim dłoń i ponownie czas staje w miejscu, ale tym razem Taven spotyka ducha swej matki, Delii.

Delia: Tavenie, wszedłeś do jednego z obelisków stworzonych przez twego ojca. Dałam mu moc, byś dalej mógł szkolić się w sztuce walki.

Taven: Nie jesteś ma prawdziwą matką, nieprawdaż?

Delia: Nie, nie jestem. Jestem ledwie odbiciem kobiety, która zaczarowała ten kamień. Moim celem jest pomóc ci w twej wyprawie.

Taven: Czy możesz powiedzieć mi o niej coś więcej?

Delia: Tylko to, że w świątyni odnajdziesz podarek. Znajduje się za ścianą. Połóż dłoń na wgłębieniu, by otworzyły się drzwi... Teraz rozpocznie się twój trening. Śniegowi Ninja to tajemniczy klan wojowników, który poluje na niewinne dusze podróżnych. Mówi się, że niektórzy z nich to wyrzutki z szeregów klanu Tengu.

Taven kończy trening i ponownie przenosi się przed obelisk. Widząc to, mnisi uciekają w popłochu. Taven rusza dalej i w końcu natyka się na klan Tengu.

Wu Lae: Stój gdzie jesteś! Twoi mroczni sojusznicy mogli na razie umknąć, ale ty nie masz dokąd uciekać. Zabić go!

Tavena atakują podwładni Wu Lae, ale ten szybko ich pokonuje. Potem pokonuje również przywódcę, ale gdy ten jest już na kolanach prosi Tavena o łaskę.

Wu Lae: Zatrzymaj się! Poczekaj! Jesteś wolny!

Taven: Och, jestem wolny? Po tym jak pokonałem cały twój klan? Jakże wspaniałomyślnie z twej strony.

Wu Lae: (Podnosząc się) Me najszczersze przeprosiny, wojowniku. Gdy powiedziano mi, że zaatakowałeś mych ludzi przy obelisku, pomyślałem, że należysz do grupy przybyłych, na których się natknęliśmy. Ale wyraźnie widać, że jesteś człowiekiem. Musisz być Lin Kuei!

Taven: Nie mam najmniejszego pojęcia o czym mówisz. I co to jest "Lin Kuei"?

Wu Lae: Lin Kuei to rywalizujący z naszym klan potężnych wojowników. Walczysz z taką wprawą, że wziąłem cię za jednego z nich. My Tengu mamy z nimi dość kruchy rozejm i unikamy ich terytorium. Rezydują w starożytnej świątyni niedaleko stąd.

Taven: A gdzie znajduje się ta świątynia?

Wu Lae: Na końcu tej ścieżki. To niedaleko. Ale mądze zrobisz, nie idąc tam. Lin Kuei są skryci... i tak samo niemili dla obcych jak my.

Taven: Będę gotów. Dziękuję za informacj. Możesz odejść.

Taven rusza w dalszą drogę, ale niedaleko głównych wrót świątyni drogę zastępuje mu Rain.

Taven: (Zdziwiony) Co takiego?

Rain: A więc to prawda, syn Delii powrócił, by zdobyć nagrodę i ocalić światy. Domyśliłem się, że w końcu tu przyjdziesz... Tavenie.

Taven: Wydajesz się dużo o mnie wiedzieć, ale ja nie wiem nic o tobie, przyjacielu.

Rain: Nie jestem twym przyjacielem. Nazywam się Rain i jestem księciem Edeni. Gdy cię pokonam, odnajdę i zabiję też twego brata. A potem zdobędę nagrodę!

Taven: Cóż, "książę", zobaczmy na co cię stać.

Rozpoczyna się walka i Taven pokonuje Raina, którego ciało rozmyło się w wodnym portalu. "Ta walka jeszcze się nie skończyła, Tavenie!" zabrzmiało echo jego głosu. "Nagroda będzie moja i będę miał swą zemstę!"

Taven V.O.: Przywódca Tengu miał rację - świątynia mojej matki była tutaj, ale teraz zamieszkana jest przez klan ninja znany jako Lin Kuei. Odnalezienie pozostawionej przez nią dla mnie rzeczy nie będzie łatwe. Będę musiał wywalczyć sobie drogę do wewnątrz.

ŚWIĄTYNIA DELII

Taven wchodzi do świątyni I zostaje zaatakowany przez ninja Lin Kuei, ale pokonuje ich I w końcu dociera do zamrożonej w lodzie Frost. Kruszy lód i zdrajczyni jest wolna.

Taven: Ty żyjesz!

Frost: Och... co się stało?

Taven: Byłaś zamrożona w lodzie. Kim jesteś?

Frost: Jestem Frost. Gdzie...? Sub-Zero!

Taven: Aa... Sub-Zero?

Frost: Medalion! Oddaj mi medalion!

Taven: Wydaje mi się, że majaczysz. Może powinnaś...

Frost: Lin Kuei będzie MÓJ!

Rozpoczyna się walka, którą Taven wygrywa. Jego ostatni cios przywrócił Frost rozum. "Nie jesteś tym, którego szukam," wymamrotała z zażenowaniem i uciekła z komnaty.

Po kolejnych przeciwnikach w kolejnych komnatach, Taven dociera w końcu do najwyraźniej pustej komnaty.

Taven: (Z ulgą) W końcu, pusta komnata. Może tu mógłbym...

Sub-Zero: Odpocząć? Przemyśl to, intruzie. Być może pokonałeś moich wojowników Lin Kuei, ale ze mną ci się nie uda.

Taven: A kim ty jesteś?

Sub-Zero: Nazywam się Sub-Zero, Wielki Mistrz Lin Kuei. A ty wszedłeś tu bez pozwolenia. Walcz!

Rozpoczyna się walka, która właściwie kończy się remisem. A wtedy Sub-Zero zauważa tatuaż, który Taven ma na twarzy.

Sub-Zero: Twój tatuaż!

Taven: Co z nim?

Sub-Zero: Jest taki sam jak smok na drzwiach za tobą. Kim jesteś? I dlaczego tu przyszedłeś?

Taven: (Oglądając drzwi) To musi być to!

Sub-Zero: To znaczy co?

Taven: Ta świątynia była miejscem kultu mej matki... zanim została przejęta przez twój klan.

Sub-Zero: Zapewniam cię, że była opuszczona na długo przed tym zanim tu przybyliśmy.

Taven: Zdaję sobie z tego sprawę. Nazywam się Taven i przyszedłem tu jedynie, by coś stąd zabrać - podarek od mojej matki.

Sub-Zero: Powiedz mi więc - gdzie jest ten "prezent"?

Taven: Najprawdopodobniej za tymi drzwiami.

Sub-Zero: Drzwi po prawej były już otwarte, gdy przybyliśmy tu lata temu. W środku nic nie było. Te drugie pozostały zamknięte pomimo naszych wysiłków, by je otworzyć.

Taven: Wygląda na to, że mój brat już tu był i zabrał swój podarek. Dziwne... oznaczałoby to, że nie śpi już od jakiegoś czasu.

Sub-Zero: Przypuszczam, że masz klucz?

Taven: Można tak powiedzieć.

Taven kładzie dłoń na wgłębieniu w drzwiach i te się otwierają. W środku znajduje się zbroja, którą zakłada.

Sub-Zero: Masz już swój "podarek". A teraz powiedz mi: w jakim celu czarodziejka zostawiłaby swemu synowi tak potężny zestaw zbroi?

Taven: Najwidoczniej będę jej potrzebował w mej wyprawie. Coś ważnego stanie się, gdy ją ukończę, choć nie wiem jeszcze czym to "coś" jest. Na początku myślałem, że wyprawa była niczym więcej jak grą, ale teraz nie jestem już tego tak pewien.

Sub-Zero: Co masz na myśli?

Taven: Wojownik imieniem Rain wspomniał coś o ocaleniu światów. Byłem też kilkukrotnie atakowany przez zabójców w czerwieni; choć nie rozpoznaję ich herbu, to wydaje mi się dziwnie znajomy. Przypuszczam, że to smok. Wiesz może kim są?

Sub-Zero: Być może.

W tym momencie do Sub-Zero podbiega jeden z jego ninja.

Ninja: Wielki Mistrzu! Więcej intruzów przedostało się do świątyni! Wschodnia brama!

Sub-Zero: (Do Tavena) Twoi przyjaciele?

Ninja: To mroczni wojownicy, ale przypominają Lin Kuei!

W tym momencie ninja Lin Kuei ginie od noża jednego z czterech wrogich ninja, którzy pojawili się w komnacie. Sub-Zero tymczasowo ich zamroził, a potem ponownie zwrócił się do Tavena.

Sub-Zero: Czas wybrać stronę... wróg czy przyjaciel?

Taven: (Po zastanowieniu) Pomogę.

Sub-Zero: Więc broń świątyni Lin Kuei! Zgnieć tych intruzów!

Z tymi słowami Sub-Zero pozostawia zamrożonych ninja Tavenowi, a sam biegnie pod wschodnią bramę. Taven pokonuje kolejnych wojowników, a w końcu jest świadkiem przemiany wojownika Lin Kuei w mrocznego ninja przez Smoke'a. Po pokonaniu i tego wojownika oraz kilku innych w końcu staje naprzeciw szarego ninja.

Smoke: Nie uciekniesz!

Rozpoczyna się walka, którą Taven wygrywa. Pokonany, Smoke teleportował się z komnaty. Być może przegrał, ale pan Smoke'a dowie się o natręcie, który popsuł ich plany odnośnie Lin Kuei.

Po chwili w zbroję Tavena wbijają się trzy shurikeny i ten się zatacza, ale nie pada.

Taven: Co to było?

W tym momencie naprzeciw niego staje Noob Saibot trzymający nieprzytomnego Sub-Zero, którego puszcza i niebieski ninja osuwa się na ziemię.

Noob Saibot: Przyłączysz się do mnie lub zginiesz!

Taven: Przekonamy się!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Wtedy Sub-Zero podnosi się ciężko.

Sub-Zero: Powinienem ci podziękować. Prawdopodobnie ocaliłeś mi życie.

Taven: Kim on jest? Nie wygląda na... człowieka.

Sub-Zero: To Noob Saibot. Wojownik z Netherealm. Mój brat.

Taven: Twój brat?! Dlaczego próbował cię zabić?

Sub-Zero: Zawładnięto nim dawno temu, ale teraz mam szansę go ocalić. Lin Kuei wiele ci zawdzięczają, Tavenie. W zamian za twą pomoc, pomogę ci odnaleźć ludzi, którzy na ciebie polują. Znani są jako Czerwony Smok (Red Dragon), tajemniczy klan wojowników. Nie mogę ci pomóc dostać się do ich kwatery, ale mogę zdradzić jej położenie.

Taven: Gdzie?

Sub-Zero: Charred Mountain.

Taven V.O.: To przykre, że brat Sub-Zero wybrał ścieżkę mroku. Chciałbym mu pomóc zmazać zepsucie, które trawi duszę Noob Saibota, lecz teraz znam już położenie twierdzy Czerwonego Smoka. Muszę wrócić do Orina. Będzie w stanie mnie tam przenieść. Być może wtedy znajdę odpowiedź dlaczego jestem przedmiotem polowania.

JASKINIA

Orin: Tavenie, zdobyłeś zbroję.

Taven: To rzecz pozostawiona mi przez matkę, która ma mi pomóc w mej wyprawie.

Orin: Jesteś gotów wyruszyć na poszukiwania Blaze'a?

Taven: Jeszcze nie. Wojownicy w czerwieni po raz kolejny napadli mnie przed świątynią. Spotkałem człowieka imieniem Sub-Zero, który dał mi informacje mogące pomóc mi do nich dotrzeć.

Orin: Kim oni są?

Taven: Powiedział, że zwą się klanem Czerwonego Smoka. Jego klan niedawno zlokalizował ich twierdzę, znajdującą się na Charred Mountain. Chciałbym "złożyć im wizytę" zanim poszukam żywiołu ognia. To oni mogli ukraść miecz mego ojca. Przeniesiesz mnie tam?

Orin: Jak sobie życzysz.

Orin otwiera portal i Taven przez niego przechodzi.

CHARRED MOUNTAIN

Tutaj spotyka Fujina, który nie jest zbyt zadowolony ze spotkania z nim.

Fujin: Zatrzymaj się, Tavenie.

Taven: Fujin.

Fujin: Wyczuwam, że twe poczynania tutaj są bardziej znaczące niż się wydaje. Sugeruję, byś natychmiast powrócił do Edeni.

Taven: Wpierw chciałbym uzyskać kilka informacji. Czerwony Smok dwa razy mnie zaatakował. Chciałbym wiedzieć dlaczego i nie odejdę, dopóki się nie dowiem.

Fujin: Cóż za ignorancja! Zatrzymam się... siłą, jeśli będzie to konieczne.

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa.

Taven: Nie chciałem tego robić. Od wieków Fujin był przyjacielem mej rodziny. Ale muszę odnaleźć Czerwonego Smoka. To musi być wejście do ich fortecy. Mam nadzieję, że nie wiedzą o mojej obecności. Zresztą, wkrótce się o tym przekonam.

JASKINIE CZERWONEGO SMOKA

Taven wchodzi do fortecy i w końcu spotyka swego brata, Daegona.

Daegon: Taven.

Taven: Daegonie! Wyglądasz... starzej...

Daegon: Bo jestem starszy. O wiele starszy niż ty, starszy bracie.

Taven: A więc jednak zostałeś przebudzony dawno temu. Dlaczego tu jesteś?

Daegon: To moja twierdza.

Taven: Twoja? A ci wojownicy...?

Daegon: Sformowałem Czerwonego Smoka wiele lat temu.

Taven: To musi być jakaś pomyłka. Twoi żołnierze na mnie polują!

Daegon: Nie ma żadnej pomyłki. Przez lata mój klan zinfiltrował każdy zakątek Królestwa Ziemskiego w poszukiwaniu ciebie. Oddziały zwiadowcze zostały umieszczone w miejscach, gdzie mógłbyś się pojawić. Jak na przykład w świątyniach naszych rodziców... Widzę, że odnalazłeś zbroję.

Taven: Dlaczego miałbyś nasyłać na mnie swój klan?

Daegon: Czy to nie oczywiste? Chcę cię zabić.

Taven: Co takiego?!

Daegon: Nagroda będzie moja, Tavenie. Nie zaryzykuję przegranej z tobą.

W tym momencie do braci podchodzi Mavado.

Mavado: Wielki Mistrzu, wybacz wtrącenie się.

Daegon: Mów, Mavado.

Mavado: Odnaleziono Blaze'a.

Daegon: Doskonale! Muszę zająć się przygotowaniami. Dopilnuj, by mój brat nie opuścił tej twierdzy żywy.

Z tymi słowami Daegon odchodzi, a Taven walczy z Mavado, którego pokonuje. "Gdzie on jest?! Gdzie jest Blaze?!" Żąda odpowiedzi Taven. Ale jedyną odpowiedzią Mavado był chytry uśmieszek. Gdy Taven już miał go chwycić, by bardziej zaakcentować swe pytanie, Mavado wymknął mu się na ukrytej, elastycznej lince i zniknął w luku, który się za nim zamknął.

Taven ruszył w dalszą drogę i niedługo natknął się na Kano.

Taven: Kim jesteś?

Kano: Kano.

Taven: Nazywam się Taven. Wiesz może co Czerwony Smok tu robi?

Kano: Wygląda na to, że próbują stworzyć prawdziwe czerwone smoki. Udało im się stworzyć hybrydę człowieka i jaszczura, używając własnych ludzi jako królików doświadczalnych.

Taven: A ty miałeś być następny?

Kano: Na mnie wypróbowywali coś nowego. Ale nigdy nie skończą! (Kano ucieka)

Taven: Poczekaj! Mam do ciebie więcej pytań!

Znów sam, Taven rusza dalej i w końcu natyka się na Quan Chi i jego trzy niewolnice, rozmawiającego z jednym ze swych szpiegów.

Szpieg: Quan Chi, zrobiłem jak mi rozkazałeś.

Quan Chi: Więc daj mi co znalazłeś.

Szpieg: Ja... ja... nie mogłem ryzykować, że mnie odkryją. Nie zabrałem ze sobą żadnych papierów, wszystko jest tutaj. (Wskazuje na swoją głowę)

Na te słowa Quan Chi łapie człowieka za głowę i mu ją urywa. Wtedy też zauważa Tavena, który przysłuchiwał się ich rozmowie.

Quan Chi: Zabić go!

Na Tavena ruszają trzy niewolnice Quan Chi, ale ten szybko się z nimi rozprawia. Potem, nie niepokojony idzie dalej i w końcu odnajduje smoka Daegona, Caro, na którego krzyczy Reptile.

Reptile: Zamknij portal, Smoku! Rozkazuję ci!

Taven: Caro! Odejdź od niego, jaszczurze!

Reptile: Jestem Reptile! I nie odpowiadam przed tobą! Walcz!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa, a potem uwalnia Caro.

Taven: Caro, jesteś ranny!

Caro: Zostałem zniewolony przez Daegona. Zmusza mnie do przenoszenia swego klanu do innych światów.

Taven: Nie mogę uwierzyć, że jest zdolny do czegoś takiego!

Caro: Nie jest człowiekiem, którego kiedyś znaliśmy.

Taven: Co się stało?

Caro: To częściowo moja wina. Dawno temu utraciłem mentalny kontakt z żywiołem ognia, Blazem. Nieopatrznie wziąłem do jako sygnał do zbudzenia twego brata. Ale było za wcześnie... przebudzenie go wtedy miało nieoczekiwane konsekwencje. Daegon był nieprzewidywalny, rozwścieczony manipulacją przez jego rodziców i zażądał, by wyjawili mu prawdę o wyprawie.

Taven: Powiedzieli mu?

Caro: Być może. Czymkolwiek było, czego się dowiedział, bardzo go to zaniepokoiło. Zabił ich oboje.

Taven: Zabił?! Niemożliwe! Ojciec był bogiem, matka potężną czarodziejką!

Caro: Małe ma znaczenie jak tego dokonał. Nie ma ich, a ja jestem za to odpowiedzialny.

Taven: Nie obwiniaj się.

Caro: Pomimo to, chcę odpokutować swe przewiny. Przed chwilą otworzyłem dla twego brata portal do Netherealm. Jest tam teraz. Idź, nie utrzymam dłużej przejścia!

Taven: Wrócę, by ci pomóc.

Caro: Nie ma potrzeby. Mam zamiar tu zostać i zniszczyć potworność, którą Daegon stworzył w mym imieniu. Gdy skończę, Czerwony Smok będzie niczym więcej jak ciałami porozrzucanymi w korytarzach tej góry... Idź już, i niech Starzy Bogowie nad tobą czuwają.

Taven V.O.: Jestem rozdarty prośbą Caro o pozostawienie go w twierdzy Czerwonego Smoka. On i Orin byli wieloletnimi przyjaciółmi naszej rodziny. Razem uchronili Edenię od wielu zagrożeń, a inwazja Shao Kahna lata temu nie była najgorszym z nich. Ale nawet osłabiony, Caro nie da się łatwo pokonać. Przypuszczam, że już walczy z Czerwonym Smokiem. Niech Starzy Bogowie nad nim czuwają.

NETHEREALM

Taven przeszedł przez portal otworzony przez Caro i znalazł się w Netherealm, Krainie Umarłych. Niedługo potem natknął się na Drahmina.

Drahmin: Witamy w Piekle!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Drahmin nie zwrócił uwagi na posokę spływającą z jego świeżych jeszcze ran, gdy zeskakiwał ze skarpy. "Dobrze walczysz, bożku," zadrwił. "Lecz twe umiejętności nie uratują cię przez złem czekającym na dole."

Taven nie zraził się przemową Oni i ruszył dalej. Po jakimś czasie natknął się na Shinnoka walczącego (i najwyraźniej przegrywającego) z Li Mei.

Taven: (Do siebie) Czy to Shinnok? Co Stary Bóg robi w Netherealm? Wygląda jakby potrzebował pomocy.

Taven podchodzi do walczących.

Li Mei: Jakże nisko upadł potężny! Ten dzień należy do nas! Giń, Shinnoku!

Shinnok: Tavenie!

Li Mei: Skąd się tu wziąłeś?!

Shinnok: Jestem słaby! Synu Argusa, musisz mnie chronić!

Taven: Odsuń się od Lorda Shinnoka... Już!

Li Mei: Zapłacisz za swe wtrącanie się!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Gdy Li Mei już nie ma w pobliżu, podchodzi do Shinnoka.

Shinnok: Twa pomoc nie mogła nadejść w lepszym momencie. Obroniłeś mnie przed diablicą Li Mei; i za to jestem ci dozgonnie wdzięczny.

Taven: Nie rozumiem. Dlaczego potrzebowałeś mej pomocy, lordzie Shinnok? Jesteś Starym Bogiem.

Shinnok: Już nie. Zostałem upadłym... ukaranym za mieszanie się w sprawy śmiertelników. Teraz jestem zmuszony przewodzić temu przeklętemu Netherealm.

Taven: Co takiego zrobiłeś, co rozgniewało Starych Bogów?

Shinnok: Odważne pytanie, jak zawsze, Tavenie. Być może jednak były Stary Bóg będzie mógł zapytać pierwszy - dlaczego tu jesteś?

Taven: Szukam mego brata, Daegona.

Shinnok: Tak... pamiętam go. Często ze sobą rywalizowaliście. Z tego co pamięta, to ty wygrywałeś większość tych gier. Ale dlaczego uważasz, że tu jest?

Taven: Przyszedłem tu jego śladem. W jakiś sposób stał się skorumpowany. Nie wiem jakie zło sprowadziło go do tego miejsca, ale gdy go znajdę, będzie miał za co odpowiadać.

Shinnok: Pomogę ci go odnaleźć, Tavenie, ale wpierw muszę odzyskać mój tron. Mój przybytek został opanowany przez demony oraz dziwnych wojowników. Pomóż mi się ich pozbyć, a zdobędziesz mą przychylność. Musisz jednak dokładnie słuchać mych poleceń.

Taven: Co muszę zrobić, lordzie Shinnok?

Skała, na której obaj stali zaczyna powoli dryfować w kierunku fortecy Shinnoka.

Taven V.O.: Myśl, że Shinnok, Stary Bóg, rezyduje w Netherealm jest nie do uwierzenia. A to, że potrzebuje mej pomocy jest jeszcze bardziej zaskakujące. Ale pomogę mu w każdy możliwy sposób. Wygląda na to, że demony oraz inne istoty wyrzuciły go z jego własnej iglicy. Pokonam ich wszystkich: jeśli będę musiał, piętro po piętrze.

Taven w końcu dociera do fortecy Shinnoka.

Shinnok: Demony opanowały mą iglicę. Zniszcz najeźdźców!

Taven rusza do walki i pokonuje demony.

Taven: Odejść od lorda Shinnoka!

Shinnok: Zniszcz ich, Tavenie!

Taven ponownie pokonuje najeźdźców, ale wtedy na polu bitwy pojawia się Havik.

Havik: Mam nadzieję, że szukasz kłopotów...

Shinnok: Ostrożnie, Tavenie, ten jest najbardziej nieprzewidywalny.

Taven: Znasz go?

Havik: Jestem Havik - kapłan Chaosu! Shinnok nad niczym nie odzyska dopóki żyję!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa.

Shinnok: Havik został pokonany. Ale w komnatach wyżej będzie więcej takich jak on.

Taven: Kim są ci najeźdźcy? Dlaczego cię zaatakowali?

Shinnok: Nie ma teraz czasu na dyskusję o tym. Musimy utorować sobie drogę do następnej komnaty, zanim przybędą kolejni. Szybko, do portalu!

SHINNOK'S SPIRE

Taven i Shinnok docierają w końcu na sam szczyt iglicy.

Shinnok: W końcu dotarliśmy do najwyższej komnaty. Mój tron przywróci mi siły.

W tym momencie pojawia się Sheeva.

Sheeva: Twój tron?

Shinnok: Sheeva!

Taven: Shokan? Tutaj?

Sheeva: Iglica należy do nas!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Ale wtedy pojawia się Kintaro.

Kintaro: Walczysz dla Shinnoka! I dla Shinnoka zginiesz!

Taven: Jeszcze jeden?

Shinnok: Zniszcz Kintaro, bym mógł odzyskać Iglicę!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa.

Shinnok: Dzięki ci, Tavenie. Przywróciłeś mi resztki władzy, jaką jeszcze posiadam.

Taven: (Klękając przed Shinnokiem) Jestem zaszczycony mogąc służyć Staremu Bogu.

Shinnok: Byłemu Staremu Bogu... lecz doceniam twą lojalność i szacunek. Możesz powstać. (Taven wstaje) Twój brat... tak, był w Netherealm, ale już go tutaj nie ma. Wyczuwam, że powrócił... do Królestwa Ziemskiego.

Taven: Co takiego? Na Ziemię?

Shinnok: Przeniosę cię do niego. Lecz musisz odejść natychmiast!

Taven: Dzięki ci, lordzie Shinnok.

Taven opuszcza komnatę z pomocą magii Shinnoka i po chwili już go nie ma. Lecz za chwilę przy Shinnoku pojawia się Daegon.

Shinnok: Jest silny. Całkiem mocny! Uzdolniony wojownik!

Daegon: Mówiłem ci, że stanowi problem.

Shinnok: Przeszedł wszystkie me próby... z łatwością zniszczył me twory... szybciej niż ty nawet. Być może pomagam nie temu bratu co trzeba...

Daegon: Co takiego?! Przysięgłeś, że mi pomożesz!

Shinnok: Głupcze! Twój brat został opóźniony; to znaczy, że jego możliwość teleportacji została wyeliminowana!

Daegon: Wybacz, lordzie Shinnok. Nie zdawałem sobie sprawy. Chodzi o to, że twa pomoc jest niezbędna dla mego sukcesu.

Shinnok: Naszego sukcesu. W tej "wyprawie" jest więcej niż przypuszczasz. Wszystko prowadziło do tej chwili. Nagrodą nie jest jakiś tam "podarek", jak powiedzieli ci twa matka i ojciec. Zadecyduje ona o losie wielu śmiertelników, który to fakt wykorzystam dla swych celów.

Daegon: Nie rozumiem.

Shinnok: Poinformowałem wojowników o nagrodzie, by zapewnić sobie ich... udział. Będą myśleli podobnie jak ty, że na zwycięzcę spłynie boska moc. To oszustwo, a oni idą wprost ku zagładzie. Ty będziesz zwycięzcą... oraz katalizatorem mego wyzwolenia.

Daegon: Co muszę zrobić, lordzie Shinnok?

Taven V.O.: Dziwne... Shinnok wiedział, że Daegon był w Netherealm, ale nie napomknął o tym do czasu aż nie oczyściłem jego iglicy z najeźdźców. Teraz wysłała mnie z powrotem do Królestwa Ziemskiego. Nic tu nie ma sensu! Ciekawe, czy Orin będzie wiedział coś o upadku Shinnoka.

ZIEMIA

JASKINIA

Taven powraca do Jaskini za sprawą magii Shinnoka i odkrywa, że Orin został ciężko ranny.

Taven: Orinie! Wszystko w porządku?!

Orin: Tavenie... zostałem śmiertelnie ranny.

Taven: Daegon to zrobił?!

Orin: Czarnoksiężnik... Quan Chi... W jakiś sposób udało mu się odkryć położenie jaskini.

Taven: Ja... chyba już go widziałem.

Orin: Wydaje mi się, że chce zapobiec twemu opuszczeniu Królestwa Ziemskiego. Utrzymałem portal otwarty, ale słabnę. Musisz teraz przez niego przejść albo zostaniesz tu uwięziony.

Taven: Przysięgam ci, Orinie, że odnajdę tego Quan Chi i wtedy zapłaci za to życiem!

Orin: Idź już, i niech Starzy Bogowie nad tobą czuwają.

OUTWORLD

FORTECA SHAO KAHNA

Taven przeszedł przez portal i odkrył, że znalazł się w Outworld, na dziedzińcu Fortecy Shao Kahna.

Taven: Forteca Shao Kahna. Muszę być w Outworld. Przypuszczam, że Quan Chi już jest w środku. Muszę znaleźć sposób, by wejść do środka.

Taven podejmuje wędrówkę i w końcu dochodzi do lochów, gdzie natyka się na Mileenę.

Taven: Wygląda jak lochy Shao Kahna. Ale Quan Chi ani śladu.

Mileena: Quan Chi nie był to od wieków... Nazywam się Mileena. Hm... nieźle. Zatańczymy?!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa... Z urażoną dumą, Mileena ucieka w głąb fortecy, pozostawiając Tavena zastanawiającego się: "Kim było to dziwne stworzenie?"

Nieco dalej, Taven natyka się na starca Shujinko, zamkniętego w jednej z cel.

Shujinko: Nieznajomy! Klucz, który znalazłeś! Otworzy mą celę! Proszę, uwolnij mnie!

Taven: Skąd mam wiedzieć, że mnie potem nie zaatakujesz?

Shujinko: Masz jedynie me słowo. Nie jestem tu, by z tobą walczyć. Moim zadaniem jest wyeliminowanie Shao Kahna.

Taven: (Rozbawiony) W pojedynkę? Muszę to zobaczyć.

Shujinko: Dzięki ci, nieznajomy! Nazywam się Shujinko.

Taven: Ja jestem Taven. Planujesz pokonać Shao Kahna? Całe światy próbowały do obalić.

Shujinko: Pokonam nie tylko jego, ale też również jego wspólników. Są teraz w jego komnacie, knując niedaleką bitwę. Pozwoliłem się schwytać. Z tego lochu mogę wejść do Komnaty Dusz (Soul Chamber) Shao Kahna. A stamtąd będę w stanie zniszczyć jego i jego wspólników za jednym zamachem... Sugeruję, byś szybko się oddalił, Tavenie, ponieważ nie mogę zagwarantować ci bezpieczeństwa.

Taven: Bezpieczeństwa? Przecież właśnie pokonałem cały- (zauważa, że Shujinko już sobie poszedł) hmpf! Głupi starzec.

Taven rusza w dalszą drogę I po jakimś czasie natyka się Goro, wyglądającego z balkonu na jednym z najwyższych piętek fortecy. Niepostrzeżenie podchodzi do Shokana.

Taven: Napawamy się widokiem?

Goro: Kim jesteś?! Co tu robisz?!

Taven: Spokojnie, Shokanie. Szukam Quan Chi, widziałeś go może?

Goro: Jest z cesarzem. Jestem Goro, rozkazano mi nie przepuszczać nikogo, pod groźbą śmierci.

Taven: Mojej, czy twojej?

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Gdy Goro wycofywał się, zakrzyknął: "Tym razem mnie pokonałeś, synu Argusa. Ale jeśli raz jeszcze spotkamy się polu bitwy, nie będziesz miał takiego szczęścia."

Po tych zapewnieniach Taven ruszył dalej, ale tym razem natknął się na Reiko.

Reiko: Dobra robota. Ty byli elitarni strażnicy.

Taven: Skoro tak twierdzisz.

Reiko: Przyjmuję, że jesteś tu, by zabić cesarza?

Taven: Jeśli ktokolwiek zasługuje na śmierć, to właśnie Shao Kahn! Ale jestem tu dla kogoś innego: Quan Chi.

Reiko: Ach, tak. Jest w następnej komnacie razem z innymi. I jakkolwiek chciałbym widzieć go martwym, to powierzono mi ochronę sojuszników cesarza... Jestem Reiko, generał armii Shao Kahna. Cesarzowi przydałby się wojownik taki jak ty.

Taven: Mam taką zasadę, że nie sprzymierzam się z egoistycznymi szaleńcami.

Reiko: Obawiam się więc, że będę musiał cię zabić.

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa... Odchodząc, kuśtykając z wielkim bólem Reiko zauważył: "Jeśli w końcu muszę zawieść w mej służbie, to wielką ironią będzie, że pozwoli to na śmierć Quan Chi!"

Po tych słowach Taven zakrada się do sali tronowej cesarza i podsłuchuje naradę zebranych w niej Shao Kahna, Onagi, Shang Tsunga i Quan Chi.

Quan Chi: ... I właśnie dlatego musimy odłożyć na bok nasze swary i połączyć siły!

Shang Tsung: Dlaczego mamy ci wierzyć, Quan Chi? Dlaczego mamy ci ufać?

Onaga: Nie przyłączę się do przymierza zdrajców!

Quan Chi: Shang Tsungu... Shao Kahnie... Onago... moi kamraci. Wszyscy z natury jesteśmy zdradliwi i jak najbardziej powinniśmy zdrady oczekiwać. Ale jeśli nie staniemy ramię w ramię - przynajmniej na początku - może to oznaczać koniec Ciemności.

Onaga: Nie będę się z nikim sprzymierzał! Zdobędę nagrodę i za jej pomocą was zniszczę!

Shao Kahn: Onaga...

Onaga: Cesarzu Onaga!...

Shao Kahn: Już nie... Nie słuchałeś tego, co mówił Quan Chi. Siły Światła również chcą zdobyć tą moc. Sam ich nie pokonasz. Tylko jeśli połączymy siły, jeden z nas ma szansę wygrać nagrodę.

Shang Tsung: Ale który? Jeśli wygra Onaga, może użyć tej mocy do obalenia cię.

Shao Kahn: Podejmę to ryzyko.

Onaga: Co z braćmi? Co można z nimi zrobić?

Quan Chi: Uwięziłem jednego w Królestwie Ziemskim. Drugi jest w Edeni. Musimy teraz się tam udać. Nasi sprzymierzeńcy czekają.

Onaga: Na wojnę!

Wszyscy po kolei wchodzą do portalu. Gdy komnata jest pusta, Taven wychodzi z ukrycia, ale wtedy drogę zastępuje mu osoba, której najmniej by się tu spodziewał... Rayden.

Rayden: Nie przechodź przez ten portal.

Taven: Rayden! Wyglądasz... inaczej... ale cieszę się, że tu jesteś. Potrzebuję twej pomocy. Shao Kahn i jego sprzymierzeńcy coś knują.

Rayden: To nie moje zmartwienie.

Taven: Nie rozumiem. Zawsze walczyłeś z siłami Shao Kahna, który teraz planuje kolejną bitwę, ą ty nie zamierzasz kiwnąć nawet palcem?! Nie możemy tak po prostu się przyglądać! Musimy zatrzymać to-

Rayden: (Przerywając) Nie, Tavenie. Ubiłem z cesarzem interes. Shao Kahn uzna niepodległość Królestwa Ziemskiego, gdy jego siły wygrają.

Taven: Gdy zwyciężą?! Co ty mówisz?! Dlaczego ten szaleniec miałby oszczędzić Ziemię?!

Rayden: Ponieważ w zamian powstrzymam cię przed ukończeniem twej wyprawy.

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa.

Taven V.O.: Nie mogę uwierzyć, że Rayden sprzymierzył się z wrogiem! Od czasu rozpoczęcia tej całej wyprawy, nic nie ma sensu. Całe moje życie wywróciło się do góry nogami. Chciałbym porzucić wyprawę, ale jeśli to zrobię, Daegon wygra, a stał się zbyt skorumpowany, by zastąpić ojca jako Obrońca. W tej chwili siły Ciemności najeżdżają Edenię. Musi być coś, co można zrobić, by ich powstrzymać!

Z tym postanowieniem Taven przechodzi przez portal, do którego niedawno weszli Shao Kahn i reszta.

EDENIA

Taven: W końcu. W domu, w Edeni. Wygląda na to, że jestem niedaleko starożytnych kraterów w Południowych Krainach. Mój brat... Shao Kahn i jego sprzymierzeńcy... wszyscy oni gdzieś tu są.

W tej chwili przed Tavenem pojawia się Scorpion.

Scorpion: I tu zginą!

Taven: Kim jesteś?

Scorpion: Jestem Scorpion. Szukam zemsty!

Taven: Na mnie?

Scorpion: Na Starych Bogach. Zdradzili mnie. Jako nagrodę za wypełnienie ich woli, obiecali wskrzesić mój klan. Już nie są umarli - tylko nieumarli! Za tą zdradę wyeliminuję jedyną możliwość Starych Bogów na uratowanie światów przez Zagładą. Zniszczę ciebie i twego brata!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa. Już ma odejść, gdy Scorpion pojawia się ponownie.

Scorpion: Nie pozwolę ci przejść! Przygotuj się na stawienie mi czoła w Piekle!

Z tymi słowami Scorpion przenosi Tavena do swego leża (Scorpion's Lair), gdzie ponownie walczą, ale i tym razem Taven wygrywa. Wtedy za plecami słyszy głos Daegona i natychmiast się odwraca.

Daegon: Dobra robota, Tavenie.

Taven: Daegon!

Daegon: Miałem nadzieję, że Scorpion cię zabije i oszczędzi mi wysiłku, ale wygląda na to, że sam będę musiał cię wykończyć.

W tym momencie pojawia się Blaze i powstrzymuje walkę obu braci.

Daegon: Blaze! Dlaczego się wtrącasz?

Blaze: Wyprawa została skorumpowana. Nie wszystko poszło tak jak przewidziała moja stwórczyni. Jesteście w złym miejscu. Przeniosę was na brzeg krateru, gdzie miejsce miała będzie ostateczna bitwa. Wyprawa zakończy się, gdy jeden z was pokona mnie w walce. Musimy się spieszyć! Wielu wojowników się zebrało. Jeśli zostanę pokonany przez jednego z nich, ukradną nagrodę i prawdziwy cel wyprawy się nie ziści. Zagłada spotka was wszystkich.

Taven: Nie chcę mieć nic wspólnego z tą cała wyprawą. Mam porachunki z Daegonem.

Blaze: Nie masz wyboru! Jesteśmy związani z wyprawą! Dziś rozstrzygnie się los światów!

Daegon: Więc skończmy z tym! Całą wieczność czekałem na tą chwilę!

Taven: Gdy to się skończy, ja skończę z tobą.

Po tych słowach, Blaze przenosi wszystkich z powrotem do Edeni, na platformę, gdzie obaj bracia mają ze sobą walczyć.

Taven: (Zdziwiony) Jak to się... (W tym momencie zauważa Daegona) Daegon!

Z tymi słowami Taven biegnie w kierunku Daegona, gotów go zaatakować, ale jego brat uchyla się i Taven ciężko pada na ziemię.

Daegon: Kiedyś byłeś szybszy ode mnie. Ostatnim razem, gdy ścigaliśmy się przez świątynię ojca, wydaje mi się, że wygrałeś. A wydaje się jakby to było wczoraj...

Taven: To było wczoraj.

Daegon: Przypuszczam, że było - dla ciebie. Ale mnie zbudzono przedwcześnie. Przez tysiąclecia stałem się szybszy, silniejszy. Tym razem moje zwycięstwo jest pewne.

Taven: Jedynym co jest pewne to fakt, że zapłacisz za śmierć ojca i matki!

Daegon: A więc wiesz. Tak, zabiłem ich. Musiałem! Lord Shinnok ostrzegł mnie, że zdecydowali się ci pomóc!

Taven: Zabiłeś ich dla nagrody?!

Daegon: Broniami, które ojciec dał nam do pokonania Blaze'a. A teraz użyję ich do pokonanie ciebie. Walcz!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą Taven wygrywa.

Blaze: Niefortunne. Nie było zamiaru, by bracia ze sobą walczyli. Daegon poniósł porażkę. Teraz musisz wypełnić swą powinność.

Taven: Powinność?! Wyprawa zniszczyła mą rodzinę! Wytłumacz dlaczego powinno mi na niej zależeć?!

Blaze: Twa matka, moja stwórczyni, przewidziała nadciągającą Zagładę - przez Mortal Kombat wojownicy bezwiednie naruszą siły tworzące rzeczywistość. Ci wojownicy walczą teraz w kraterze pod nami, w Mortal Kombat.

Taven: Wszyscy? Ale z tają ilością wojowników w jednym miejscu...

Blaze: Krater ten stanie się zaczątkiem Apokalipsy jeśli coś nie zostanie zrobione, by temu zapobiec. Starzy Bogowie rozkazali twemu ojcu zaaranżować rozwiązanie. Zdecydował się zabić ich wszystkich, gdy czas nadejdzie. Lecz twa matka zaproponowała, by zabrać im tylko ich specjalne moce, ponieważ niektórzy z nich to bohaterowie, nie zasługujący na śmierć. Na koniec wymyślili zawody pomiędzy tobą i twym bratem. Zwycięzca zapoczątkuje jedno z dwu rozwiązań. Jak rzut monetą, albo zostaną ograbieni ze swych mocy, albo zniszczeni.

Taven: A którą ze stron ja jestem?

Blaze: Nawet ja nie posiadam takiej wiedzy. Twa zbroja jest katalizatorem. Los wojowników rozstrzygnie się, gdy nasza walka dobiegnie końca.

Taven: Więc pokonując cię, mógłbym ich wszystkich zabić.

Blaze: Oni się nie liczą. Jakikolwiek nie byłby wynik, ocalisz światy. Ale nie możesz dopuścić, by ktokolwiek inny ze mną walczył.

Taven: Więc pozwól mi wygrać i zakończymy to!

Blaze: Nie, Tavenie. Muszę postępować zgodnie z planem mej stwórczyni. Weź swój miecz, przejdź przez łuk i ukończ wyprawę.

Z tymi Blaze znika. Taven podchodzi do Daegona i podnosi miecz, który jego brat kiedyś ukradł. Potem podchodzi do łuku jarzącego się niebieskim światłem i przechodzi przez niego. Światło znika, a wtedy z ziemi nieopodal wyrasta piramida, na której pojawia się Blaze w innej, większej postaci.

Blaze: Teraz staw mi czoła; w MORTAL KOMBAT!

Taven pokonuje Blaze'a.

Taven V.O.: Mój świat został podarty na strzępy. Przebudziłem się w obcym świecie, zmuszony do wzięcia udziału w wyprawie przygotowanej przez mych rodziców, Argusa i Delię. Wyprawa ta, pomimo iż miała ocalić światy, zniszczyła mą rodzinę. Mój brat, Daegon, dostał obsesji na punkcie wygrania ostatecznej nagrody zostania pełnym bogiem i zamordował naszych rodziców; a w swym szaleństwie chciał również zniszczyć mnie.

Orin i Caro, smoki od wieków lojalne naszej rodzinie, również nie uszły klątwie, którą sprowadziła wyprawa. Daegon uwięził Caro, by ten służył jego celom, a czarnoksiężnik Quan Chi zabił Orina, który był mym strażnikiem.

Pomimo iż nie mam już niczego, byłem zdeterminowany dokończyć wyprawę. Stawiłem czoła wielu wojownikom, wywalczyłem sobie drogę na szczyt piramidy, by w końcu samotnie pokonać Blaze'a w Mortal Kombat. Energia uwolniona przez jego śmierć przeniknęła mnie, czyniąc mnie pełnym bogiem. Potem ta sama moc przeszła przez mą zbroję, a następnie na innych wojowników. Pomimo iż energia ta miała mieć na nich jeden z dwóch efektów: śmierć lub odarcie ich z ich mocy, to pojawił się trzeci, nieoczekiwany wynik.

Wyprawa nie naprawiła niestabilności światów. Ale jako Obrońca Edeni, przysięgam odroczyć Zagładę do czasu aż znajdzie się jakieś rozwiązanie.

Ale jak pokazuje historia, to nie Taven pokonał Blaze'a, a Shao Kahn. I dlatego też mamy Mortal Kombat 9 a.k.a. Mortal Kombat (2011).