MKvsDC story mode

Historia Mortal Kombat vs DC Universe

Gdy niszcząca siła łączy zdobywców z dwóch światów, konflikt jest nieunikniony. Popycha to przyjaciół do walki, światy ku scaleniu oraz do zawierania wątpliwych sojuszy. By ocalić wszystko co znają, bohaterowie i złoczyńcy Mortal Kombat muszą rozpętać wojnę przeciwko połączonym siłom Uniwersum DC. Ale jak mają przetrwać, skoro rządza walki przesłania im mroczne zagrożenie gotowe ich wszystkich zniszczyć?

Prolog

METROPOLIS, USA EARTH

(METROPOLIS, USA, ZIEMIA)

Widać dachy drapaczy chmur Metropolis, lśniące i piękne. Potem obraz się przybliża i widać na nich coraz więcej pożarów i zniszczeń.

Superman V.O.: Metropolis... lśniący przykład najwyższych dokonań ludzkości. To właśnie tutaj zrobiliśmy pierwszy krok przeciw Darkseidowi i jego armii demonów, zrodzonych w ognistych czeluściach odległego świata zwanego Apokalips. Ale co wydawało się zwycięstwem... było zaledwie początkiem.

W końcu, nad największym pogorzeliskiem widać wiszącego w powietrzu Supermana trzymającego Darkseida za gardło.

Superman: To koniec, Darkseidzie.

Darkseid: Nie bądź tego taki pewien, Kryptonianinie.

Na te słowa Superman zadaje przeciwnikowi cios, po którym ten z impetem uderza o ziemię poniżej; tworząc sporych rozmiarów krater. Potem bohater zlatuje na ziemię, zaraz obok leja. W chwilę potem z drugiej strony dziury podchodzi do Supermana postać ubrana w czarny garnitur.

Lex Luthor: Długo ci to zajęło.

Superman: Luthor... (przelatując nad lejem) Ryzykowałeś bezpieczeństwo Ziemi dla swych własnych, prywatnych celów. Sprzymierzyłeś się z Darkseidem.

Lex Luthor: Starałem się jedynie zapewnić ludzkości przetrwanie, na wypadek gdybyś ty i reszta tak zwanych "bohaterów", zawiodła.

W tym momencie z krateru słychać hałas, a po chwili wyszedł z niego Darkseid, kierując się prosto do BoomTube.

Lex Luthor: Darkseid aktywował kolejny międzywymiarowy BoomTube. Ucieknie!

Darkseid: To jeszcze nie koniec, Supermanie.

Superman: Nie bądź taki pewien...

Z tymi słowami, Superman wystrzeliwuje z oczu promienie laserowe, które trafiają w Darkseida będącego już na skraju teleportu.

Darkseid: Głupcze! Destabilizujesz BoomTube!

Przejście zaczyna emanować dziwne światło, które ogarnia tyrana. Po chwili następuje wybuch, którego podmuch zmiata leżące samochody. Po chwili jednak wszystko znika.

Lex Luthor: Dziwię się, że nas nie zabiłeś.

Superman: Oszczędź sobie, Luthor. Idziesz do więzienia, ale tym razem w miejsce o wiele bardziej strzeżone niż Wyspa Strikera.

Lex Luthor: Co takiego?

Superman: Nie martw się, zadbam o to, byś miał ładny widok na horyzont.

ROZDZIAŁ I: FLASH

METROPOLIS, USA EARTH

(METROPOLIS, USA, ZIEMIA)

Widać ruiny Metropolis i potłuczoną witrynę sklepową, gdzie w przewróconym telewizorze nadawane są wiadomości.

Spiker: ... dostajemy raporty, że Darkseid został pokonany przez Supermana... Pomimo iż inwazja się skończyła, wciąż na ulicach panuje szabrownictwo.

Przed rozbitą witryną przechodzi mężczyzna i wchodzi w boczną uliczkę nieopodal. Za chwilę gdzieś z góry zeskakuje i staje przed nim postać.

Mężczyzna: Deathstroke! Jak leci... taa... Trochę czasu minęło... mam całą forsę... (zabójca wyciąga miecz) Nie, nie, nie, proszę! Mam pieniądze!

Krzyk mężczyzny raptownie się urywa, gdy Deathstroke odcina mu głowę.

Deathstroke: Powinieneś był zapłacić wcześniej, to wciąż miałbyś łeb na karku.

Deathstroke chowa miecz i wychodzi z alejki jak gdyby nigdy nic. Jednak na głównej ulicy znów się zatrzymuje i ponownie sięga po broń, ponieważ dostrzega kolejnego wroga, a właściwie tylko jego poświatę, ponieważ ten za szybko się porusza.

Deathstroke: Metropolis to nie twój teren. I radzę ci wracać do Keystone City nim przydarzy ci się coś złego.

W pewnym momencie Deathstroke zostaje zdzielony prosto w szczękę i pada na ziemię, a przed nim pojawia się postać w czerwonym kostiumie.

Flash: Nie trudź się wstawaniem, Deathstroke. Idziesz do więzienia.

Deathstroke: (podnosząc się) Ale nie bez walki.

Rozpoczyna się walka, którą Deathstroke przegrywa, a Flash łączy się przez komunikator z Dianą.

Flash: Flash do Wonder Woman. Właśnie wygrałem trzy rundy z Deathstrokem.

Wonder Woman: Skontaktuję się z miejscową policją. Potrzebuję cię w Gotham.

Flash: Nie ma sprawy-

W tym momencie oczy Flasha zaczynają świecić żółtym światłem i bohater łapie się za głowę.

Wonder Woman: (słysząc jęki) Flash? Wszystko w porządku?

Flashowi udaje się pozbyć Gniewu.

Flash: Taa, wszystko dobrze. Tylko kręci mi się trochę w głowie...

Wonder Woman: Przez wiele godzin biegasz od miasta do miasta. Zapomnij o Gotham, wyślę Marsjanina.

Flash: Wszystko ze mną w porządku, Diano. Po prostu przez chwilę dziwnie się poczułem. Już lecę do Gotham.

Gdy Flash odszedł, z ziemi zaczął podnosić się Deathstroke.

GOTHAM CITY, USA, EARTH

(GOTHAM CITY, USA, ZIEMIA)

Na jednym z gzymsów siedzi kobieta w fioletowym kostiumie. Obok niej, na niebie widać na niebie Bat-Sygnał.

Catwoman: Pracowita noc dla Nietoperza. Ale nawet on nie może być we wszystkich miejscach na raz. (wyjmuje złoty medalion) A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Obok, w mgnieniu oka pojawia się Flash.

Flash: Jego nie, ale ciebie, na dłuższą metę, tak. Oddaj, Catwoman.

Catwoman: Przykro mi, czerwniutki. Nie da rady. Pilnuję tego.

Catwoman robi kilka salt i ląduje na dachu poniżej. Odwraca się, by odejść, ale Flash już przed nią stoi.

Flash: Nie mogę cię rozgryźć. Raz jesteś bohaterką, a zaraz zmieniasz się w kryminalistkę.

Catwoman: Jestem skomplikowaną kobietą.

Flash: Wiesz, nie chce mi się dłużej cię ścigać.

Catwoman: A ja nie mam czasu na tłumaczenie się.

Flash: Nie musisz ze mną walczyć.

Catwoman: Och, ale ja chcę...

Pomimo iż walka rozpoczęła się na dachu, to jednak zakończyła się na jednej z ulic poniżej zwycięstwem Flasha. Po ulicy potoczył się złoty medalion, który Catwoman ukradła niedawno.

Catwoman: To właśnie dlatego nie gram z wami, bohaterami, w jednej drużynie.

Medalion podnosi z ziemi nieznajomy mężczyzna z połową twarzy skrytą za metalową maską i jarzącym się w niej czerwonym, sztucznym okiem.

Kano: To będzie warte ładną sumkę...

Flash: Dobra, a to czego chcesz?

Naraz oczy Flasha rozjarzają się Gniewem i bohater pada na kolana i łapie się za głowę. Kano patrzy na to z rozbawieniem.

Kano: Nie wyglądasz za dobrze, koleś.

Catwoman: Ja to zabiorę...

Kano: Ej!

Z tymi słowami Catwoman zabiera Kano medalion i zaczyna uciekać, ale w tym momencie otwiera się przed nią portal.

Catwoman: Co do-?

Złodziejka chce wyhamować, ale nie daje rady o wpada do wiru, który zaraz się zamyka. W tym czasie Flash podnosi się z ziemi.

Flash: Oddaj klejnot.

Kano: Odwal się, świrze! Ona go zabrała!

Flash: A ty pomogłeś jej uciec.

Kano: Nie podoba mi się twoje nastawienie. Trzeba cię nauczyć dobrych manier...

Kano próbuje trafić Flasha laserem ze swojego oka, ale bohater jest dla niego za szybki i cały czas mu umyka.

Kano: (...)

Flash: Moja kolej.

Rozpoczyna się walka, którą Flash wygrywa. Potem, z oczami wciąż jarzącymi się Gniewem, podnosi Kano za gardło do góry i szykuje się do zadania ostatecznego ciosu, ale wtedy pojawia się Batman.

Batman: Kim jest ten mężczyzna i co robisz w Gotham?

Flash: Batman! Ten świr chciał... chciał mnie zabić, a teraz mu się odwdzięczę!

Batman: Nie, nie zrobisz tego. To jasne, że coś z tobą nie w porządku. Flash, którego znam, nie zabija.

Flash: Hmpf! Teraz tak...

Flash odrzuca Kano na bok i rozpoczyna walkę z Batmanem, którą ponownie wygrywa. Potem podchodzi do klęczącego przeciwnika.

Flash: Myślałem, że jesteś ekspertem w walce wręcz!

Batman odwraca się i pozbawia Flasha przytomności za pomocą porażacza. Potem się podnosi.

Batman: Bo jestem...

ROZDZIAŁ II: BATMAN

BATCAVE, GOTHAM CITY, USA, EARTH

(BATCAVE, GOTHAM CITY, USA, ZIEMIA)

Flash leży na stole laboratoryjnym, a Batman stoi nieopodal i patrzy na wyniki badań opętanego Gniewem bohatera. Po chwili odwraca się i cuci nieprzytomnego Flasha.

Flash: Moja głowa... czym mnie walnąłeś?

Batman nie odpowiada, tylko znów patrzy w monitory. Flash raptownie się podnosi.

Flash: Zaraz... Jestem w Jaskini?

Batman: (podchodząc do Flasha) Dlaczego mnie zaatakowałeś?

Flash: (podnosząc się) Słuchaj, przepraszam. Nie wiem, co się stało... Po prostu... poczułem ten Gniew. Zawładnął mną, nie mogłem się powstrzymać.

Batman: co robisz w Gotham?

Flash: Womder Woman poprosiła mnie o pomoc i... wtedy pojawiła się Catwoman i... ten drugi facet.

Batman: Chciałbym przeprowadzić kilka testów.

Flash: (wstając) Już ci powiedziałem- o nie...

Flash krzyczy i znów opanowuje go Gniew.

Batman: Co się dzieje?

Flash: Nie podchodź! Nie mogę tego opanować.

Flash ponownie krzyczy i pada na kolana, ale po chwili znika w blasku żółtego światła, a na jego miejsce pojawia się ninja w czarno-żółtym stroju.

Scorpion: (rozglądając się) A cóż to za czary?

Batman: Interesujące...

Na dźwięk głosu, Scorpion szybko staje na nogi i odwraca się do Batmana.

Scorpion: Sub-Zero! Tchórzu! Wpierw chowasz się za innymi, a teraz za iluzją?! Nie ma ucieczki przed Scorpionem! WALCZ!

Rozpoczyna się walka, którą, niestety, Scorpion przegrywa i ląduje, nieprzytomny na stole laboratoryjnym Batmana, podczas gdy ten rozmawia z Wonder Woman przez komuikator.

Batman: Czymkolwiek Scorpion jest, Wonder Woman, nie jest człowiekiem.

Wonder Woman: A co z Flashem?

Batman: Wydaje mi się, że Flash i ten... Scorpion zamienili się miejscami dzięki jakiemuś rodzajowi teleportacji.

Wonder Woman: Informuj mnie o postępach.

Batman: W porządku. Batman bez odbioru.

Mroczny Rycerz przerywa połączenie, ale w tym momencie na monitorze rozjarza się kolejny alarm.

Batman: Kolejna anomalia energii, podobna do częstotliwości Scorpiona? W sercu Gotham?

GOTHAM CITY STREETS, USA, EARTH

(ULICE GOTHAM CITY, USA, ZIEMIA)

Batman przemierza ulice Gotham w Batmobilu z nieprzytomnym Scorpionem na miejscu pasażera, gdy na maskę samochodu spada lalka przypominająca klauna. Batman ostro hamuje i lalka spada na ziemię, a po chwili wybucha.

Batman: Nie mam czasu na ten nonsens.

Batman odpina pasy i wysiada.

Joker: To nie fair, nie fair! Miałeś zginąć, gdy klaun wyleciał w powietrze!

Batman: Przykro mi, że zrujnowałem ci noc, Joker...

Rozpoczyna się walka, którą Batman szybko wygrywa, jako że joker nigdy nie był mistrzem walki wręcz. Potem Mroczy Rycerz podchodzi do siedzącego na ziemi klauna, ale ten zaczyna się cofać w miarę zbliżania się przeciwnika.

Joker: Dobra, dobra, poddaję się!

Batman kuca przy pokonanym i zakłada mu kajdanki.

Batman: Już to słyszałem...

W tym momencie obaj przeciwnicy odwracają głowy, ponieważ kilka metrów od nich, w blasku żółtego światła, pojawił się mężczyzna.

Batman: Ta noc staje cię coraz to ciekawsza...

Gdy Batman wypowiada te słowa, joker patrzy na niego i przedrzeźnia go, ale gdy tylko Mroczny Rycerz spogląda na klauna, ten znów ma poważną minę.

Batman: Zostań, gdzie jesteś.

Joker: Taa... na pewno.

Batman podchodzi do nowoprzybyłego mężczyzny, który już zdążył się podnieść z kolan.

Batman: Kim jesteś?

Liu Kang: Jestem Liu Kang.

Batman: Jesteś ranny? Mogę ci pomóc.

W tym momencie Liu patrzy na Batmana, ale zamiast Mrocznego Rycerza, widzi w jego miejscu Shang Tsunga; niewątpliwy i zgubny wpływ Gniewu.

Liu Kang: Myślałem, że cię pokonałem, czarnoksiężniku! Na Starych Bogów, WYKOŃCZĘ CIĘ!

Rozpoczyna się walka, którą ponownie wygrywa Batman. Po wygranej staje nad nieprzytomnym Liu Kangiem i rozgląda się wokoło.

Batman: Żadnego Jokera... i Scorpiona... Twoje małe wtargnięcie sprawiło, że dwa śmiertelne zagrożenia panoszą się na wolności. Przynejmniej ty nigdzie się nie wybierasz. (do komunikatora) Green Lantern, tu Batman. Mam więźnia, którego chcę zbadać w bezpiecznym miejscu. Potrzebuję przeniesienia na Stację Kosmiczną.

Green Lantern: Mam problemy z pierścieniem, najwyraźniej został uszkodzony w walce z Darkseidem. Ale chyba będę mógł cię przetransportować, daj mi chwilę.

UN SPACE STATION, EARTH'S ORBIT

(STACJA KOSMICZNA USA, ORBITA OKOŁOZIEMSKA)

Nieprzytomny Liu Kang siedzi przywiązany do krzesła, a obok niego stoją Batman i Zielona Latarnia.

Batman: (o Liu Kangu) Coś w nim nie ma sensu. Mógłbym się założyć, że Scorpion przybył z Apokalips, ale ten mężczyzna jest inny.

Green Lantern: Wspominałeś, że Flash zachowywał się tak samo obłąkańczo.

Batman: Nie jestem pewien. Ale możemy być świadkami początku nowej inwazji.

Green Lantern: Pracę detektywa zostawię tobie. Ja polecę szukać Supermana.

Z tymi słowami Latarnia odlatuje, a Batman podchodzi do monitorów nieopodal.

Batman: Komputer, porównaj próbkę krwi Liu Kanga z innymi pozaziemskimi próbkami, które mamy w bazie danych.

Komputer: Brak pokrewieństwa.

Batman: Hm, chciałbym wiedzieć, czy powinniśmy się spodziewać więcej... (rozlega się alarm) gości.

W tym momencie stół na środku sali, obok którego siedział Liu, rozsypuj się w drzazgi dzięki uderzeniu pioruna. Z jednego dużego wyładowania na środku zaczynają rozchodzić się mniejsze, które niszczą sprzęt elektroniczny wokół. Batman podchodzi powoli do słupa elektryczności i odsuwa wciąż nieprzytomnego Liu Kanga w bezpieczne miejsce. W chwilę potem słup znika, a w jego miejscy pojawia się postać w słomianym, chińskim kapeluszu.

Rayden: Natychmiast uwolnij Liu Kanga!

Z tymi słowami Rayden ciska w Batmana wiązką błyskawic, która bohatera odrzuca do tyłu, ale nie robi mu poza tym większej krzywdy.

Batman: (podnosząc się) Niech no zgadnę: jesteś z tego samego miejsca, co Liu Kang i Scorpion.

Rayden: Jak to możliwe?

Batman: Izolująca zbroja.

Rayden: Uwolnij Liu Kanga!

Batman: Najpierw chcę odpowiedzi.

Rayden: Uwolnij go albo sam to zrobię!

Rozpoczęła się walka, ale szybko się okazało, że żaden z wojowników nie jest w stanie jej wygrać. Rozumiejąc to, Rayden podszedł powoli do Liu Kanga i teleportował się wraz z nim ze stacji, zanim Mroczny Rycerz zdążył go ponownie zaatakować. Po ich zniknięciu, Batman podszedł do okna stacji i popatrzył na pofragmentowaną Ziemię.

Batman: Jest gorzej niż przypuszczałem. O wiele gorzej...

Potem odwrócił swoją uwagę na wiadomości na jednym z monitorów.

Spiker: Wygląda na to, że dzieje się tak na całym świecie. Pojawiają się dziwne budowle i artefakty. Ale pozostaje wciąż pytanie: gdzie jest Superman?

Batman: To dobre pytanie. Gdzie jesteś, Supermanie?

ROZDZIAŁ III: WONDER WOMAN

TEMYSCIRA, EARTH

(TEMISKERA, ZIEMIA)

Jak się okazało, Wyspa Amazonek zajmowała tę samą przestrzeń, co Wyspa Shang Tsunga i teraz przez cała długość tego skrawka ziemi ciągnie się żółta linia łącząca oba światy. Wonder Woman stoi po stronie Temiskery i rozmawia z Batmanem przez komunikator.

Batman: Tu Batman, natychmiast się potrzebujemy. Nie mogę się połączyć z supermanem, a Ziemia może stać w obliczu kolejnej inwazji.

Wonder Woman: Powiedz mi coś, o czym jeszcze nie wiem. Inwazja dosięgła Temiskery.

Diana i jej Amazonki obserwują zbliżających się do granicy najeźdźców.

Wonder Woman: Nie, skontaktuję się z tobą jak już będzie po wszystkim. Wonder Woman bez odbioru.

Diana podchodzi do żółtej linii granicznej, a naprzeciw niej wychodzi mężczyzna z długimi, siwiejącymi już włosami i złotymi oczami.

Shang Tsung: Natychmiast opuście tę wyspę, lub zapłacicie życiem.

Wonder Woman: Jestem księżniczka Diana, emisariusz Temiskery. Nie jesteście tu mile widziani. Poddajcie się, a zapewnimy wam bezpieczne przejście do waszego świata.

Shang Tsung: Arogancka idiotka, jestem Shang Tsung i to moja wyspa! WALCZ!

Rozpoczyna się walka, która kończy się w momencie, w którym Shang Tsung próbuje użyć na niej swojej magii, ale w tym momencie odkrywa, że utracił praktycznie całą swą moc. Kiwa przybyłych z nim tarkatan i cała grupa ucieka. Amazonki chcą ruszyć za nimi, ale Diana ich powstrzymuje i ponownie łączy się z Batmanem.

Wonder Woman: Wonder Woman do Batmana. Najeźdźcy wycofali się z powrotem do dżungli.

Batman: Mam kolejne złe wieści. Ziemia jest w trakcie łączenia się inną planetą.

Wonder Woman: Na bogów...

Batman: Światy nasz i najeźdźców zajmują tę samą przestrzeń i czas, a ich fragmenty są spajane przez duże-

Wonder Woman: ... duże, żółte linie energii. Widziałam je.

Batman: Potrzebujemy Supermana, ale nikt nie wie, gdzie jest.

Wonder Woman: Przeszukam Metropolis.

METROPOLIS, USA, EARTH

(METROPOLIS, USA, ZIEMIA)

Diana idzie jedną z zawalonych gruzami ulic.

Wonder Woman: Inwazja Darkseida spustoszyła Metropolis. (...)

Za jej plecami otwiera się portal i wypada z niego kobieta w czarno-niebieskim kostiumie i masce. Diana szybko odwraca się w jej kierunku.

Wonder Woman: Wielka Hero! Wszystko w porządku? Pozwól, że ci pomogę.

Diana wyciąga rękę do kobiety, ale ta ją ignoruje, zachowując się jak obłąkana i mówiąc do siebie.

Kitana: Nie może być... Powstrzymaliśmy jego inwazję... Został zniszczony...

Wonder Woman: Kto? Darkseid?

Kitana: Widziałam go... Jest potężniejszy niż kiedykolwiek... Rozerwał swój świat na strzępy... Czy się spóźniłam?... Czy i na ten świat sprowadził już apokalipsę?...

Wonder Woman: (do komunikatora) Wonder Woman do Stacji Kosmicznej. Potrzebuję jednostki medycznej w mojej obecnej pozycji. Mamy kolejną ofiarę inwazji. (próbuje chwycić Kitanę za rękę) Proszę, chodź ze mną, jesteś już bezpieczna.

Kitana: Czy byłam śledzona?! Kim jesteś?!

Wonder Woman: Nikt cię nie skrzywdzi. Nazywam się Wonder Woman.

Oczy Kitany rozjarzają się żółtym światłem.

Kitana: Tak łatwo mnie nie oszukasz, skrytobójco Outworld. Przysłał cię twój pan, byś mnie wykończył! Ale walka ta będzie twoją ostatnią! WALCZ!

Rozpoczyna się walka, którą Wonder Woman wygrywa. Pokonana, Kitana otwiera portal i szybko w nim znika.

Wonder Woman: Zaczekaj, proszę!

W tym momencie włącza się komunikator.

Batman: Wonder Woman, tu Batman. Supermana nie ma w Metropolis. Włamano się do Fortress of Solitude.

Wonder Woman: To niemożliwe...

Batman: Superman może mieć poważne kłopoty.

Wonder Woman: A wraz z nim - Ziemia. Już tam lecę.

FORTRESS OF SOLITUDE, ARCTIC, EARTH

(FORTRESS OF SOLITUDE, ARKTYKA, ZIEMIA)

Wonder Woman przybywa do twierdzy Supermana i zastaje go zakutego w bryłę lodu, a obok niego klęczącego wojownika ninja w czarno-niebieskim stroju.

Wonder Woman: Coś ty zrobił?!

Słysząc obcy głos, wojownik szybko się podniósł i odwrócił do swego przeciwnika.

Sub-Zero: Jeszcze jeden. Quan Chi miał rację.

Wonder Woman: Kim jesteś?

Sub-Zero: Jestem Sub-Zero.

Wonder Woman: Poddaj się, a nie stanie ci się żadna krzywda.

Sub-Zero: Lin Kuei nie znają znaczenia słowa "poddać". WALCZ!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą i tym razem wygrywa Diana; której udało się spętać na plecach ręce Sub-Zero jej magicznym lassem. Potem Wonder Woman pochodzi do zamrożonego Supermana i rozbija więżący go lód. Bohater oddycha ciężko.

Wonder Woman: Kal-Elu, co się stało?

Superman: Coś jest nie tak. Moje moce maleją od walki z Darkseidem. Wróciłem do fortecy, by odkryć co jest nie tak i wtedy zaatakował mnie Sub-Zero. Cokolwiek się ze mną dzieje, ma podłoże w magii.

Wonder Woman: Na szczęście ja nie jestem na nią podatna, więc dostał na co zasłużył. Bruce wierzy, że należy do sił najeźdźców. Na całym świecie znikają bohaterowie, włączając Flasha. A nasza planeta łączy się z inną, najprawdopodobniej z Apokalips.

Superman: Apokalips? Więc Darkseid powrócił? Muszę wracać do Metropolis. Spotkamy się ponownie na Stacji Kosmicznej.

Superman odlatuje, a wtedy Wonder Woman ponownie zwraca swą uwagę na klęczącego i związanego nieopodal Sub-Zero.

Wonder Woman: Sub-Zero, kto stoi za tą inwazją?

Sub-Zero: To wy jesteście najeźdźcami!

Diana patrzy przez chwilę na Sub-Zero i chyba ma zamiar coś powiedzieć, ale w tym momencie rozlega się komunikator.

Green Lantern: Wonder Woman, tu Green Lantern. Stacja Kosmiczna jest w chaosie, Kapitan Marvel wpadł w szał! Nie możemy nad nim zapanować, mój pierścień praktycznie się wyczerpał! Na razie.

Wonder Woman: Będę najszybciej jak tylko będę mogła. (podnosi Sub-Zero) A ty idziesz ze mną.

UN SPACE STATION, EARTH'S ORBIT

(STACJA KOSMICZNA USA, ORBITA OKOŁOZIEMSKA)

Diana i Sub-Zero przybywają do stacji, gdy Zielona Latarnia leży na ziemi, a nad nim stoi opanowany przez Gniew Kapitan Marvel.

Green Lantern: Kapitanie, przestań!

W tym momencie Zielona Latarnia znika w chmurze zielonego dymu, a Marvel pada na kolana.

Wonder Woman: Hal! (odwraca się do Marvela) Coś ty zrobił?!

Captain Marvel: Gniew pochłonie nas wszystkich!

Wonder Woman: Nie, jeśli temu zapobiegnę.

Rozpoczyna się walka, którą Wonder Woman wygrywa, a na jej końcu spętuje Kapitanowi ręce na plecach. Wszystkiemu temu przygląda się Sub-Zero.

Captain Marvel: Gniew płonie we mnie!

Wonder Woman: Musisz się uspokoić. Powiedz, co zrobiłeś z Green Lanternem? Dlaczego go zaatakowałeś?

Captain Marvel: (starając się opanować) Nie wiem... Siły nie pozostają w równowadze, zmieniają się. Spróbowałem połączyć się z bogami i nie poznaję tego, co widzę... Gniew... Musisz... mi pomóc...

Kapitan traci przytomność.

Sub-Zero: Powinnaś była go wykończyć.

Wonder Woman: Twój świat jest zapewne inny niż nasz. My nie zabijamy przyjaciół. (do komunikatora) Wonder Woman do Batmana. Znalazłam Supermana, ale mamy nowy problem - straciliśmy Green Lanterna.

ROZDZIAŁ IV: GREEN LANTERN

GREEN LANTEREN CORE, OAH

(GREEN LANTERN CORE, OAH)

W komnacie naszpikowanej elektroniką emanującą zielone światło, niespodziewanie pojawia się Zielona Latarnia. Wokół, na niewielkich podwyższeniach siedzą założyciele Green Lantern Corps, mali, niebiescy ludzie.

Green Lantern: Oah? (podnosi się na nogi) Pierścień przywiódł mnie do macierzystej planety Strażników Wszechświata, ale dlaczego?

Strażnik II: Dwa światy łączą się ze sobą. Reszta twych braci jest gdzie indziej i robi co w ich mocy, by walczyć z tym kryzysem.

Green Lantern: To by wyjaśniało atak Kapitana Marvela. To, co dzieje się na Ziemi, musi mieć na niego wpływ, a także i nas po części. (w tym momencie za plecami Latarni otwiera się portal i wychodzą z niego Lex Luthor i Catwoman) Muszę wracać na Ziemię.

Lex Luthor: Tak, musisz.

Latarnia odwraca się do nowoprzybyłych.

Green Lantern: Lex Luthor i Catwoman? Jak?

Catwoman: Lex i ja byliśmy więźniami w podziemnej bazie najeźdźców. Ich systemy ochrony były bardziej żałosne niż te w Gotham Museum.

Lex Luthor: Uciekliśmy używając ich teleportu. Skalibrowałem go, by przeniósł nad do Metropolis, ale najwyraźniej nastąpiła usterka i wylądowaliśmy tu.

Green Lantern: Teraz wiem na pewno, że muszę wracać na Ziemię. Jeśli on jest w to zamieszany, nie może dziać się dobrze.

Lex Luthor: Typowe. Nie jesteś lepszy od Supermana. Wszechświat się rozpada, a tak zwani "bohaterowie" skupiają się detalach. (do założycieli) Cała ta moc w jego pierścieniu, czy kiedykolwiek zauważyliście jak jej używa? Wielkie młoty, pociągi i idiotyczne zwierzęta.

Oczy Lexa zaczynają jarzyć cię żółtym światłem.

Catwoman: Co się z tobą dzieje, Lex?

Green Lantern: Jego oczy... zupełnie jak u Kapitana Marvela...

Lex Luthor: Zawsze brakowało ci wyobraźni, Green Lanternie. Ktoś taki jak ja powinien posiadać ten pierścień!

Green Lantern: Po moim trupie, Lex.

Lex Luthor: Czyli tak jak lubię!

Rozpoczyna się walka, którą wygrywa Zielona Latarnia. Gdy staje nad pokonanym Lexem, odzywa się jeden z założycieli.

Strażnik II: To głupie marnowanie cennego czasu. Łączenie się światów zanieczyszcza galaktykę, infekując twoje jestestwo Gniewem. Na tę chwilę jesteśmy w stanie go kontrolować tu, na Oah, ale pozostawiony samemu sobie, rozprzestrzeni się po światach.

Green Lantern: Więc go powstrzymamy.

Strażnik I: Jeśli będzie się rozprzestrzeniał w tym tempie, energie rozproszą się i zainfekują, żaden pierścień nie będzie bezpieczny. Tak samo jak żadna istota w galaktyce nie będzie w stanie przed tym uciec. Nie przetrwa żaden świat.

Lex Luthor: Dlaczego tak się dzieje?

Strażnik I: Nie jesteśmy pewni przyczyny. Podejrzewamy, że anomalia ta swój początek miała na Ziemi, w momencie porażki Darkseida.

Green Lantern: Wiesz coś o tym, Lex?

Strażnik II: Wysoce nieprawdopodobnym jest, by Lex Luthor był w stanie spowodować spustoszenie na tak kosmiczną skalę.

Strażnik I: Wy, mieszkańcy Ziemi, musicie działać razem, by odkryć źródło zakłóceń i zniszczyć je nim połączenie dobiegnie końca.

Green Lantern: Wygląda na to, że nie mamy wyboru.

Catwoman: Nie martw się, przystojniaku, nie gryziemy... często.

Strażnik II: Sektor Ziemski 2814 jest pod twoją ochroną. Nie możemy oddelegować żadnej dodatkowej Latarni, by ci pomógł. Doładuj swój pierścień i szybko wracaj. Nie pozostało wiele czasu.

W powietrzu zaczyna się unosić zielona sfera, w którą Latarnia wkłada pierścień, a po chwili wyjmuje go, jarzącego się energią.

Green Lantern: To mi się podoba.

Lex Luthor: Więc jak będzie, bohaterze? Pracujemy razem, czy sam będę musiał uratować świat?

Green Lantern: Pamiętaj, Luthor, nie ufam ci.

Lex Luthor: Uczucie nie pozostaje nieodwzajemnione.

Zielona Latarnia tworzy wokół całej trójki zieloną barierę i odlatują w niej na Ziemię.

LEXCORP BUILDING, METROPOLIS, USA, EARTH

(BUDYNEK LEXCORPU, METROPOLIS, USA, ZIEMIA)

Green Lantern: To komunikator. Będę musiał tu was zostawić. Na twoim miejscu, Catwoman, nie odwracałbym się do niego tyłem.

Catwoman: Umiem o siebie zadbać.

Zielona Latarnia odlatuje, a Lex rozgląda się po ulicy i ruinach swej dawnej firmy.

Lex Luthor: Idiota... Nie ma to jak w domu. A przynajmniej to był mój dom, dopóki Darkseid się do niego nie dobrał.

Catwoman: Sam się o to prosiłeś, Lex. Z tego co słyszałam, pomogłeś mu.

Lex Luthor: Nigdy nikomu nie pomagam. Po prostu wybrałem mniejsze zło. Superman wydał mnie jedynie władzom, z kolei Darkseid zniszczyłby wszystko. Wielkiego wyboru nie miałem.

Catwoman: Teraz też nie. Więc, jaki masz plan?

Lex Luthor: To proste. Znajdziemy sposób, by obrócić sytuację na naszą korzyść.

UN SPACE STATION, WARTH'S ORBIT

(STACJA KOSMICZNA USA, ORBITA OKOŁOZIEMSKA)

Green Lantern: (do komunikatora) Wonder Woman, tu Green Lantern. Co się dzieje?

Jackson 'Jax' Briggs: Powiem ci co się dzieje, Green Lanternie.

Na dźwięk obcego głosu, Latarnia szybko się odwraca.

Green Lantern: Kim jesteś?!

Jackson 'Jax' Briggs: Nazywam się Jax. A teraz, już po powitaniach, zamykamy ten interes.

Rozpoczyna się walka, którą Jax przegrywa, ale w momencie gdy ten leży pokonany na ziemi, nadbiega Sonya.

Sonya Blade: Jax!

Green Lantern: Znowu ty!

Sonya Blade: (do komunikatora) Sonya Blade do Sił Specjalnych. Jax został wyeliminowany.

Green Lantern: Nie próbuj tego, paniusiu. Wiele się zmieniło od naszego ostatniego spotkania.

Komunikator: Tu baza, wysyłamy posiłki.

Sonya Blade: Nie, sama się tym zajmę.

Green Lantern: Nie tym razem.

Rozpoczyna się kolejna walka, którą i tym razem wygrywa Latarnia. Zaraz potem zjawia się Kapitan Marvel.

Captain Marvel: Green Lantern, cieszę się, że cię widzę.

Latarnia odwraca się do Kapitana i wyciąga w jego stronę pierścień, pamiętając poprzedni napad szału bohatera.

Green Lantern: Hej, Kapitanie, jak się czujesz?

Captain Marvel: Nie zaatakuję cię, Lanternie. Chyba mam w końcu Gniew pod kontrolą. (Latarnia opuszcza pierścień) Wszystko to pochodzi od tego niespodziewanego łączenia się tamtego świata z naszym. Jego energia wytwarza tę nieprawdopodobną furię. Po prostu chcesz w cos walnąć!

Green Lantern: Tak właśnie powiedzieli Strażnicy. Jak się domyśliłeś?

Captain Marvel: Obcy bogowie zakłócają me moce i infekują mnie rządzą walki.

Green Lantern: Świetnie! Magiczna energia obcych bogów, nad którą nie mamy kontroli. To sprowadzi niebezpieczeństwo i na ciebie i na nas.

Captain Marvel: Nikt z nas nie będzie zabezpieczony przed Gniewem, dopóki tego nie powstrzymamy. Muszę wrócić do Kamienia Wieczności, by zbliżyć się do bogów i dowiedzieć się jak pokonać tą rządzę walki. Musi być jakiś sposób.

Green Lantern: Powodzenia, Kapitanie.

ROZDZIAŁ V: CAPTAIN MARVEL

EARTH, ROCK OF ETERNITY

(ZIEMIA, KAMIEŃ WIECZNOŚCI)

Do dziwnej formacji skalnej, na której uprzednio byli Rayden i Sub-Zero, teraz przybywa Kapitan Marvel.

Captain Marvel: Czarodzieju! Czarodzieju, potrzebuję twojej pomocy!

Oczy rozjarzają mu się Gniewem i pada na kolana, gdy za jego plecami pojawia się Rayden.

Rayden: Nie ma tu ani czarodziejów, ani magów.

Captain Marvel: (próbując opanować Gniew) To miejsce nie dla ciebie! Posłuchaj, twoja obecność tutaj naraża mój świat na wielkie niebezpieczeństwo!

Rayden: Przeciwnie, to nie jest miejsce dla ciebie. Jestem Rayden, Bóg Gromu. Przez to miejsce przebiegają eteryczne moce, jednak są one obce. Powiedz mi, jaki cel ma to miejsce?

Captain Marvel: To łącznik pomiędzy światami bogów i naszym. Bogowie dali mi moc...

Rayden: (przerywając) Którzy bogowie?

Captain Marvel: Proszę, tracę kontrolę. Niszczysz to miejsce. Musisz odejść. (w końcu Marvela opanowuje gniew) Zmuszę cię, byś odszedł! TERAZ!

Rozpoczyna się walka, którą Marvel wygrywa. Podnosi pokonanego Raydena za gardło i zadaje mu cios, który posyła go w powietrze, gdzie ten znika w błysku gromu, a Gniew znika.

Captain Marvel: Zniknął... zakłócenia się zmniejszają. Ale na jak długo? Ich bogowie przybędą tu. Muszę ich powstrzymać.

Wizard: Billy Batson.

Na te słowa Marvel odwraca się i staje przed kulą światła, która do niego przemówiła.

Captain Marvel: Czarodzieju!

Wizard: To jedynie początek. Musisz powstrzymać Dark Kahna.

Czarodziej tworzy iluzję Dark Kahna, by Marvel mógł się mu przyjrzeć.

Captain Marvel: Czy to Darkside?

Wizard: Istota Darkseida połączyła się ze złą magią innego świata. Ta nowa istota, Dark Kahn, jest punktem centralnym, w którym oba światy swobodnie się ze sobą mieszają. Jej istnienie zmieni ten świat w oś zła. Jeśli połączenie obu światów nie zostanie przerwane, a Darkside uwolniony, Gniew się rozprzestrzeni i pochłonie nas wszystkich. Musisz zebrać armię, tak światła jak i ciemności i odnaleźć czempiona, który pokonał Darkseida w przeszłości.

Captain Marvel: Więc musimy odnaleźć Supermana.

EARTH, USA, METROPOIS

(ZIEMIA, USA, METROPOIS)

Kapitan Marvel przemierza zrujnowane ulice Metropolis w poszukiwaniu Supermana.

Captain Marvel: Superman nie odpowiada ma moje wezwanie. Wonder Woman mówi, że jego moce zostały tak samo osłabione przez ten obcy świat jak moje; albo gorzej. Ale to one jest czempionem, którego potrzebuje Ziemia.

Shang Tsung: A teraz ciebie spotka podobny los.

Na te słowa Marvel się odwraca i widzi pomarańczowy wir, z którego wystrzeliwuje linka zakończona grotem, wbija się w bohatera i wciąga go do wiru ze słowami "Get over here!".

NETHEREALM

Wir wyrzuca Kapitana Marvela w Netherealm, a tam czekają już na niego Shang Tsung, Scorpion i Baraka.

Captain Marvel: To miejsce... Cóż za zło...

Shang Tsung: Pochlebstwa na nic się nie zdadzą. (do Scorpiona) To żałosne stworzenie zalatuje bogami. Chcę całej mocy jaką posiada.

Scorpion: (podchodząc do Marvela) Jesteśmy twą śmiercią.

Captain Marvel: Nawet z waszym światem zatruwającym mój, przekonacie się, że nie tak łatwo zabić Kapitana Marvela.

Scorpion: WALCZ!

Rozpoczyna się walka, którą Marvel wygrywa. Gdy Scorpion leży na ziemi nieprzytomny, ponownie głos zabiera Shang Tsung.

Shang Tsung: Kapitan Marvel wygrywa. A teraz WYKOŃCZ GO!

Captain Marvel: Nie... Ja... nie zabijam.

Shang Tsung: Sprawiasz mi zawód. Mimo to, twe mistrzostwo w boskiej magii jest wyjątkowe.

Captain Marvel: Nie pozwolę, by to szaleństwo zniszczyło mój świat. Pokonałem twego czempiona. Odeślij mnie teraz do Metropolis!

Shang Tsung: Twa walka nie dobiegła jeszcze końca. Zobaczymy jak poradzisz sobie z dziką furią ostrzy Baraki.

Rozpoczyna się kolejna walka, jednak tym razem Kapitam pojedynek stoczyć musi z Baraką. Udaje mu się go pokonać, ale łatwo nie było.

Shang Tsung: Imponujące. Dobrze byś się sprawił na moim turnieju, ale obawiam się, że nigdy nie byłbyś Mistrzem Mortal Kombat. Ponieważ na końcu stawił byś czoła Shang Tsungowi!

Po raz kolejny Marvel walczy, tym razem jednak z Shang Tsungiem, którego Marvel również pokonuje. Po wygranej, podnosi pokonanego czarnoksiężnika za klapy i podnosi do góry.

Captain Marvel: Mam dość twych gierek, Shang Tsungu! Pokonałem tak ciebie, jak i twoje demony. A teraz odeślij mnie nim ponownie opanuje mnie Gniew!

Shang Tsung: Jak sobie życzysz...

Marvel puszcza Shang Tsunga i ten otwiera portal, którym Kapitan opuszcza Netherealm. Po jego zniknięciu do czarnoksiężnika podchodzą Scorpion i Baraka.

Scorpion: Quan Chi powiedział, że Netherealm pozbawi go sił. Ale nawet tu nie mogliśmy go pokonać.

Baraka: Jak pokonamy wroga takiego jak ten?

Shang Tsung: Musimy wrócić do Quan Chi. On może znać odpowiedź.

EARTH, USA, METROPOIS

(ZIEMIA, USA, METROPOIS)

Kapitan Marvel wylatuje z portalu wprost na jedną z ulic Metropolis i zostaje przywitany przez Lexa Luthora, Catwoman, Deathstroke'a i Jokera.

Lex Luthor: Doskonała robota, Kapitanie Marvel. W końcu choć jeden bohater wziął się za tych najeźdźców. Wygrałeś?

Captain Marvel: Co ty i twoi kryminaliści tu robicie?

Lex Luthor: Przeciwnie do reszty społeczności w rajtuzach, ja próbuję ocalić planetę.

Joker: (do Lexa) Możemy już go zabić?

Niespodziewanie pojawia się Superman i ląduje obok Kapitana Marvela.

Superman: Nawet o tym nie myśl, Joker.

Catwoman: Superman...

Superman: Miałeś siedzieć w więzieniu, Luthor.

Lex Luthor: Nie mieli wystarczających dowodów. Powinieneś byś już do tego przyzwyczajony. Ale i tak była to niezła próba.

Catwoman: Spokojnie, chłopcy. Nie skaczmy sobie do oczu.

Captain Marvel: Catwoman ma rację. Wiem z czym mamy do czynienia. Nasz przeciwnik nazywa się Dark Kahn.

Joker: KAHN!

Krzyk Jokera odbija się echem od pustych ulic. Wtedy odwraca się do niego Deathstroke.

Deathstroke: Zamknij się albo cię wypatroszę.

Joker tylko rozkłada ręce i głupio się uśmiecha. Marvel tym czasem kontynuuje.

Captain Marvel: Energia Darkseida połączona z energią z innego świata, sama egzystencja Dark Kahna sprawia, że te dwa światy kolidują ze sobą.

Superman: To wyjaśnia ataki na mnie i was. Dziwny przepływ mocy.

Lex Luthor: To ty. Twoje lasery. To ty zniszczyłeś BoomTube Darkseida i posłełeś go do tego nieznanego świata. (oczy rozjarzają mu się Gniewem) To wszystko twoja wina!

Superman: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Mnie oskarżasz?! To ty pomogłeś Darkseidowi najechać Ziemię, zapomniałeś?!

Joker: (skacząc i wymachując rękami) WALCZCIE! WALCZCIE! WALCZCIE! WALCZCIE!

Captain Marvel: Uspokójcie się, obaj! Zatruwa was Gniew.

Lex Luthor: Zatruwa nas "co"?

Captain Marvel: Mroczna energia z połączonych światów. Nie możemy walczyć między sobą. Musimy działać wspólnie, by odnaleźć Dark Kahna.

Catwoman: Jam ma chwilkę. To jak znajdziemy tego Dark Kahna?

Superman: Jeśli Dark Kahna został stworzony z energii Darkseida, istnieje spora szansa, że jest na Apokalips.

Lex Luthor: Wiem gdzie możemy użyć jednego z portali Dark Kahna. Użyłem go, gdy uciekaliśmy, ja i Catwoman. Jeśli ich portal mógł zabrać nas na Oah, może nas zabrać i na Apokalips. Deathstroke, ty i Joker zabezpieczycie ten portal. To urządzenie zaprowadzi was do bazy (podaje małe pudełko Deathstroke'owi). Zgłoście się, gdy wam się uda.

Deathstroke: (wskazując na Jokera) Chcesz, żebym zaatakował wrogą bazę z NIM?!

Joker: Chodź! Będziemy zabijać, wysadzać, będzie fajnie!

Deathstroke tylko patrzy na Jokera. Lex odwraca się tym czasem do Catwoman.

Lex Luthor: Catwoman, pójdziesz ze mną. W tym mieście ostrożności nigdy nie za wiele. Za dużo ty kryminalistów. Superman i Kapitan Marvel, zbierzcie swoich sojuszników i czekajcie na wiadomość ode mnie.

Superman: Dobrze, Lex. Zaufam ci... na razie. Wy pójdziecie do portali, a ja polecę do Fortress of Solitude i zbiorę wszystko co wiem o Darkseidzie. (spoglądając na Jokera) Żadnego zabijania. Jeśli choć jeden z was przekroczy granicę, dowiem się.

ROZDZIAŁ VI: JOKER

CEMETERY, EARTHREALM

(CMENTARZ, KRÓLESTWO ZIEMSKIE)

Joker i Deathstroke rozglądają się po cmentarzu. Joker jak zwykle pajacuje.

Joker: A już cieszyłem się, że kogoś zamorduję. (widząc, że Deathstroke go nie słucha) Nie lubisz mnie zbytnio, co?

Deathstroke: (nie odwracając się nawet) A czy ktokolwiek cię lubi?

Joker tylko głupio się uśmiecha, ale zaraz przestaje, gdy obaj słyszą głos dochodzący gdzieś z tyłu.

Sonya Blade: Tam. To musi być źródło transmisji.

Kano: Więc od razu przejdźmy do rzeczy, słodziutka.

Joker zaciera ręce i zaczyna iść w kierunku swych przyszłych ofiar.

Deathstroke: Dobra, Joker. Masz swoją szansę na zabicie kogoś... jeśli potrafisz...

Joker odwraca się i spogląda na Deathstroke'a.

Joker: (wyciągając w kierunku Sonyi kwiat) Piękny kwiat dla pięknej damy.

Sonya Blade: Odejdź ode mnie, ty-

W tym momencie z kwiatka wytryskuje kwas, które niszczy rękawice Sonyi.

Sonya Blade: Mój portal!

Widząc to, Kano łapie Jokera za gardło i podnosi do góry.

Joker: Celowałem w oczy.

W tej chwili uszkodzony przekaźnik w rękawicach Sonyi przenosi całą czwórkę.

OAH

Jak się okazuje, cała czwórka wylądowała na Oah, siedzibie Zielonych Latarni.

Joker: Dzięki za przeniesienie nad do waszej bazy. Tak się składa, że jesteśmy zainteresowani technologią.

Kano: To jakiś trik?!

Sonya Blade: Uszkodził teleport, nie mam pojęcia gdzie jesteśmy. Później to ustalimy. Ty zajmij się ninja, a ja wezmę kaluna.

Joker: Cóż mogę powiedzieć?! Kobiety na mnie lecą!

W tym momencie klaun został posłany na deski przez prawy prosty Sonyi.

Joker: Ha! Nie bijesz jak dziewczyna! Nie możemy tego przedyskutować?

Rozpoczyna się walka, którą Joker, niespodziewanie, wygrywa.

Joker: (patrząc na leżącą Sonyę) Wygrywam? Wygrałem? Wygrałem! Znaczy... oczywiście, że wygrałem!

Deathstroke: (przerywając walkę z Kano) A od kiedy umiesz walczyć?

Kano: (...) To mną musisz się martwić!

Następuje kolejna wymiana ciosów, na którą Joker odpowiada znudzonym ziewnięciem.

Deathstroke: (do Kano) Jesteś dobry, ale brak ci dyscypliny.

Joker: Pozwól, że ja go zdyscyplinuję.

Joker odpycha Deathstroke'a, który pada na ziemię, zdziwiony siłą klauna.

Deathstroke: Joker, co do diabła-

Joker: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Odsuń się, pokrako. (do Kano) Mam nadzieję, że umiesz lepiej walczyć niż blondi. Ponieważ ten Joker jest dziki!

Rozpoczyna się kolejna walka, którą i tym razem wygrywa Joker. Po jej zakończeniu, Deathstroke ogląda ich ofiary, a Joker tańczy po sali i cieszy się z wygranej.

Deathstroke: Nie mogę w to uwierzyć. Powinni byli cię zabić. Co się dzieje, Joker?

Joker: (oglądając dłonie) Nie wiem i nie obchodzi mnie to.

Deathstroke przyklęka przy Sonyi i zabiera jej miniaturowy teleport.

Deathstroke: Urządzenie teleportacyjne tej kobiety. Tego właśnie potrzeba nam, by dostać się na Apokalips. (zaczyna majstrować przy urządzeniu) Wydaje mi się, że mogę je ponownie uruchomić.

Całą czwórkę ogarnia niebieskie światło i znów znikają...

CEMETERY, EARTHREALM

(CMENTARZ, KRÓLESTWO ZIEMSKIE)

... by ponownie pojawić się na Cmentarzu.

Deathstroke: Doskonale. Zabierzmy to do Luthora.

Joker: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Do diabła z łysym!

Deathstroke: Co jest z twoimi oczami?

Joker: Zapomnieli ci powiedzieć o mnie dwóch rzeczy. Nie obchodzi mnie co stanie się ze światem! I nie jestem dobrym graczem drużynowym.

Rozpoczyna się kolejna walka, jednak tym razem Joker staje naprzeciw Deathstroke'a i ponownie wygrywa.

Joker: Ależ okazałeś się wyszkolonym zabójcą! Jestem niepokonany! Niepowstrzymany! I chyba nawet mogę zabić... (w końcu wpada mu to do głowy) Batmana... (zaczyna się obłąkańczo śmiać)

EARTH, USA, GOTHAM CITY

(ZIAMIA, USA, GOTHAM CITY)

Na jednej z pustych ulic stoi Batman.

Batman: Dobra, Joker. Chciałeś mnie, więc jestem.

Joker: No, no. Czyż to nie... Batman. (Batman odwraca się i podchodzi do Jokera) Sorry za to poprzednie, no wiesz... ucieczkę. To było niegrzeczne z mojej strony. Ale ucieszysz się, że już nie będę uciekał.

Batman: Wiem, że masz jakiegoś asa w rękawie.

Joker: (spoglądając do rękawów) W tym nie. Ale sprawdźmy drugi... nie, nic nie mam w rękawie.

Batman: Nie mam na to czasu.

Z tymi słowami Batman wymierza Jokerowi cios, ale klaun jest szybszy i pierwszy atakuje bohatera, który pada na ziemię, zdziwiony siłą przeciwnika.

Joker: No to znajdź czas, Gacku! Teraz cały jesteś mój!

Teraz walka rozpoczyna się na poważnie i, o dziwo, kolejny raz Joker odnosi zwycięstwo. Gdy Batman leży pokonany na ziemi, Joker podchodzi do niego ostrożnie, ogląda go, a potem zaczyna się cieszyć.

Joker: Zrobiłem to! Pokonałem Batmana! (zaczyna się śmiać i tańczyć) Wygrałem! Wygrałem, wygrałem, wygrałem...

Batman: Jeszcze... nie... Joker.

Z tymi słowami Batman poraża jokera prądem i klaun pada na ziemię z piskiem.

Batman: Koniec zabawy. Nie poddasz się Gniewowi, jeśli będziesz nieprzytomny. (wyjmuje komunikator) Luthor, tu Batman. Twój oddział uderzeniowy poniósł porażkę. Joker znalazł się pod wpływem połączenie planet i moc uderzyła mu do głowy. Nie powinieneś był powierzać klaunowi tak ważnej misji.

Lex Luthor: Odpuść mi trochę. Musiałem użyć tych psychopatów do dywersji. Razem z Catwoman wciąż próbujemy przejąć portal.

Batman: Lepiej, byś tym razem był po naszej stronie, Luthor. Jeśli nie, będę pierwszym, przed którym będziesz się tłumaczył.

ROZDZIAŁ VII: LEX LUTHOR

EARTHREALM, CHINA, WU SHI ACADEMY

(KRÓLESTWO ZIEMSKIE, CHINY, WU SHI ACADEMY)

Na lei tai Wu Shi Academy stoją Lex Luthor i Catwoman.

Lex Luthor: (rozłączając się z Batmanem) Batman jest taki irytujący.

Catwoman: Nie mów. A tak przy okazji, Lex, nie jestem niczyim ochroniarza, a z pewnością nie twoim.

Lex Luthor: Oczywiście, że nie. Znasz bazę wroga i wiesz jak obejść ich zabezpieczenia. Gdy już będę miał to, czego potrzebuję, zwołam tak zwanych "bohaterów", by zajęli się za mnie Dark Kahnem i-

Catwoman: (przerywając) Lex, mamy towarzystwo.

Na te słowa Luthor się odwaraca i dostrzega stojących nieopodal Scorpiona i Sub-Zero.

Scorpion: Kolejni intruzi.

Sub-Zero: Ich duszę są nagrodą.

Z tymi słowami Sub-Zero wystrzeliwuje w kierunku obcej dwójki kulę lodu, która zamraża ich nogi.

Catwoman: Nasze dusze są nagrodą? To jakiś dowcip ninja? Bo nie jest zbyt śmieszny.

Lex Luthor: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Nie mamy czasu na te głupoty!

Luthor rozbija lód pięścią i podlatuje bliżej ninja. Sub-Zero robi salto i ląduje przed nim na arenie.

Sub-Zero: WALCZ!

Rozpoczyna się walka, którą niespodziewanie wygrywa Luthor. Po niej staje nad leżącym ninja.

Lex Luthor: Jeden z głowy.

Catwoman: Lex... za tobą...

Luthor szybko się odwraca, w samą porę, by zobaczyć buchający ogień, gdy obok niego pojawił się Scorpion i wymierzył mu prawy sierpowy, który Lex zablokował i odbił.

Lex Luthor: Będziesz musiał się bardziej postarać.

Rozpoczyna się kolejna walka i, o dziwo, tę też wygrywa Luthor. Przez chwilę patrzy na leżącego na arenie Scorpiona, a potem się odwraca i podlatuje do wciąż unieruchomionej Catwoman i rozbija więżący ją lód.

Catwoman: Dzięki. Przez moment nie byłam pewna, po czyjej jesteś stronie.

Lex Luthor: Całe moje życie. Chodźmy.

EARTHREALM, U.S. SPECIAL FORCES HQ

(KRÓLESTWO ZIEMSKIE, KWAT. GŁ. AM. SIŁ SPECJALNYCH)

Lex i Catwoman w końcu docierają do technoportalu zbudowanego przez Siły Specjalne.

Lex Luthor: Jest. Wyobraź sobie tylko co mógłbym osiągnąć natychmiast przenieść się gdzie tylko chcę. Przegram dane techniczne.

Catwoman: A gdy ty będziesz to robił, ja pójdę na mały rekonesans.

Z tymi słowami Catwoman odchodzi i Lex zostaje sam.

Lex Luthor: (patrząc na schematy) Niesamowite. Jest bardziej zaawansowany niż myślałem. (co komunikatora) Tu Luthor, przesyłam dane portalu na serwery LexCorp'u. Odbuduję tym LexCorp. Nic mnie nie powstrzyma.

Jackson 'Jax' Briggs: Prócz mnie.

Lex dwraca się i widzi majora podchodzącego do niego z tyłu.

Lex Luthor: (jowialnie) Jax...

Jackson 'Jax' Briggs: Wydawało mi się, że cię zamknąłem. Może i udało ci się raz uciec, ale to się więcej nie powtórzy.

Lex Luthor: Podziwiam waszą technologię. Bardo mi się przyda.

Jackson 'Jax' Briggs: Po moim trupie.

Lex Luthor: Jeśli nalegasz.

Rozpoczyna się walka, którą ponownie wygrywa Lex. Po zwycięstwie staje nad nieprzytomnym majorem.

Lex Luthor: Twoje cybernetyczne ręce mnie intrygują. Fascynująca emulacja mięśni. Być może zabiorę je ze sobą.

Flash: Luthor!

Lex odwraca się i widzi opanowanego przez gniew Flasha, trzymającego za kark nieprzytomną Catwoman.

Lex Luthor: Flash, co zrobiłeś Catwoman?

Flash: Czy to nie oczywiste? Jest przestępcą, podobnie jak ty.

Lex Luthor: Odbiło ci, czerwony. Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie.

Flash: Zamknij się, Luthor! Załatwię cię!

Ma miejsce kolejna walka, którą ponownie wygrywa Lex. Gdy Flash leży nieprzytomny na ziemi, przez otwarte wrota hangaru wlatują do środka pozostali bohaterowie.

Superman: Dobra, Luthor. Wszyscy cię słyszeliśmy. Zakończmy to teraz. Zabierz nas na Apokalips.

Batman: (popychając jokera w kierunku Lexa) Masz to swojego pieszczoszka klauna.

Joker: (wyciągając ręce do Deathstroke'a) Auć! Proszę, niech ktoś go zabije!

Deathstroke: Odwal się.

Batman: Joker i Flash zostali zainfekowani. Nie można im ufać.

Superman: Wszyscy zostaliśmy zainfekowani, Batmanie. To ryzyko, które będziemy musieli podjąć.

Flash: Nie martw się, Batmanie. Moja walka z Luthorem najwyraźniej oczyściła mnie z mojego Gniewu, czy jak tam to nazywacie.

Wonder Woman: Panowie, jeśli skończyliście już tracić czas, to mamy zadanie do wykonania. Otwórz portal, Luthor. Zabierz nas na Apokalips.

Joker: (stojąc głupie miny) Yay! Wszyscy idziemy go piekła!

Catwoman: A jak nie będziesz grzecznym chłopcem, to cię tam zostawimy.

Joker tylko patrzy na nią nienawistnym wzrokiem. Potem wszyscy zwracają się w kierunku portalu i przenoszą się do innego świata.

APOKALIPS

Outworld nie przypomina już tego, czym było kiedyś. Teraz to swobodnie unoszące się w przestrzeni kosmicznej kawałki skał. Na jednej z nich otworzył się portal i wyszła z niego grupa ziemkich bohaterów z Supermanem na czele.

Wonder Woman: (oglądając zniszczenia) Wielka Hero...

Superman: Coś tu zdecydowanie nie gra.

Joker: (zacierając ręce i się szczerząc) Podoba mi się!

Lex Luthor: Chciałbyś!

Kapitana Marvela zaczyna opanowywać Gniew, ale nikt zdaje się tego nie dostrzegać.

Batman: To czeka Ziemię, jeśli nie powstrzymamy Dark Kahna. Zderzenie dwóch światów w efekcie rozerwie je oba na strzępy.

W tym momencie Lex unosi rękę i wskazuje inną skałę w przestrzeni.

Lex Luthor: Portal! Dark Kahn musie wiedzieć, że tu jesteśmy i wysłał swe siły, by nas powstrzymać.

Green Lantern: Nie przeszkadza mi to. Załatwmy ich.

Batman: Czekaj. Mogą nie być sojusznikami Dark Kahna.

Captain Marvel: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Kogo to obchodzi?! Chcieli mnie zabić!

Superman: Pazwólcie mi z nimi porozmawiać.

Po chwili się na skale zajmowanej przez Supermana i jego siły, unoszącej się dokładnie nad skałą z Ziemskimi Wojownikami, pojawia się Rayden.

Superman: Jestem Superman. Chcemy poznać wasze zamiary.

Rayden: Nazywam się Rayden i jestem Bogiem Gromu. Są ze mną najpotężniejsi wojownicy ze wszystkich światów.

Na te słowa wszyscy wojownicy przeskakują na skałę zajmowaną przez Supermana.

Rayden: Przybyliśmy rzucić wam wyzwanie w Mortal Kombat. Zostaniecie pokonani.

Superman: Nie bądź taki pewien, Raydenie. Jeśli chcesz walki, wiedz, że ja i moi przyjaciele jesteśmy w stanie sprostać wyzwaniu.

W tym momencie oczy Kapitana Marvela przez chwilę jarzą się żółtym światłem.

Wonder Woman: Kapitanie Marvel, co się dzieje?

Captain Marvel: Tam, w oddali. Wyczuwam to...

Na skałę nieopodal, obok zebranych wskakuje Dark Kahn.

Captain Marvel: To Dark Kahn.

Wszyscy zwracają głowy w stronę nowej postaci.

Dark Kahn: Chcecie mnie zniszczyć...? Dobrze... (wszystkich zaczyna opanowywać Gniew) Poddajcie się swemu gniewowi... wyzwólcie agresję... WALCZCIE!

Wszyscy wojownicy ruszają do walki.

Narrator V.O.: Zaślepienie przez Gniew, Superman i jego przyjaciele raz za razem atakowali wrogie siły. Ale na końcu, żadna ze stron nie zdobyła przewagi. Człowiek ze stali desperacko próbował uwolnić swój zaciemniony umysł, gdy jego oczom ukazało się pole bitwy.

ROZDZIAŁ VIII: SUPERMAN

Lex Luthor: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Ty, kosmito! To twoja głupota stworzyła Dark Kahna, a teraz Ziemia jest zgubiona! A ludzie mówią, że to ja jestem złoczyńcą!

Superman: (z oczami rozjarzonymi Gniewem) Jesteś nim, Lex.

Lex Luthor: Nie tym razem! Tym razem to ty sprowadziłeś zniszczenie na świat! Mój świat! Zrujnowałeś wszystkie moje plany, a teraz mi za to zapłacisz!

Rozpoczyna się walka, którą Superman wygrywa, a potem zaczyna iść w kierunku leżącego Lexa.

Superman: Ostatni raz przysporzyłeś mi kłopotów!

Jednak drogę zastępuje mu Batman.

Batman: Supermanie, przestań.

Superman: Odsuń się!

Batman: Jesteś pod wpływem Gniewu. Musisz z tym walczyć.

Superman: Me moce w końcu w pełni powróciły. I to tutaj się kończy, Luthor! Teraz wykończę cię raz na zawsze!

Batman: Jeśli ty nie będziesz walczył, ja wybiję ci go z głowy.

Rozpoczyna się kolejna walka, którą po raz kolejny wygrywa Superman. Potem, wciąż zaślepiony Gniewem, zaczyna iść w kierunku klęczącego Batmana.

Batman: Supermanie... Clark, wiem, że mnie słyszysz. Spójrz na siebie, na to co robisz. Próbowałeś mnie zabić.

Superman: (zamierzając się do ciosu) Zostań na ziemi albo...

Batman: Przegramy, jeśli ty poddasz się Gniewowi, a wtedy Ziemia będzie zgubiona. (podnosząc się) Ja się nie poddam, nigdy się nie poddaje, ty też nie.

Superman odzyskuje powoli kontrolę i pada na kolana, a Gniew z niego wyparowuje.

Superman: Bruce, słyszę cię. Masz rację. To mój błąd stworzył to coś. Muszę to powstrzymać.

Batman: Nie sam. Sam Darkseid nieomal cię zabił, a ten Dark Kahn jest o wiele potężniejszy.

Superman: (odlatując) Dziękuję, Bruce.

Batman: Cholerny raptus. Powodzenia.

DARK KAHN'S FORTRESS, APOKALIPS

(FORTECA DARK KAHNA, APOKALIPS)

Superman przybywa do Fortecy i ląduje w jej sercu. W tej chwili przed nim pojawia się Dark Kahn, a oczy bohatera rozjarzają się Gniewem.

Superman: Dark Kahn... Nadszedł czas naprawić mój błąd.

Superman już szedł w stronę wroga, gdy ten zniknął, a za jego plecami bohater ujrzał Raydena, idącego w jego stronę.

Superman: Ty! Nie powstrzymasz mnie.

Rayden: Superman...

Superman: Rayden...

Rayden: Twe siły zostały rozgromione.

Superman: Tak jak i twoje. Nikt nie wygrał w tej bitwie.

Rayden: Więc teraz zadecydujemy o tym między sobą.

Superman: Nie widzę problemu.

Pierwsze starcie zakończyło się remisem. Wtedy znów pojawił się Dark Kahn.

Dark Kahn: Wspaniale! Cóż za wściekłość, nienawiść, złość... wasza walka spaja połączenie!

Superman: Nie, Dark Kahnie, nie pozwolę ci zniszczyć Ziemi.

Dark Kahn: Jesteś GŁUPCEM!

Z tymi słowami Dark Kahn wystrzeliwuje pocisk, który odrzuca Supermana do tyłu i więzi do w magicznej aurze. Rayden przygląda się temu i w końcu decyduje się działać. Rzuca w potwora wiązkę błyskawic, ale Dark Kahn jest szybszy i jego pocisk powala Raydena, który pada na ziemię tuż obok Supermana.

Superman: Nie walczysz dla niego...

Rayden: Ty także nie...

Dark Kahn: WALCZCIE!

Ale obaj bohaterowie już go nie słuchają.

Superman: Wygląda na to, że mamy wspólnego wroga.

Rayden: I cel.

Dark Kahn: Podnosić się. Walka jeszcze się nie skończyła. Będziecie WALCZYĆ!

Obaj bohaterowie podnoszą się z ziemi. Ale tym razem już nie stają naprzeciw siebie, ale potwora, którego stworzyli.

Superman: Nie poddawaj się Gniewowi, Raydenie. Można go przezwyciężyć.

Rayden: Skupienie... Musimy się skupić...

Dark Kahn: Co robicie?!

Rayden: Jeśli będziemy walczyć razem, możemy obrócić jego energię przeciw niemu.

Superman: Brzmi nieźle.

Obaj bohaterowie zaczynają iść w stronę Dark Kahna, by go wykończyć.

Dark Kahn: Stawcie czoła sobie albo stawcie czoła mnie - to nie ma znaczenia, ale BĘDZIECIE! WALCZYĆ! Aaa!

Obaj bohaterowie stają do walki przeciw Dark Kahnowi i po ciężkim boju udaje im się wygrać. Dark Kahn wpierw puchnie, a potem eksploduje w błysku oślepiającego światła, chmurze dymu i potoku lawy.

Gdy Superman odzyskuje wzrok, okazuje się, że jest sam.

Superman: Raydenie... zniknął...

Okazało się, że zniknęła żółta linia, spajająca oba światy i chyba wszystko wróciło do normy. Wtedy do Supermana podchodzą jego przyjaciele, którzy poszli za nim na tę przygodę.

Wonder Woman: Inni również zniknęli.

Captain Marvel: Gniew... zniknął.

Lex Luthor: Cóż to za miejsce?

Superman: Sala Tronowa Darkseida. Światy musiały się rozdzielić. Wszystko wróciło do... normy.

Ale chyba nie wszystko wróciło do normy... zza balustrady, z niższego poziomu słychać warczenie. Wszyscy wojownicy podchodzą, by zobaczyć co to. Okazuje się, że na niższym poziomie znajduje się nie kto inny jak sam władca Outowlrd, Shao Kahn.

Superman: nie jesteś Darkseidem.

Shao Kahn: Jestem Shao Kahn! I złożycie mi pokłon!

Cesarz próbuje wystrzelić magiczny pocisk, ale okazuje się, że stracił całą swą moc, co kwituje tylko zdziwionym "co?". Superman patrzy na upadłego władcę i tylko potrząsa z politowaniem głową.

EPILOG

Jako karę, Shao Kahn został wysłany do Strefy Zmroku (Phantom Zone).